Reklama

Poprawa nastrojów na Wall Street. Czy to już koniec rynku "niedźwiedzia"?

Początek tego tygodnia jest udany dla nowojorskich indeksów giełdowych. Jednak zdaniem wielu analityków, trend spadkowy będzie kontynuowany i może przyczynić się do regresu S&P500 o następne 15-20 proc. Ekonomiści Bank of America spodziewają się, że rynek niedźwiedzia wkrótce się skończy i prognozują, że w ciągu najbliższych 6 lat S&P500 zwiększy swą wartość ponad dwukrotnie.

  •        Inwestorzy na Wall Street próbują przełamać bessę, choć szef amerykańskiego banku centralnego zapowiada ostry kurs w polityce monetarnej
  •        Analitycy RBC Capital Markets ostrzegają, że indeks S&P500 może spaść z 3 759 do 3 262 punktów, a ekonomiści Morgan Stanley nie wykluczają cofnięcia się do nawet 3 tysięcy punktów
  •        Ekonomiści Bank of America radzą, by na rynku już teraz wyszukiwać akcje, na których będzie można się "obłowić", gdyż - ich zdaniem - S&P500 w 2028 roku osiągnie pułap 8 900 punktów

Reklama

Na Wall Street od początku roku trwa bessa. Od szczytu hossy S&P500 spadł o ponad 20 proc., a Nasdaq o 30 proc. Oba indeksy zakończyły pod kreską 10 z 11 ostatnich tygodni. Jednak po mocnych spadkach notowanych w pierwszej połowie czerwca na rynku inicjatywę przejęli optymiści. We wtorek S&P500 i Nasdaq zyskały po około 2,5 proc., choć w środę oba wskaźniki lekko osłabły.

Uciążliwy Fed

To może być początek dłuższego odbicia, ale na odwołanie generalnego trendu spadkowego jest jeszcze za wcześnie. Otoczenie makroekonomiczne z pewnością giełdzie nowojorskiej nie sprzyja. Szef Fed Jerome Powell podczas przesłuchania przed Kongresem oświadczył, że recesja w USA jest możliwa i że trudno będzie osiągnąć miękkie lądowanie. Potwierdził, że jego instytucja jest zobowiązana do szybkiego podnoszenia stóp w celu obniżenia inflacji i ostrzegł, że dynamika cen nadal może być zaskakująco wysoka. To nieco mocniejsze słowa, niż te, które padły po ostatnim posiedzeniu banku centralnego.

Fed postanowił zaostrzać politykę pieniężną w warunkach hamującego wzrostu gospodarczego i przy bessie panującej na giełdzie w Nowym Jorku. Ekonomiści ankietowani w czerwcu przez "The Wall Street Journal" szacują prawdopodobieństwo wystąpienia recesji w USA w 2023 roku na 44 proc., natomiast stratedzy Goldman Sachs oceniają je na 30 proc. To dwa razy więcej niż w poprzedniej prognozie.

Bessa nie daje za wygraną

Eryk Szmyd, analityk rynków finansowych XTB, podkreśla, że mimo jastrzębich komentarzy szefa Fed, indeksy na Wall Street poruszyły się w górę, co może sygnalizować wzrost apetytu na ryzyko w gronie giełdowych byków. Podobną sytuację obserwowaliśmy w obliczu natłoku informacji o dramatycznym przebiegu wojny w Ukrainie. Rynki finansowe mają tendencję do wykazywania oznak zmęczenia stale poruszanymi kwestiami powodującymi stres u inwestorów.

- Gdy indeksy osiągną już fazę paniki, kupujący za wszelką cenę szukają zdarzeń, których mogą się "chwycić", by podnieść wyceny i położyć kres negatywnym nastrojom. Wydarzeniem, które mają na uwadze optymiści z Wall Street jest zapewne sezon wyników finansowych amerykańskich spółek. Zaczyna się on w połowie lipca od rezultatów podawanych przez sektor bankowy. Kupujący chcieliby wierzyć w to, że spółki pobiją prognozy analityków i uwolnią popyt - komentuje Eryk Szmyd.

Teraz S&P500 jest równowartością 15,8-krotności oczekiwanych zysków spółek w najbliższych 12 miesiącach. To rezultat poniżej 10-letniej średniej (16,9) oraz wyraźnie gorszy od ponad 22-krotności notowanej wiosną 2021 roku. Jeśli jednak Stany Zjednoczone wpadną w recesję, to dzisiejsze prognozy zysków firm zostaną z pewnością podważone.

Zagrożenia recesyjnego nie lekceważą analitycy RBC Capital Markets, którzy ostrzegają, że indeks S&P500 może spaść do poziomu 3 262 punktów (teraz jest to 3 759). Także ekonomiści z Morgan Stanley i Goldman Sachs są zdania, że giełda nie wycenia w pełni recesji. - Naszym zdaniem, po uwzględnieniu ryzyka recesji, indeks SP500 mógłby być o 15-20 proc. słabszy, czyli spaść nawet do 3 tysięcy punktów - powiedział Mike Wilson, główny strateg giełdowy Morgan Stanley w USA i jeden z najbardziej niedźwiedzich głosów na Wall Street w tym roku.

SP500

3 818,83 -2,72 -0,07% akt.: 29.06.2022, 22:08
  • Otwarcie 3 824,92
  • Max 3 836,50
  • Min 3 799,02
  • Wartość odniesienia 3 821,55
  • Godziny otwarcia 15:30 - 22:00
Zobacz również: NASDAQ Internet FTSE MIB ALL ORDS

Giełdowe obżarstwo

Optymistów na rynku też jednak nie brakuje. Analitycy Bank of America zaliczają się do tych, którzy działają w myśl reguły: "spada, więc będzie rosnąć". Ich zdaniem, inwestorzy długoterminowi powinni przygotować się na sporą liczbę nowych okazji zakupowych, ponieważ indeks S&P500 wkrótce zacznie wychodzić z rynku niedźwiedzia. Całą sytuację podsumowują słowami: "okazje właśnie pukają do drzwi". Ekonomiści BofA wyliczają fundamentalne czynniki składające się na rynek niedźwiedzia. Są to: szok inflacyjny, szok stóp procentowych oraz szok recesyjny i krach.

Szok inflacyjny zmaterializował się po tym, jak w majowym raporcie ogłoszono, że ceny w USA wzrosły o 8,6 proc. Wydaje się, że szok związany ze stopami procentowymi zaczął się rozwijać, gdy Fed podniósł je o 75 punktów bazowych. Wreszcie, szok recesyjny może nadejść w przyszłym miesiącu, jeśli w drugim kwartale PKB zanotuje spadek, po tym jak w pierwszym kwartale nastąpiło zmniejszenie tempa wzrostu gospodarczego.

- Drugą stroną trwającego rynku niedźwiedzia i niepokojących sygnałów gospodarczych jest rynek byka, który historycznie zawsze pojawiał się po gwałtownym spadku cen akcji. Dobrą wiadomością jest to, że rynek byka trwa średnio ponad pięć lat, a stopa zwrotu wynosi przeciętnie 198 proc. Naszym zdaniem, następna hossa podniesie wartość S&P500 do 8 900 punktów do lutego 2028 roku - prognozują eksperci BofA.

Nie wykluczają oni, że w najbliższym czasie wskaźnik spadnie do 3 tysięcy punktów, ale już na poziomie 3 600 punktów inwestorzy powinni zacząć "skubać" akcje, a przy wyniku 3 300 punktów "obżerać się nimi". Przy tych poziomach inwestorzy powinni “obłowić się" na akcjach, ponieważ będą one prawdopodobnie reprezentować atrakcyjną wycenę, o ile gospodarka nie popadnie w głęboką i długotrwałą recesję.

Jacek Brzeski

Zobacz również: 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »