Reklama

Napięcie na giełdach bo Grecja wybiera prezydenta

Grecja wybiera prezydenta. O tym czy zostanie nim 73 letni Stawros Dimas zdecydują nie wyborcy, lecz tamtejszy parlament.

Ateńska giełda w ciągu ostatniego tygodnia straciła prawie 20 procent. Wszystko za sprawą niezapowiadanej wcześniej przez rząd decyzji o przyśpieszeniu wyborów głowy państwa.

Reklama

Jeśli nie uda się wybrać prezydenta w czasie trzech głosowań to rząd będzie musiał podać się do dymisji, a w ciągu miesiąca powinny zostać rozpisane przedterminowe wybory parlamentarne.

Dr Piotr Wawrzyk, politolog z katedry europeistyki UW uważa, że nie dojdzie do chaosu politycznego w Grecji.

Politycy koalicji zdają sobie sprawę jakie są konsekwencje nie wybrania prezydenta. Zapewne zdołają przeforsować kandydaturę polityka, który będzie wspierał reformy. Dlatego mało prawdopodobne są wybory parlamentarne a tym bardziej przejęcie władzy przez skrajnie lewicową SYRIZĘ" - przewiduje politolog UW.

Ta największa partia opozycyjna ogłosiła już że nie poprze kandydata na prezydenta i chce wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Koalicja ma problem bowiem może liczyć obecnie jedynie na 155 głosów. Potrzebuje poparcia przynajmniej 25 polityków z innych ugrupowań.

Wczoraj premier Antonis Samaras zaapelował do parlamentu, by przezwyciężył polityczne podziały wybierając nowego prezydenta państwa. Podkreślał, że nie można zmarnować wielu wyrzeczeń związanych z pokonywaniem kryzysu.

W tym roku grecka gospodarka po raz pierwszy od lat odnotuje wzrost. Tamtejsze PKB ma wzrosnąć o 1 procent. Bezrobocie nadal jednak przekracza 23 procent.

Cztery lata temu Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy uruchomiły pierwszy z dwóch wielkich programów pomocowych dla Grecji o łącznej wartości 240 miliardów euro. W zamian instytucje wymogły na greckim rządzie wprowadzenie pakietu reform i ograniczenia wydatków socjalnych.

Strefa Euro znowu zagrożona?

Ostatni Financial Times ostrzega, że rozpisane właśnie przedterminowe wybory prezydenckie w Grecji mogą spędzać sen z oczu politykom i inwestorom. Bo ich długoterminowym efektem może być dojście do władzy radykalnej lewicy.

"Rozpisanie wyborów to zakład o wysokiej stawce" -pisze dziennik. Bo choć rola prezydenta nie jest zbyt wielka, to głosowanie będzie "wotum zaufania dla rządu Samarasa. "Jeśli nie uzyska on wystarczającego poparcia dla swego kandydata, skutkiem mogą być wybory parlamentarne. A inwestorzy boją się, że zwycięży w nich radykalna lewica - Syriza", czytamy w dzienniku.

Partia, która wygrała ostatnie wybory europejskie chce renegocjacji długów kraju oraz zwiększenia wydatków publicznych. FT przewiduje, że wśród wierzycieli wywoła to niepokój.

Zdaniem dziennika w wyniku tego powróciłyby obawy co do miejsca Aten w unii monetarnej.

- W ciągu następnych sześciu tygodni sytuacja w Grecji może okazać się ważniejsza dla globalnych rynków niż to co przez cały rok działo się na Ukrainie - mówi gazecie Charles Robertson, ekonomista z firmy Renaissance Capital. I dodaje, że zwycięstwo Syrizy oznaczać może dla reszty strefy wybór: albo godzimy się na wyjście Grecji, albo zostaną umorzone jej długi.

Dowiedz się więcej na temat: Grecja | tym | strefa euro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »