Reklama

Lotos zapowiada zwiększenie wydobycia

Lotos zakłada, że wydobycie węglowodorów w grupie w przyszłym roku wzrośnie dzięki zwiększonej produkcji w Norwegii oraz na Bałtyku. Spółka analizuje też kolejne projekty pod kątem ewentualnych przejęć.

Reklama

- Można spodziewać się, że wolumeny produkcji Lotosu w 2020 roku będą wyższe. Naszym celem jest odwrócenie trendu spadkowego wynikającego ze stopniowego sczerpywania się istniejących złóż. Będziemy chcieli to zmienić - powiedział dziennikarzom prezes Mateusz Aleksander Bonca.

W samym trzecim kwartale wydobycie dzienne w ramach grupy wyniosło 17,8 tys. baryłek ekwiwalentu ropy naftowej dziennie i było niższe o prawie 6 proc. niż w poprzednim kwartale. Lotos tłumaczy, że na spadek produkcji wpłynęły przestoje remontowe. Od 20 czerwca do 27 lipca remontowano operującą na złożu B8 platformę Lotos Petrobaltic, z kolei w sierpniu nastąpił 10-dniowy przestój w obszarze Sleipner oraz 5-dniowy w obszarze Heimdal.

Produkcja będzie rosła

W przyszłym roku sytuacja powinna się poprawić, m.in. za sprawą uruchomionego we wrześniu wydobycia na złożu Utgard w Norwegii. Spółka chwali się, że inwestycja została zakończona trzy miesiące przed planowanym pierwotnie terminem i z około 25 proc. niższymi nakładami (Lotos ma 17,4 proc. udziałów w złożu).

Jak informuje Jarosław Kawula, wiceprezes ds. produkcji i handlu, operator złoża, spółka Equinor, rozpoczął eksploatację 16 września. Produkcja wynosi ok. 9 tys. baryłek ekwiwalentu ropy dziennie. - Nie powinniśmy się jednak przyzwyczajać do tego stanu rzeczy, to efekt początkowej fazy wydobycia. Spodziewamy się, że produkcja spadnie do poziomu ok. 4 tys. baryłek dziennie - powiedział.

W drugim kwartale przyszłego roku ma też ruszyć wydobycie na innym norweskim złożu, Yme, co również dołoży wolumenów produkcyjnych. Ale wzrośnie też produkcja na Bałtyku. Tu Lotos wydobywa węglowodory na dwóch złożach: B3 i B8. Przebudowano już platformę operującą na złożu B8, jednocześnie spółka kupiła nową platformę na drugie ze złóż - B3. Została ona już przeholowana z Danii do Gdańska i obecnie przechodzi modyfikację, która umożliwi rozpoczęcie rekonstrukcji złoża i zwiększenie tamtejszej produkcji w kolejnym roku.

Trwają jednocześnie analizy dotyczące inwestycji w inne złoża bałtyckie: B4 i B6. Projekt miałby być realizowany wspólnie z partnerem, spółką CalEnergy. Ostateczna decyzja zapadnie na przełomie 2019 i 2020 roku. W tym przypadku rozpoczęcie wydobycia byłoby możliwe w czwartym kwartale 2022 roku.

Kolejne zakupy? Niewykluczone

Lotos przygląda się możliwościom kolejnych zakupów aktywów wydobywczych. - Tego typu rozmowy są poufne. Mogę jedynie powiedzieć, że cały czas prowadzimy analizy, przyglądamy się różnym projektom. Jeśli spełnią nasze warunki ekonomiczne i wpiszą się w profil produkcji, zainteresujemy się nimi - powiedział prezes Lotosu. - Aczkolwiek mamy już w swoim portfelu szereg projektów, które wymagają atencji - dodał.

Wynik EBITDA segmentu wydobywczego Lotosu spadł w trzecim kwartale do 71 mln zł z 214,6 mln zł rok wcześniej. Przedstawiciele firmy tłumaczą to drastycznym spadkiem cen gazu ziemnego (zaznaczają przy tym, że aktywa norweskie produkują w większości gaz ziemny). Notowania ropy w trzecim kwartale spadły o 17,4 proc. rok do roku, a gazu o prawie 60 proc.

Z kolei wynik EBITDA Lifo w obszarze produkcji i handlu wzrósł do 772,8 mln zł z 685,3 mln zł w trzecim kwartale 2018 roku. Wpłynął na to m.in. wyższy kurs dolara, wyższa marża rafineryjna, wyższy wolumen sprzedaży produktów naftowych i - paradoksalnie - spadek cen gazu, który w wydobyciu stanowił obciążenie, a tu obniża koszty gazu przeznaczanego na zużycie własne.

Zrealizowane inwestycje poprawią wynik

Grupa Lotos zapowiedziała, że wydatki inwestycyjne w 2019 roku wyniosą ok. 1 mld zł. Nie ma jeszcze założeń co do kwot na przyszły rok, ale prezes sugeruje, że "można zakładać pewną powtarzalność CAPEX-u".

W czwartym kwartale widoczne będą już efekty zrealizowanego projektu EFRA (efektywnej rafinacji), zakładającego głębszy przerób ropy. Spółka zapowiadała, że nowe instalacje przełożą się na wzrost marży na baryłce ropy o 2,5 do 4 dolarów. To powinno pozytywnie wpłynąć na wyniki firmy.

Lotos nie otrzymał jeszcze odszkodowania za ograniczenie dostaw rosyjskiej ropy związane z "zabrudzeniem" surowca. - Zamierzamy wystąpić z roszczeniem o odszkodowania z tytułu nadmiernych kosztów, gdy będziemy wiedzieć, jakie one docelowo będą - zapowiedział Jarosław Kawula.

Póki co spółka przetrzymuje niepełnowartościową ropę w magazynach PERN znajdujących się we wschodniej i środkowej Polsce. Zabrudzony surowiec jest mieszany z czystą ropą i powoli uzdatniamy do użytku. Brudna ropa zużywana jest jednak bardzo wolno. - Zakładamy przerobienie jej docelowo w całości. Nie uznajemy za uzasadnione odpisywanie jej wartości - powiedział Kawula.

morb

Dowiedz się więcej na temat: ropa naftowa | lotos

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »