Reklama

Nadchodzi "iPhone motoryzacji". Ma szansę zelektryzować i kierowców, i inwestorów

Najpotężniejsze spółki informatyczne są coraz bardziej zainteresowane produkcją samochodów autonomicznych. Zaskoczył tym Google, a ostatnio coraz większe jest zamieszanie wokół Apple.

Reklama

Samochody, które nie potrzebują kierowcy, coraz odważniej wjeżdżają na drogi. Jeszcze w tym roku pojawią się w Wielkiej Brytanii, a nad uregulowaniem ich statusu pracuje już polski rząd. Widać też mobilizację w branży IT. Czy przyspieszenie w projektowaniu autonomicznych pojazdów to gratka również dla inwestorów?

Reklama

Najnowsze wyniki finansowe Apple były lepsze od oczekiwań i pokazały, że iPhone jest nadal flagowym produktem kalifornijskiej firmy. Ale to może się zmienić. Według nieoficjalnych informacji Apple przygotowuje się do produkcji własnego samochodu. Jego wprowadzenie na rynek mogłoby zmienić motoryzację tak, jak komputery Mac czy iPhony zmieniły świat elektroniki. Wszystko wskazuje na to, że Apple myśli o autonomicznych pojazdach elektrycznych i chce rzucić wyzwanie Tesli Elona Muska.

- Samochód autonomiczny produkowany przez Apple, to temat pozostający ciągle w sferze plotek, nie wiadomo nawet, czy projekt ten dotyczyć ma stworzenia samochodu, czy też ograniczy się do przygotowania oprogramowania, przy współpracy z różnymi producentami - mówi w rozmowie z MarketNews24 Maciej Leściorz, ekspert CMC Markets. - Wiadomo jednak, że Apple rozmawiała już z kilkoma producentami samochodów. Przed dwoma laty były to rozmowy z Volkswagenem, a w tym roku z koreańskim Hyundaiem i japońskim Nissanem.

Najnowsze informacje o potencjalnej współpracy, z kwietnia br., dotyczą Lucid Motors, spółki z Kalifornii projektującej samochody elektryczne. Gdyby do tego doszło, byłby to bardzo ciekawy projekt, ponieważ obie firmy wyznają wspólne zasady dotyczące projektowania. Jest to filozofia oparta na dążeniu do perfekcjonizmu.

- Z tych działań wynika, że inwestorzy już mogą myśleć o Apple jako o spółce, która będzie produkowała samochody, a wówczas Apple rzuci rękawice Tesli - komentuje ekspert CMC Markets. - Tesla musi brać to pod uwagę, ze względu na olbrzymie możliwości kapitałowe Apple.

Niedawne wyniki finansowe Tesli były lepsze od oczekiwań analityków. Jednak pierwsza reakcja inwestorów była taka, że kurs akcji spadł o 3 proc. Na początku maja za akcje Tesli trzeba było zapłacić około 670 dolarów, gdy 13 kwietnia, a więc jeszcze przed ogłoszeniem wyników kwartalnych, były to 762 dolarów. Co jednak o wiele istotniejsze, przed rokiem akcje Tesli były kilkakrotnie tańsze - 152 dolary na początku maja 2020 r.

Czy ta część branży motoryzacyjnej, która zajmuje się samochodami elektrycznymi lub autonomicznymi jest przeszacowana przez inwestorów, a szczególnym tego przykładem jest właśnie Tesla? Czy też może jest przeciwnie i akcje firm z tej branży są nadal atrakcyjne?

- Inwestorzy oceniają, że jest to nadal część rynku z olbrzymimi perspektywami, a pojawiają się nowi gracze, o których w Polsce prawie nic nie wiemy, bądź są to spółki, których nie kojarzymy z branżą motoryzacyjną - wyjaśnia M. Leściorz.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Dowiedz się więcej na temat: apple | Tesla | motoryzacja | inwestorzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »