Reklama

Dlaczego efekt stycznia nie nadszedł?

Oczekiwany efekt stycznia nie nadszedł. Złośliwi mówią wręcz o defekcie stycznia, bo zamiast wzrostów cen akcji, te w zasadzie nie zmieniły wartości.

Przez pierwszych 20 dni nowego roku kursy powoli, acz systematycznie pięły się do góry, niestety przez resztę dni spadały i ostatecznie indeks WIG, opisujący najszerzej koniunkturę na warszawskim parkiecie, zakończył miesiąc na nieznacznym plusie (0,18 proc.), a grupujący walory największych spółek WIG20 na minusie (0,25 proc.).

Polska nie była oczywiście samotną wyspą i fala spadkowa z drugiej połowy stycznia dotknęła większość światowych parkietów. Opinie analityków jak zwykle są różne, większość zgadza się jednak w tym, że obecne spadki mogą być początkiem dłuższej korekty, trwających od połowy lutego ubiegłego roku wzrostów. Jej dotychczasowy przebieg może sugerować, że dzięki względnie dobrym nastrojom inwestorów, będzie ona miała w miarę łagodny przebieg. Dla inwestorów długoterminowych może to być dobry okres do zwiększania zaangażowania w funduszach akcji.

Reklama

Spośród funduszy polskich akcji w styczniu najlepszą stopę zwrotu, w wysokości 3,75 proc., zanotował Quercus Agresywny. Przy średnie wynoszącej 0,2 proc. należy uznać to za dobry wynik, tym bardziej, że następny w kolejce Legg Mason Akcji przyniósł zysk o ponad połowę mniejszy. Jednostka uczestnictwa najsłabszego w tej kategorii Novo Akcji straciła na wartości 2,67 proc. W grupie funduszy akcji polskich małych i średnich spółek najlepszy wynik wyniósł 3,6 proc. (KBC Akcji Małych Spółek), z kolei najsłabszy również był funduszu z rodziny KBC TFI, z tym że inwestujący w nieco większe spółki KBC Portfel Akcji Średnich Spółek (-1,2 proc.). Ich wyniki w dużym stopniu pokrywają się ze zmianami indeksów dla tych konkretnych obszarów rynku. Indeks małych spółek sWIG80 zyskał bowiem 3,8 proc., zaś indeks średnich mWIG40 stracił 1,4 proc.

Pod względem kategorii, najlepszą grupą funduszy były w styczniu produkty inwestujące w papiery dłużne denominowane w USD. Jednostki złotowe takich funduszy przyniosły przeciętnie 2,4 proc. zysku. W większości był on jednak zasługą zmian kursowych (dolar w styczniu umocnił się względem złotego o nieco ponad 2 proc.). Dla porównania, jednostki tych samych funduszy, których zakup rozliczany jest w dolarach, zyskały już tylko 0,3 proc.

W dalszym ciągu bardzo dobre efekty - na tle innych funduszy inwestujących w akcje - osiągają te instytucje, których zarządzający powierzone przez klientów aktywa lokują na europejskich rynkach wschodzących. Fundusze akcji, inwestujące w naszej części świata, przyniosły przeciętnie 2,1 proc. (fundusze skoncentrowane na akcjach małych i średnich przedsiębiorstw zyskały średnio 1,5 proc., tyle samo co produkty mieszane). Jeśli spojrzeć na wyniki wszystkich funduszy otwartych, to najlepsze inwestują właśnie w omawianym regionie. Najlepszy - DWS Turcja - przyniósł 7,8-proc. stopę zwrotu. Zaraz za nim, z zyskiem wynoszącym 5,3 proc., uplasowały się trzy fundusze: ING Rosja (EUR), Arka środkowej i Wschodniej Europy i DWS Rosja. Jak widać to właśnie walory spółek z Rosji i Turcji były głównym motorem wzrostów w tej kategorii.

Jednak nie wszystkie rynki wschodzące na świecie dały inwestorom zarobić. Za sprawą spadków cen akcji na giełdach w Chinach, Indiach i Brazylii, fundusze zaliczane do grupy globalnych rynków wschodzących (GEM, global emerging markets) były wręcz najsłabsze ze wszystkich przez nas analizowanych i w styczniu przyniosły średnią stratę w wysokości 4 proc. Wypadły zatem słabiej od funduszy amerykańskich i europejskich rynków rozwiniętych, odpowiednio -3,5 proc. i -3,7 proc.

Powody do zadowolenia mogą niewątpliwie mieć posiadacze jednostek uczestnictwa funduszy krajowych papierów dłużnych. Średnia w tej grupie wyniosła 1,25 proc. Zaś najlepszy fundusz - UniKorona Obligacje - przyniósł 2,2-proc. stopę zwrotu. Żaden fundusz z tej grupy nie zanotował straty, co w ostatnich miesiącach raczej się nie zdarzało. W roku 2010 na notowania jednostek funduszy polskich obligacji wpływać będzie sporo czynników, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Do tych pierwszych można zaliczyć zapisane w budżecie na ten rok ostrożne prognozy rządu odnośnie do wysokości wzrostu gospodarczego i wskaźnika inflacji. Prognozy wzrostu PKB, przestawiane przez ekonomistów (w Grupie Getin Noble Bank prognozujemy 3,5-proc. wzrost), są bowiem sporo większe od tego, co założył rząd (1,2 proc.), a szybsze tempo rozwoju, to mniejszy od zakładanego deficyt budżetowy, co sprzyja cenom papierów skarbowych. Wpływy z dużych prywatyzacji planowanych na ten rok (jeśli oczywiście będą udane), również pomogą lepiej zbilansować budżet.

Czynnikiem mogącym negatywnie wpłynąć na wycenę obligacji, jest przede wszystkim ryzyko wzrostu inflacji, który mógłby oznaczać podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej pod koniec bieżącego roku lub na początku następnego.

Bernard Waszczyk, analityk Open Finance

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »