Reklama

Gazowy szlak jedwabny, czyli co przyniesie korytarz Północ-Południe

Polakom słowo "korytarz" źle się kojarzy. Jednak ten, łączący kraje Grupy Wyszehradzkiej oraz Chorwację, ma przynieść naszemu krajowi i jego sąsiadom nie zagrożenie, ale większe bezpieczeństwo.

Reklama

Niedawno w mediach rozgorzała dyskusja o tym, że Polska płaci za rosyjski gaz więcej niż inni odbiorcy.

Zdarzało się, że przebicie było niemal dwukrotne! Nie uzasadnia tego fakt, że niektórzy z klientów Gazpromu kupują w Rosji więcej gazu niż my. Lepsze ceny mają również te kraje, które kupują go mniej od nas. W czym więc rzecz?

Terminal to zbyt mało

Naszą bolączką jest wciąż brak połączeń międzysystemowych. Oznacza to, że nie możemy żonglować kontraktami, wywierać presji na dostawców i uzyskiwać wysokich rabatów.

Gaz musimy kupować od tych, którzy mogą go nam bezpośrednio dostarczyć. A wbrew niektórym opiniom, obecnie zdolni są do tego tylko Rosjanie.

Ponieważ doskonale o tym wiedzą, dyktują wygodne dla siebie warunki, w tym i te najboleśniejsze dla nas, bo cenowe. Zaklinanie rzeczywistości niewiele zmieni, bo też gazu nie da się przewieźć wywrotkami czy koleją.

Sytuacja ulegnie poprawie dopiero za trzy lata, gdy zostanie oddany do użytku terminal gazowy w Świnoujściu.

Będzie kosztował około 2,9 mld zł, jego przyłączanie do sieci przesyłowej zaplanowano na 2013 r. Rozruch mechaniczny i technologiczny powinien nastąpić rok później. 30 czerwca 2014 r. gazoport ma zostać przekazany do eksploatacji.

Tyle że terminal to zbyt mało. Słowa premiera Donalda Tuska wypowiedziane podczas inauguracji budowy, że Polska będzie krajem bezpiecznym, jeśli chodzi o gaz, i zdolnym do handlu tym surowcem, kiedy się pojawią nadwyżki, krzepią, ale nie oddają całej złożoności problemu. Po pierwsze, w przypadku awarii ponownie zostaniemy na łasce lub niełasce Rosjan. Po drugie, sam terminal nie wystarczy, aby np. pozbyć się nadwyżek gazu lub aktywnie uczestniczyć w handlu tym surowcem. Potrzeba więcej "wyjść" i "wejść" do systemu gazowniczego kraju.

Korytarz czas otworzyć

Idealnym połączeniem byłoby stworzenie możliwości przesyłu znacznych ilości gazu na kierunku północ-południe. Pamiętajmy, że więcej połączeń gazowych chcieliby także Węgrzy, Słowacy i Czesi - o Chorwatach za chwilę. Zwłaszcza Słowacja, którą najbardziej dotknął niedawny konflikt gazowy na linii Moskwa - Kijów. Nic więc dziwnego, że ze strony także innych państw zainteresowanie korytarzem jest duże.

Słowacki analityk energetyczny Vladimir Miklos uważa, że każda inwestycja w regionie zwiększająca możliwość przesyłu gazu powinna być przez Bratysławę bezwzględnie wspierana.

- Takie pomysły należy rozpatrywać na dwóch poziomach: geopolitycznym i ekonomicznym - mówi o idei korytarza wiceminister skarbu Mikołaj Budzanowski. - Rozbudowa sieci połączeń gazowych z państwami południowymi to bardzo słuszny kierunek.

Takie myślenie wspiera także Komisja Europejska, dofinansowując budowę powstających na południu naszego kraju gazociągów, które w przyszłości mogłyby się znaleźć na trasie Polska - Chorwacja - dodaje wiceminister. Jego zdaniem, ta inwestycja jest nie tylko celowa, ale wręcz konieczna.

Swoją rolę w budowie połączenia widzi także Gaz-System. - Jesteśmy zdeterminowani do uczestniczenia w tym projekcie, ponieważ to dla Polski rozwiązanie strategiczne, które w połączeniu z terminalem LNG w Świnoujściu definitywnie zakończyłoby dyskusje na temat bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego do naszego kraju - mówi prezes firmy Jan Chadam. - Mielibyśmy techniczne możliwości do zakupu i transportu tańszego gazu na tzw. rynkach spotowych, a gdyby okazało się, że są takie możliwości, to moglibyśmy też eksportować gaz do innych krajów. W dłuższej perspektywie projekt podniósłby konkurencyjność rynku gazu. Zmieniłby też pozycję Polski.

Nasz system przesyłowy mógłby odgrywać aktywną rolę w transporcie gazu w Europie.

Wielość tworzy jedność

Jak miałby wyglądać korytarz, którędy przebiegać? I tu największe zaskoczenie: rury o metrowej czy 140-cm średnicy nie będzie. Koncepcja jest inna.

- Korytarz Północ-Południe nie będzie oddzielnym gazociągiem, tak jak na przykład gazociąg jamalski. Pomysł zakłada rozwój wewnętrznych systemów przesyłowych w Europie Środkowej (co i tak byłoby niezbędne ze względu na stan tej infrastruktury) i ich połączenie w zintegrowaną sieć - podkreśla prezes Chadam.

W skrócie więc korytarz tworzyłoby kilka, może nawet kilkanaście gazociągów obsługujących rynek lokalny, czy to w Polsce, czy Czechach lub Słowacji. Zdolności przesyłowe takich "lokalnych" gazociągów byłby dobrane z pewnym zapasem. Oczywista byłaby także możliwość odwrócenia kierunku przesyłu.

- W ten sposób możliwe byłoby przesyłanie gazu z Północy na Południe lub w odwrotnym kierunku, ale bez konieczności budowania oddzielnego gazociągu. Warto więc ten projekt realizować, bo nie byłaby to wcale inwestycja bardzo kosztowna, a pozwoliłaby na stworzenie całkiem nowej drogi transportu gazu w Europie i efektywne wykorzystanie wewnętrznych gazociągów przesyłowych w poszczególnych państwach - argumentuje prezes Chadam.

Z grubsza więc przebieg gazociągu pokrywałby się z już istniejącą siecią, choć prawdopodobnie konieczne byłoby wybudowanie łączników poprzez granicę i pewnych odcinków na terenie budujących korytarz krajów. A gdzie w tym wszystkim Chorwacja?

Chorwaci mają plan budowy terminalu gazowego na wyspie Krk. Po jego ukończeniu korytarz mógłby spinać oba gazoporty, a także ewentualnie w przyszłości łączyć się z mającym powstać gazociągiem Nabucco.

- Dzięki temu zintegrujemy regionalne rynki gazowe oraz zwiększymy bezpieczeństwo dostaw gazu poprzez umożliwienie dostępu do jego nowych źródeł na północy i południu Europy - wymienia kolejną zaletę korytarza prezes Chadam.

Unia nie mówi nie

Jednak nawet w "rozproszonej" wersji budowa korytarza oznacza znaczne wydatki. Jak duże, na razie nie wiadomo. Jednak należy się spodziewać raczej miliardów złotych, a nie milionów.

Tyle że te pieniądze i tak trzeba wydać na gazociągi przesyłowe w krajach Grupy. Część wymaga bowiem remontów, inne ze względu na średnicę są "zapchane". Można więc przy jednym ogniu upiec dwie pieczenie. Poprawić własną infrastrukturę, a zarazem zadbać o dobro kilku (minimum) krajów UE.

Jak przyznaje prezes Chadam, ideę korytarza Północ-Południe wspiera Unia Europejska, bo ten projekt wpisuje się w unijne priorytety związane z tworzeniem zintegrowanego systemu przesyłowego w Europie.

- Liczymy, że Unia zasili finansowo budowę korytarza Północ-Południe - podkreśla prezes polskiego operatora.

- Mógłby powstać, realnie patrząc, już około 2016-17 r.

Dariusz Malinowski

Dowiedz się więcej na temat: gazoport | Gaz | gaz ziemny | gaz łupkowy | ten | Ale | kraje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »