Reklama

Prezes ING: Kredyty o stałej stopie już za 300 mln zł (2)

- Wartość kredytów hipotecznych ze stałym oprocentowaniem udzielonych przez ING Bank Śląski przez siedem miesięcy od startu oferty wyniosła 300 mln zł - poinformował Interię prezes Brunon Bartkiewicz. W drugiej części wywiadu mówi, że banki nie boją się fintechów i wracają do produktów, z których oferowania kiedyś zrezygnowały. - Teraz wiemy, że istotą płatności są dane, a nie tylko dochody - podkreśla.

CZYTAJ PIERWSZĄ CZĘŚĆ WYWIADU. Prezes ING: Kolejne banki mogą wyjść z Polski

Monika Krześniak, Paweł Czuryło; Interia: Wraca temat stałej stopy procentowej przy kredycie hipotecznym. Prawie mamy finalną wersję rekomendacji S nadzoru - ona coś zmieni na rynku czy nie?

Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego: - Słyszymy, że ta wersja zaraz powstanie. Bardzo cieszę się, że zaczęliśmy te elementy przesądzać. W mojej ocenie działamy nieco za wolno, powinny już być pewne wytyczne, elementy typu: "minimum", "nie mniej niż". Generalnie jestem ze szkoły, która mówi, że powinniśmy mieć w Polsce system szerszych opcji dla klienta, w tym również kredytu na stałą stopę np. na pięć lat.

Reklama

Są głosy, że pięć lat to za krótko.

- Zróbmy pięć lat i przejdźmy do kolejnego etapu. Ważne żebyśmy się ustawili na tej ścieżce, niech to będzie model ewolucyjny. Na razie po 3-4 letniej dyskusji nie mamy za dużo.

Różnica między ceną kredytu ze stałym oprocentowaniem musi być akceptowalna dla klienta.

- Pod tym względem nie doceniamy klientów. W ING weszliśmy w produkcję kredytów na stałą stopę z pewnym elementem niepewności. A efekt jest taki, że pomimo różnic w oprocentowaniu ta sprzedaż rośnie. W ciągu siedmiu miesięcy sprzedaliśmy kredyty na stałą stopę za 300 mln zł.

Gdy te kredyty wchodziły, to różnica w oprocentowaniu sięgała 0,5 pkt proc., a niedawno już tylko 0,2 proc.

- Teraz mamy wyjątkowy moment, gdy stopy rynkowe doprowadziły do tego, że różnica jest bardzo niewielka. Za miesiąc może znowu rosnąć. Na tym polega uroda modelu mieszanego, że klient ocenia i decyduje. Natomiast nie sądzę, żeby różnica oprocentowania była jedynym elementem decydującym o wyborze. Jeśli likwidujemy element niepewności co do kształtowania się stóp, tak jak w przypadku kredytów na stałą stopę, to ma to swoją cenę. Klienci to wiedzą i akceptują. Natomiast jeśli nam zależy, żeby rynek edukować i tworzyć, to wiedząc o tym, zmieńmy różnice obciążeń regulacyjnych tych dwóch rodzajów kredytu. Jeśli kredyt na stałą stopę będzie miał niższe obciążenie, to możemy mieć na niego więcej chętnych.

Bankowcy mówią, że nie da się taniej pozyskać finansowania pod te kredyty i różnica musi wynosić 0,5-0,8 proc.

- W normalnych warunkach tak, ale w tym momencie jest szczególna okazja do relatywnie taniego finansowania ze stałą stopą. Generalnie potrzebne jest tu działanie regulatora i wprowadzenie jasnych zasad.

Czy wejście w życie dyrektywy PSD2 zmieni obraz rynku finansowego, który i tak się transformuje? Czy w krótszej i średniej perspektywie ING ma pomysł jak skorzystać z tzw. otwartej bankowości?

- Jeśli chodzi o efekt PSD2 to proszę się nie spodziewać jakiejś rewolucji. W dłuższym horyzoncie - efekt będzie bardzo znaczący, ale w krótkim - dwóch-trzech lat - proszę się nie spodziewać większych zmian.

Banki będą musiały wejść w jakąś szerszą rolę niż dostawcy usług finansowych jak dotąd, żeby nie zostały zjedzone przez fintechy które zabierają kawałeczki rynku?

- Nie sądzę, żeby było z nami aż tak źle.

Np. na rynku płatności...

- Rynek płatności banki oddały na początku tego tysiąclecia. Zrobiły to świadomie, ale teraz do niego wracają. W tamtym czasie banki sądziły, że na tym się nie zarabia. Teraz wiemy, że istotą płatności są dane, a nie tylko dochody.

To bardzo cenny element w dzisiejszych czasach...

- Dokładnie tak, z czego jako sektor nie zdawaliśmy sobie sprawy wiele lat temu.

Prezes Jagiełło powtarza, że bank stanie się instytucją technologiczną z licencją bankową i to ustawiając określenia w takiej kolejności. Na ile banki będą głównie operowały na rynku finansowym dostarczając produktów finansowych, a na ile będą musiały stać się instytucją technologiczną?

- W mojej ocenie mówimy o tym samym. Dziś każda instytucja, która chce na tym rynku funkcjonować jest organizacją technologiczną.

Tak, ale stosuje głównie nową technologię do dostarczania produktów finansowych i okołofinansowych. A na ile banki są w stanie lub będą chciały dostarczać innego rodzaju produkty? Banki coraz mocniej wchodzą w cyfryzację urzędową, komercyjną - jest projekt budowy moje ID... ING jest w grupie tych, które jako pierwsze chcą zaoferować produkty...

- Każda organizacja komercyjna żyje z tego, że klient chce coś od niej kupić, powraca do niej i klient poleca ją komuś innemu. To ma zastosowanie do wszystkich rodzajów działalności. Dziś poza usługami bankowymi jesteśmy obecni w e-commerce, w usługach księgowych, wspieramy e-państwo w ramach profilu zaufanego.

Co jeszcze będziecie więc sprzedawać?

- To w głównej mierze także pokłosie regulacji. Proszę zwrócić uwagę na liczbę podmiotów, które banki zaczynają tworzyć koło siebie, bo bank jako taki nie może wiele poza tym co jest mu ściśle dozwolone. W statucie znajdują się określone rodzaje działalności i nie możemy tam wpisać czegokolwiek. Banki coraz szerzej oferują inne usługi przez inne podmioty. To będzie narastać i PSD2 będzie odgrywać w tym istotną rolę.

Zaskoczy pan rynek i w drugiej połowie zaoferuje pan...

- Szukacie państwo newsów i innowacji, ale nie tam gdzie one występują (śmiech). Innowacje dzieją się tam, gdzie z państwa perspektywy są niewidoczne. O rewolucji w bankowości powiem tak: zerknijmy na to co się działo 10 lat temu i co się dzieje teraz - to są rewolucyjne zmiany. Zmian więc będzie cała masa, ale od razu nie będą zauważalne.

Wszyscy chcą być dziś eko. ING też?

- Bierzemy udział w projektach związanych z elektromobilnością, energią odnawialną, a ostatnio w emisji zielonych obligacjach polskiego rządu. Wcześniej podjęliśmy decyzję o wycofaniu się z finansowania przedsięwzięć opartych na węglu energetycznym. Poza tym mamy wiele wewnętrznych inicjatyw - niedawno nasz bank wycofał ze swoich biur i oddziałów plastikowe butelki. Osiem tysięcy ludzi, 350 placówek nie będzie korzystać już z plastiku.

Rozmawiali Monika Krześniak-Sajewicz i Paweł Czuryło

CZYTAJ PIERWSZĄ CZĘŚĆ WYWIADU. Prezes ING: Kolejne banki mogą wyjść z Polski

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »