PZU będzie dochodzić naprawienia szkody wobec Beaty Kozłowskiej-Chyły, byłej prezes PZU S.A. (pełniła tę funkcję w latach 2020-2024), na podstawie art. 393 pkt 2 Kodeksu spółek handlowych. "Za" oddano 318 650 494 głosów, "przeciw" oddano 1069 głosów, wstrzymało się 250 535 258 głosów.
Wniosek w tej sprawie skierowało z początkiem grudnia Ministerstwo Aktywów Państwowych. Jego szef Wojciech Balczun zapowiadał w ostatnich tygodniach, że rozliczenia nieprawidłowości w spółkach Skarbu Państwa przyspieszą.
Była prezes PZU winna szkód wyrządzonych spółce? MAP wskazuje na wyniki audytów
W przypadku PZU, sprawa, która stanęła na walnym 23 grudnia, ma swoje źródło w audytach wewnętrznych przeprowadzonych w PZU po wyborach parlamentarnych 2023 roku i zmianie władzy w Polsce. Wyniki tych postępowań - jak podawała spółka - wskazywały, że podczas sprawowania zarządu przez Beatę Kozłowską-Chyłę naruszony został interes spółki przy zatrudnianiu doradców prezesa i nadzorze nad tymi doradcami. Chodzi o tworzenie fikcyjnych stanowisk menedżerskich. Według władz PZU, osoby zatrudnione na tych stanowiskach nie miały określonego zakresu obowiązków, a po usługach, które mieli świadczyć na rzecz spółki, nie ma żadnego śladu.
W uzasadnieniu do uchwały, Skarb Państwa przypomniał, że Beata Kozłowska-Chyła nie uzyskała absolutorium za kierowanie pracami zarządu PZU w latach 2023 i 2024.
Była prezes PZU broni się przed zarzutami
Przed przystąpieniem do głosowania nad uchwałą dającą zarządowi mandat do dochodzenia roszczeń odszkodowawczych od Kozłowskiej-Chyły, pełnomocnik byłej prezes odczytał jej stanowisko. W stanowisku tym Kozłowska-Chyła wskazała, że PZU w kwietniu 2024 r. - a więc już po odwołaniu jej ze stanowiska prezesa (to ostatnie nastąpiło w lutym) - zawarło porozumienie z doradcami prezesa, w którym stwierdzono, że spółka nie ma żadnych roszczeń do doradców, co oznacza potwierdzenie prawidłowości ich zatrudnienia i wykonanej pracy. Beata Kozłowska-Chyła w oświadczeniu zaznaczyła również, że PZU zobowiązało się w tych dokumentach do wypłaty na rzecz doradców dodatkowych odszkodowań.
Ponadto była prezes PZU podkreśliła, że zatrudnieni przez nią doradcy byli ekspertami, a na tryb ich pracy wpłynął fakt, że w czasie, kiedy objęła ona władzę w spółce, w Polsce obowiązywały specyficzne regulacje związane z pandemią Covid-19 i obostrzeniami epidemicznymi. Brak możliwości przebywania w budynkach i konieczność wykonywania obowiązków w formie online powodują, że nie można obecnie rozliczać pracy wspomnianych doradców na podstawie tego, że nie byli oni obecni w siedzibie spółki - zauważyła Kozłowska-Chyła.
W tej sytuacji - jak argumentowała w piśmie Kozłowska-Chyła - próba obciążenia jej odpowiedzialnością za rzekome szkody wyrządzone spółce jest działaniem bezprawnym i pozbawionym podstaw faktycznych. Jej zdaniem, szkody, w sprawie których PZU chce dochodzić roszczeń, są "wyimaginowane".

Sprawa byłej prezes PZU. Akcjonariusz mniejszościowy domagał się szczegółowych wyjaśnień
Po odczytaniu oświadczenia byłej prezes głos zabierali akcjonariusze mniejszościowi. Jeden z nich - Maciej Socha - złożył na ręce przewodniczącego obrad NWZ kilkanaście pytań do zarządu, w których domagał się bardziej szczegółowej wiedzy na temat wartości domniemanej szkody wyrządzonej PZU przez Beatę Kozłowską-Chyłę i tego, co się na tę szkodę składa, tak, by mógł zagłosować, będąc w pełni poinformowanym w sprawie. W efekcie zarządzono przerwę w obradach NWZ.
Po przerwie prezes PZU Bogdan Benczak podkreślał, że zarząd spółki zasięgał opinii ekspertów prawnych w kwestii zasadności i możliwości dochodzenia roszczeń od Beaty Kozłowskiej-Chyły. Doradca prawny PZU stwierdził z kolei, że "wydaje się, że akty staranności po stronie zarządu wymagają tego, aby rozważyć podjęcie takich kroków w sytuacji, kiedy zarząd dostrzega poważne przesłanki co do tego, że spółce mogła być wyrządzona szkoda działaniem lub zaniechaniem". Obiecano przy tym odpowiedź na pytania akcjonariusza Macieja Sochy na piśmie. Ten ostatni z kolei formalnie wniósł o przerwę w obradach NWZA do 22 stycznia 2026 roku, tak, aby zarząd miał przewidziany prawem czas na udzielenie odpowiedzi i tym samym na przekazanie wszystkim akcjonariuszom pełnej wiedzy w sprawie. Uchwała w tej sprawie nie została jednak podjęta.












