Reklama

Górnicy z JSW wygrali wszystko

Po 17 dniach protestu związki zawodowe zawiesiły strajk w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Tym samym przyjęły porozumienie osiągnięte między zarządem a związkami zawodowymi. Szef związkowców w Jastrzębskiej Spółce Węglowej Piotr Szereda mówił o zwycięstwie, jednak dodał, że górników będzie ono kosztowało sporo. Ich wynagrodzenia zostaną obniżone o 15-20 procent.

Równocześnie jednak - jak mówi - oszczędności zakładów będą mniejsze. Nie 519 milionów - jak chciał zarząd JSW, lecz około 270-280 milionów. Jak relacjonował, górnicy pokazali też zarządowi inne źródła oszczędności. Dzięki nim kopalnie JSW mają w tym roku wyjść "na zero", bez strat.

Reklama

Strajk na razie jest zawieszony. To czy zostanie zakończony zależy od prezesa JSW, Jarosława Zagórowskiego. Jeśli w poniedziałek - jak zapowiadał - poda się do dymisji - wtedy pracownicy kopalni z JSW odstąpią od strajku całkowicie. Jednym z warunków, od których prezes uzależniał odejście, był powrót górników do pracy w poniedziałek. Ten warunek zostanie spełniony - zapowiedział Piotr Szereda.

Wcześniej po dobie negocjacji podpisano porozumienie między zarządem Jastrzębskiej Spółki Węglowej a związkami zawodowymi. Jak podkreśla wiceszef Solidarności w JSW, Roman Brudziński, pracownicy dla dobra firmy mają wiele poświęcić. Będą musieli między innymi zrzec się części swojego wynagrodzenia. "To, że załogi zgodziły się na te konieczne wyrzeczenia, to ewenement w skali kraju" - tłumaczy Brudziński.

Protest w JSW trwał od 28 stycznia. Decyzję o jego rozpoczęciu podjęto po tym jak zarząd ogłosił plan oszczędnościowy tłumacząc swoją decyzję koniecznością poprawy sytuacji finansowej spółki. Kluczowym postulatem związków było jednak odwołanie prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego.

Mimo porozumienia organizacja Pracodawców RP złożyła wniosek do prokuratury o ukaranie liderów strajku w JSW.

Wczoraj Sąd Okręgowy w Gliwicach zakazał związkowcom działań wyrządzających szkodę Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski w rozmowie z IAR powiedział, że zgodnie z orzeczeniem sądu, strajk górników był nielegalny, dlatego winni jego prowadzenia muszą zostać ukarani. Jak powiedział, nie ma nic przeciwko związkom zawodowym, jednak jest przeciwny wszystkim, którzy destabilizują sytuację w kraju. "Będziemy ich ścigać zgodnie z możliwościami jakie daje polskie prawo by ci ludzie zostali za te wszystkie rozróby rozliczeni"- dodał Andrzej Malinowski.

Oprócz Pracodawców RP, pod wnioskiem do prokuratury podpisało się Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych oraz Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych.

Dodatkowo Andrzej Malinowski zwrócił się w liście otwartym do Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta o objęcie szczególnym nadzorem prokuratorskim postępowania karnego dotyczącego liderów związkowych.

Jak powiedział minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz, poczucie odpowiedzialności za Jastrzębską Spółkę Węglową powinno spoczywać na wszystkich stronach konfliktu - nie tylko na prezesach i radzie nadzorczej, ale też na związkowcach. Dlatego - jak podkreślił - zależy mu na powrocie strony związkowej do dialogu w komisji trójstronnej do spraw społeczno-gospodarczych.

Strajk w JSW trwał 17 dni. Okupację kopalń prowadziło blisko pięć i pół tysiąca osób, blisko 30. głodowało.

Dowiedz się więcej na temat: wszystkie | górnictwo | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »