Reklama

Parkiety nadal pod presją COVID-19

Na światowych parkietach nadal trwa wyprzedaż akcji. Amerykański indeks S&P spadał o ponad 3,5 proc. Gorzej jest na europejskich giełdach, gdzie spadki sięgnęły nawet 5 proc.; na GPW - 4,5 proc. Panika na rynkach jest związana z rozszerzaniem się epidemii koronawirusa (SARS-CoV-2 powodującego chorobę COVID-19). To był najgorszy tydzień od października 2008 roku, kiedy przez rynki akcji przetoczyła się fala wyprzedaży po upadku banku inwestycyjnego Lehman Brothers. To również jeden z trzech najgorszych tygodni dla WIG20 w całej jego dotychczasowej historii.

W piątek po południu główne indeksy na Wall Street nadał spadały; S&P 500 spadał o 3,51 proc. a technologiczny Nasdaq o blisko 3 proc. (2,78 proc.). Podobne negatywne emocje wśród inwestorów panowały w Europie, gdzie spadki na parkietach w Londynie, Frankfurcie, Paryżu i w Zurychu były jeszcze większe. Indeks FTSE 100 obniżył się o ponad 4,4 proc.; DAX o 4,2 proc.; CAC 40 o 4,2 proc.; Swiss Market Index o blisko 4,3 proc. 

W piątek na warszawskim parkiecie przetoczyła się kolejna fala wyprzedaży akcji - był to siódmy dzień spadkowy z rzędu przy obrotach na szerokim rynku powyżej 2 mld zł. W skali tygodnia WIG20 stracił 15,3 proc., co okazało się największym spadkiem od października 2008 roku. To także jeden z trzech najgorszych tygodni w całej historii GPW.

Reklama

Na piątkowym zamknięciu WIG20 stracił 4,4 proc. do 1.768,91 pkt. i spadł do najniższego poziomu od listopada 2016 roku. WIG zniżkował 4,0 proc. do 49.276,54 pkt., mWIG40 poszedł w dół o 2,8 proc. do 3.582,31 pkt., a sWIG80 spadł 3,3 proc. do 11.628,31 pkt. Wszystkie indeksy sektorowe zniżkowały - najbardziej poszły w dół WIG-Górnictwo (o 7,2 proc.), WIG-Energia (o 5,6 proc.) i WIG.GAMES (o 5,3 proc.). 8 spośród 15 indeksów sektorowych ustaliło minimum roczne. Obroty na GPW wyniosły 2 mld zł, z czego 1,61 mld zł przypadło na spółki z WIG20.

Ostre spadki utrzymywały się od początku dnia. WIG20 rozpoczął piątkową sesję ok. 3,2 proc. spadkiem wobec czwartkowego zamknięcia i zniżkował do godz. 11.00, kiedy ustanowił minimum sesyjne - skala spadków wynosiła wtedy ok. 6 proc. W dalszej części notowań indeks lekko korygował poranną przecenę, jednak i tak zakończył sesję 4,4 proc. stratą - 18 z 20 spółek z WIG20 zamknęło dzień pod kreską, a do tego trzynaście odnotowało minima roczne. Tydzień zamknął się 15,3 proc. stratą indeksu WIG20.

To był najgorszy tydzień od października 2008 roku, kiedy przez rynki akcji przetoczyła się fala wyprzedaży po upadku banku inwestycyjnego Lehman Brothers. To również jeden z trzech najgorszych tygodni dla WIG20 w całej jego dotychczasowej historii.

Opinie co do przyszłego trendu są podzielone wśród analityków.

- Potencjał spadkowy dla indeksu WIG20 powoli się wyczerpuje, możliwe że dzisiejsze spadki już go wyczerpały. Dotyczy to wielu spółek z tego indeksu, które już znajdują się na atrakcyjnych poziomach do zakupu - powiedział PAP Biznes p.o. dyrektora departament analiz BM BPS Tomasz Czarnecki.

- Wygląda na to, że inwestorzy poszukują płynności i wyprzedają akcje. Widać to po największych spółkach notowanych na GPW i spodziewam się, że to jeszcze potrwa. Fundamentalnym uzasadnieniem jest to, że rynek spodziewa się bardzo dużego spowolnienia gospodarczego. Nie tylko w Chinach, tak jak to początkowo zakładano, ale globalnie - koronawirus rozprzestrzenił się już do kilkudziesięciu krajów - ocenił w rozmowie z PAP Biznes analityk Ipopema Securities, Robert Maj.

Rynki wschodzące europejskiej części EMEA zdominował podobnie negatywny trend - najsilniej poszły w dół akcje rosyjskie, gdyż indeks RTS stracił 6,2 proc. Niemiecki indeks DAX spadł 4,3 proc., a S&P500 zniżkował 2,1 proc.

W piątek na GPW spadały notowania blisko 300 spółek (77 proc.), a największe spadki dotyczyły Alior Banku (blisko 13 proc.); KGHM-u (8 proc.), PGE (blisko 7 proc.) czy producenta obuwia - CCC (blisko 9,5 proc.).

W piątek tracił też złoty. Po godzinie 17.30 euro kosztowało 4,3 zł; dolar 3,93 zł; frank 4,06 zł.

- W poniedziałek i środę poznamy indeksy PMI, ale w przypadku Niemiec i strefy euro nie będą szczególnie ciekawe, gdyż opublikowano już wstępne odczyty. Ciekawsza będzie statystyka dla Polski, gdyż pokaże ona jak wyglądały nastroje przedsiębiorców tuż przed ekspansją wirusa w Europie. Warto jednak przypomnieć ciekawą wadę konstrukcyjną wskaźnika: potencjalne wydłużenie czasu dostaw zwiększa jego wartość (co m.in. stało za wzrostem tego indeksu dla Niemiec). Poza tym ważne dane z USA - zamówienia w przemyśle i zatrudnienie poza rolnictwem. Jako że na rynku dominuje pesymizm, to i prognozy są niskie, nie można zatem wykluczyć pozytywnego zaskoczenia - ocenili.

W przyszłym tygodniu w Polsce poza danymi dotyczącymi PMI odbędzie się również posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Analitycy nie spodziewają się jednak zmian stóp procentowych.

Santander przewiduje, że złoty będzie się osłabiać wobec euro, a umacniał wobec dolara. - Niewykluczone, że euro osiągnie 4,35 zł, gdzie powinien się stabilizować. Jednocześnie spodziewamy się umocnienia euro do dolara, zatem para dolar/złoty może poruszać się w dół - ocenili analitycy.

Dowiedz się więcej na temat: GPW w Warszawie SA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »