Jak dowiedziało się na początku września money.pl, Holding Gołębiewski czeka na decyzję środowiskową gminy Rewal dotyczącą hotelu w Pobierowie. Brak tego dokumentu blokuje otwarcie "małego Dubaju" nad Bałtykiem. Sprawa jest już procedowana, a hotel jeszcze w tym roku ma zacząć przyjmować gości.
Niemcy narzekali w mediach na jakość usług na Uznam
Nowy ośrodek wczasowy nad Morzem Bałtyckim ma kilkanaście pięter (część jest ukryta pod ziemią) i 1200 pokoi. Na jego terenie znajdują się m.in. aquapark, sale kinowo-teatralne, korty tenisowe czy ściana do wspinaczki. Takiego hotelu nad Bałtykiem nie ma i to nie tylko po polskiej stronie. Nad niemiecką częścią morza również na próżno szukać tego typu inwestycji.
Na niemieckiej wyspie Uznam można znaleźć głównie noclegi w apartamentach i niewielkich pensjonatach. W tym sezonie w niemieckiej prasie (m.in. w "Nordkurierze") pojawiło się wiele krytycznych komentarzy pod adresem lokalnych przedsiębiorców z wyspy. Niemcy, którzy spędzali na niej wakacje, narzekali na niską jakość usług, zamknięte restauracje, brudne plaże i wysokie ceny, oraz na miejscowych. Rzekomo -mieszkańcy nie są przyjaźni.
Niemcy o "małym Dubaju". "Wbity w dziewicze wydmy"
Teraz przedsiębiorcy znad niemieckiego Bałtyku, oprócz nieprzychylnych opinii rodaków, mają nowe zmartwienie - nowoczesny i luksusowy hotel Gołębiewski może podebrać im klientów. O nowej inwestycji w krytyczny sposób pisze "Ostsee-Zeitung".
Na wstępie artykułu autor przypomina, że w pobliżu znajduje się też kilka innych dużych, luksusowych hoteli m.in. w Świnoujściu i Międzyzdrojach. "Aby wszystko to dobrze połączyć, nasi sąsiedzi zbudowali również swoją drogę ekspresową S3 nad Bałtyk oraz tunel pod Świną" - zauważa reporter gazety.
W dalszej części podaje, że "Polska wkrótce otworzy największy hotel nad całym Morzem Bałtyckim", który wygląda jak statek wycieczkowy, lub statek kosmiczny "wbity w niegdyś dziewicze wydmy".
Hotel Gołębiewski w Pobierowie. "To już przesada"
"Z całym szacunkiem dla polskiej pracowitości - to już przesada. [...] Nie jest to dobre dla środowiska. Szkodzi to również konkurencji, która nagle znalazła się pod ogromną presją - zarówno w walce o klientów, jak i pracowników" - stwierdza autor.
Sugeruje również, że obiekt powstał "dzięki znacznym środkom unijnym". Taka informacja nigdy nie pojawiła się w polskich mediach, a sam Tadeusz Gołębiewski dwa lata przed śmiercią w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" mówił, że wziął 30 mln zł kredytu na wykończenie wnętrz hotelu w Pobierowie. W tym samym czasie wybuchła pandemia i wszystkie hotele musiały zostać zamknięte. Biznesmen zwrócił się wówczas do banku o zgodę na przekierowanie środków, aby móc uratować stanowiska pracy. Za gwarancję posłużył jego własny majątek.
W czasie epidemii przedsiębiorca wnioskował o wsparcie w ramach tarczy antykryzysowej z Polskiego Funduszu Rozwoju, jednak środków nie dostał. Jak tłumaczył w 2021 roku ówczesny prezes PFR Paweł Borys, firma Gołębiewskiego nie kwalifikowała się do pomocy, gdyż miała zyski.
Niemiecki reporter o polskich sukcesach
Chociaż reporter niemieckiej gazety krytycznie ocenia inwestycję w Pobierowie, to jest zdania, że "polskie sukcesy wzmacniają bałtycki obszar turystyczny - zarówno po stronie niemieckiej, jak i polskiej". "Jako wspólny region konkurujemy bowiem z takimi krajami jak Hiszpania, Włochy czy Turcja. Jednak masowa turystyka może wiele zniszczyć" - przestrzega, dodając, iż "nie ma sensu pouczać Polaków, grożąc im palcem".
Autor uważa, że warto jednak "przeprowadzić intensywne rozmowy między przedstawicielami branży turystycznej po obu stronach granicy, aby ta perspektywa zyskała przewagę na wschód od Świny".











