Reklama

Najgorszy kwartał od upadku Lehman Brothers

Ostatnia sesja drugiego kwartału na Wall Street miała spokojny przebieg, chociaż część inwestorów polowała na okazje do zakupu przecenionych akcji po mocnej przecenie dzień wcześniej. W końcówce notowań do głosu doszli sprzedający, spadki wyraźnie nabrały tempa, a indeks S&P przełamał istotne wsparcie na 1.040 pkt.

Okres od marca do końca czerwca 2010 roku okazał się najgorszym z ostatnich pięciu kwartałów. W tym czasie indeks S&P 500 stracił 12 proc., Dow Jones 10 proc. a Nasdaq 12 proc.

Zdaniem niektórych analityków było to najgorszy kwartał od upadku banku Lehman Brothers.

Na zamknięciu środowej sesji Dow Jones Industrial spadł o 96,28 pkt.(0,98 proc.) do 9.774,02 pkt.

Indeks S&P 500 spadł o 10,53 pkt. (1,01 proc.) i wyniósł na koniec dnia 1.030,71 pkt. Zdaniem analityków spadek poniżej psychologicznej bariery 1.040 pkt., utrzymywanej od lutego, może oznaczać kolejne, jeszcze bardziej dotkliwe spadki w ciągu najbliższych 5 miesięcy.

Reklama

Nasdaq Composite zniżkował o 25,94 pkt. (1,21 proc.) do 2.109,24 pkt. Akcje firm wysokiej technologii spadały w środę najbardziej. Papiery Google Inc. spadły o 2,1 proc. a Apple Inc. o 1,8 proc.

Do najmocniejszych sektorów należały surowce i paliwa, które z kolei najmocniej traciły we wtorek. W ciągu dnia zyskiwały m.in. 3M oraz koncern paliwowy Chevron. Rosły też akcje koncernu BP, gdyż coraz większa jest nadzieja, że opanowany zostanie wyciek ropy naftowej do wód Zatoki Meksykańskiej.

Zyskiwały akcje Forda, który zmniejszył swoje zadłużenie o 4 mld dolarów.

Cena baryłki ropy spadła o 31 centów (0,41 proc.) do 75,63 dol.

W środę inwestorzy poznali kilka najnowszych danych z otoczenia makroekonomicznego, które w większości okazywały się nieco gorsze od przewidywań analityków.

Indeks aktywności przemysłowej w okręgu Milwaukee spadł w czerwcu do 59,0 pkt, wobec 65,0 pkt miesiąc wcześniej - napisano w raporcie NAPM. Raport jest publikowany przez amerykańską organizację zrzeszającą menedżerów dokonujących zakupów w przedsiębiorstwach.

W firmach w USA przybyło w czerwcu 13 tys. miejsc pracy - wynika z kolei raportu prywatnej firmy ADP Employer Services. Analitycy oceniali, że w amerykańskiej gospodarce w czerwcu przybyło 60 tys. miejsc pracy. W maju przybyło 57 tys. miejsc pracy po korekcie.

Instytut Zarządzania Podażą (ISM) poinformował, że indeks aktywności sektora wytwórczego (PMI) w rejonie Chicago spadł w czerwcu 2010 roku do 59,1 pkt z 59,7 pkt w poprzednim miesiącu. Analitycy spodziewali się indeksu na poziomie 59,0 pkt.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »