Reklama

Portfel obligacji firm skopiowany z OFE

Otwarte fundusze emerytalne są konserwatywnymi inwestorami na rynku obligacji korporacyjnych, co czyni z nich wzór warty naśladowania przez ostrożnych inwestorów indywidualnych.

Na koniec 2016 r. OFE ulokowały w obligacjach firm 9,5 mld złotych - o 0,5 mld zł więcej niż rok wcześniej. Są zatem jedną z największych grup nabywców obligacji korporacyjnych. Dla porównania fundusze obligacji firm dysponowały na koniec stycznia tego roku aktywami rzędu 14,75 mld zł.

Reklama

Jednak w odróżnieniu od funduszy inwestycyjnych, OFE inwestują ostrożniej, w mniej dochodowe papiery za to o mniejszym ryzyku inwestycyjnym. Wpływ na to ma zarówno strategia inwestycyjna (ze względu na skalę działalności OFE angażują się w emisje obligacji większych podmiotów), jak i negatywne doświadczenia z przeszłości (kilka funduszy sparzyło się na obligacjach np. PBG). Znaczna część papierów w portfelach OFE to obligacje bankowe. Tylko w ubiegłym roku fundusze emerytalne wydały 804 mln zł na zakup papierów bankowych (saldo umorzeń i nabyć), podczas gdy w przypadku firm było to 66 mln zł (także mówimy o saldzie).

Trudna sztuka kopiowania

Skopiowanie w całości portfeli OFE nie jest celowe, ani nawet możliwe. Inwestor indywidualny, który chciałby naśladować fundusze raczej nie będzie stawiał na papiery bankowe, których rentowność bliska jest oprocentowaniu lokat bankowych. Część obligacji firm z portfeli funduszy nie jest notowana, a część obecna jest tylko na hurtowym rynku Bond Spot, do którego inwestorzy indywidulani mają ograniczony dostęp. Niektóre z papierów obecnych na detalicznej części Catalyst nie są z kolei w ogóle przedmiotem transakcji i chronicznie brakuje możliwości zakupu obligacji, nawet po wysokich cenach.

Jeśli odrzucimy papiery bankowe i obligacje firm, których nie da się kupić, na stole pozostaną obligacje 20 emitentów, których przedstawiamy w tabelce obok. W tym miejscu jedna znacząca uwaga - prezentowane obok serie obligacji nie muszą być tożsame ze składem portfeli OFE. Spośród emitentów obecnych w portfelach funduszy emerytalnych wybraliśmy obligacje także innych serii - takich, które dają realną możliwość zawarcia transakcji, a jeśli wybór był szerszy - takich, które przy odpowiedniej płynności dawały także najwyższą rentowność. Ta ostatnia może się zresztą zmieniać - obliczenia rentowności przeprowadzono w dniu pisania tekstu (21 lutego). Średnio jednak uzyskana rentowność z inwestycji w 20 serii obligacji zbliżona była do 4,1 proc. brutto.

Warto przy tym pamiętać, że zarządzający funduszami emerytalnymi, choć działają ostrożnie, nie są nieomylni. Świadczą o tym pojedyncze inwestycje w papiery takich firm jak Orzeł czy GC Investment, a nawet Action (w zeszłym roku dystrybutor elektroniki zaproponował wierzycielom redukcję zobowiązań). Aby zmniejszyć ryzyko nietrafionej inwestycji, można ograniczyć portfel do papierów, w których OFE ulokowały więcej niż 100 mln zł. Jest to zwykle gwarancją, że obligacje danego emitenta zostały objęte przez więcej niż jeden fundusz emerytalny, a to oznacza, że jego zdolność kredytowa została pozytywnie zweryfikowana przez co najmniej dwóch (zwykle więcej) profesjonalnych, a przy tym konserwatywnie nastawionych, inwestorów. Jeśli zawęzimy kryteria doboru obligacji w ten sposób, pozostanie nam portfel złożony z dziewięciu emitentów, których obligacje na rynku wtórnym o najkorzystniejszym profilu z punktu widzenia detalicznego inwestora, dają średnio 3,76 proc. rentowności brutto.

Wynik łatwy do pobicia

Nie jest to wynik imponujący. W zasadzie losowy udział w emisjach publicznych przeprowadzanych na podstawie prospektu emisyjnego pozwoliłby osiągnąć wyższą rentowność, nie wspominając o obejmowaniu najwyżej oprocentowanych emisji Getin Noble Banku (5 pkt proc. ponad WIBOR 6M) czy Ghelamco Invest (4 pkt proc. ponad WIBOR 6M), których obligacje także znajdowały się w portfelach funduszy emerytalnych. OFE inwestowały także w obligacje Kruka i Alior Banku oraz PKN Orlen i Echa Investment, które również przeprowadzały w przeszłości emisje publiczne (w przypadku GNB, Kruka i Echa można liczyć na ponowienie oferty w 2017 r., w przypadku pozostałych emitentów nie jest to pewne).

Wyższą stopę zwrotu wypracowały też najlepsze fundusze obligacji korporacyjnych (6,7 proc. zarobił Open Finance Obligacji Przedsiębiorstw FIZ AN seria C przez 12 miesięcy, licząc do stycznia 2017 r.), choć średnia w tej grupie jest niższa - 2,9 proc. (na koniec stycznia 2017 r.).

Należy także pamiętać, że wyjąwszy publiczne emisje obligacji przeprowadzane na podstawie prospektów emisyjnych, Catalyst nie jest płynnym rynkiem. Dokonanie transakcji rzędu już kilkudziesięciu tysięcy złotych, może okazać się wyzwaniem. Dlatego, choć zbudowanie na rynku wtórnym portfela, który naśladowałby udanie zbiorowy portfel OFE jest możliwe, to jednak wysiłek ten wymagać może sporej cierpliwości.

Emil Szweda

Dowiedz się więcej na temat: inwestowanie | akcje | obligacje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »