Reklama

Rynki uginają się pod ciężarem pandemii

Niespotykane dotąd fale wyprzedaży aktywów sieją popłoch wśród inwestorów i spustoszenie w portfelach. Od marca indeksy giełdowe tąpnęły już o kilkadziesiąt procent, podobnie jak sektor surowcowy notujący gigantyczną skalę przeceny. Skutki epidemii mogą być o wiele bardziej bolesne dla świata finansów niż można było jeszcze niedawna zakładać.

Od czasu upadku banku Lehman Brothers w 2008 roku i wielkiego kryzysu pożyczek hipotecznych na rynku amerykańskim, globalny świat finansowy nie widział tak gwałtownej paniki, jaka od marca ogarnęła rynki. Na wieść o kolejnych ogniskach zarazy inwestorzy masowo ruszyli do wyprzedaży posiadanych aktywów, a z każdym dniem giełdy traciły coraz więcej, lecąc w otchłań.

Reklama

Tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy (do 17 marca 2020 roku) indeks największych spółek na warszawskim parkiecie obniżył swoją wartość o ponad 36 proc. (w skali roku przecena akcji blue chips przekroczyła aż 43 proc.) spadając do poziomu około 1420 pkt. W przypadku giełdy na Wall Street i głównego wskaźnika S&P 500 kwartalna obniżka sięgnęła blisko 25 proc. (na przestrzeni roku indeks ze oceanem odnotował przecenę w granicach 15,5 proc. - do 2386 pkt.). Równie dramatyczna fala wyprzedaży dotknęła pozostałe giełdy europejskie.

Globalna panika wywołana obawami o stan gospodarki światowej i spodziewane załamanie popytu nie pozostały bez wpływu na rynki surowcowe. Szczególnie - z uwagi na prognozy załamania popytu na ropę naftową (szerzej piszemy o tym na str. 76) - nastąpiła tutaj gwałtowna wyprzedaż i obniżenie ceny baryłki do poziomu 29,9 dolara (w trzy miesiące ropa straciła na wartości ponad 54 proc.).

Nieco łaskawiej rynek obszedł się z miedzią, tradycyjnie już surowcem bardzo poszukiwanym w czasach prosperity i dynamicznego wzrostu gospodarczego. W tym przypadku kwartalny spadek wyniósł blisko 14 proc. (i - 17,2 proc. od połowy marca 2019 roku). W efekcie tona miedzi kosztowała niecałe 5220 dolarów.

Za to złoto - bezpieczna przystań na czas kryzysów gospodarczych - święciło tryumfy i wzrost wartości. Tym samym cena uncji zwyżkowała do blisko 1476 dolarów (kwartalny przyrost o 2 proc. i około 17-proc. zwyżka w skali roku).

ZŁOTO

1 961,00 +12,00 0,62% akt.: 13.08.2020, 20:58
  • Max 1 974,75
  • Min 1 923,20
  • Stopa zwrotu - 1T -5,59%
  • Stopa zwrotu - 1M 6,92%
  • Stopa zwrotu - 3M 12,94%
  • Stopa zwrotu - 6M 22,76%
  • Stopa zwrotu - 1R 28,25%
  • Stopa zwrotu - 2R 57,99%
Zobacz również: GUMA KAUCZUKOWA TARCICA OLEJ PALMOWY

Błędna diagnoza

Zdaniem ekspertów, wpływ epidemii koronawirusa na globalny system finansowy i gospodarkę okazał się katastrofalny w skutkach. Efekt domina i załamania w kolejnych segmentach rynku, do jakiego ostatnio doszło, przeszedł wszelkie możliwe wyobrażenia.

Dotąd panowała bowiem opinia, że globalna gospodarka - nawet w obliczu obecnej epidemii - wyhamuje w I kw. 2020 roku, a następnie w kolejnych miesiącach nastąpi odbicie koniunktury (kształt litery V).

Jednak początkowe rozprzestrzenienie się wirusa (począwszy od Chin, poprzez Włochy, Japonię, Koreę Płd., Iran i kolejne państwa) wywołało lawinowe kłopoty powiązanych ze sobą branż (turystyka, transport, motoryzacja, przemysł wydobywczy i surowcowy) siejąc coraz większy popłoch na świecie.

Nouriel Roubini, amerykański noblista w dziedzinie ekonomii, który przewidział krach w 2008 roku (zyskując przydomek Dr Doom, czyli Doktor Krach), jeszcze pod koniec lutego zapowiadał, że konsekwencje obecnej epidemii mogą być zdecydowanie bardziej poważne, niż uważano we wstępnej fazie pojawienia się koronawirusa w chińskim mieście Wuhan. Według Roubiniego, od samego początku mieliśmy do czynienia z bagatelizowaniem pandemii, a prognozy co do przyszłego rozwoju sytuacji były zbyt optymistyczne. Roubini od razu wskazał w swojej analizie jako błędne założenie, że wirus ograniczy swoją aktywność przede wszystkim do rynku chińskiego - stając się jedynie lokalnym zagrożeniem. Ponadto - z racji ograniczonego obszaru zakażeń, głównie na kontynencie azjatyckim - miał przynieść niewielkie szkody gospodarcze zarówno dla Państwa Środka, jak i całego globalnego systemu powiązań biznesowych.

Oczywiście przy tak optymistycznym scenariuszu, światowa gospodarka powinna mocno ruszyć do przodu jeszcze w I połowie 2020 roku, przy jednoczesnym wsparciu ze strony banków centralnych (obniżających koszt kapitału i pobudzających tym samym cały obieg gospodarczy).

Niespotykana skala

Dr Doom - podobnie, jak 12 lat temu bezbłędnie oceniając ówczesny kryzys hipoteczny i jego skutki dla świata finansów - również teraz trafnie zdiagnozował aktualną sytuację. Wypowiadając się m.in. na łamach dziennika "Financial Times" uznał, że konsekwencje lawinowego przyrostu zakażeń będą miały o wiele większy wpływ na globalną gospodarkę, niż dotąd sądzono.

- Wystarczy tylko spojrzeć na skalę oddziaływania chińskiego rynku. Obecnie Chiny odpowiadają za blisko 20 proc. światowego PKB, a w momencie gdy nastąpił wybuch epidemii SARS 17 lat temu było to odpowiednio 4 proc. - zaznaczył w swojej wypowiedzi Nouriel Roubini.

Przypomnijmy, że SARS (zespół ostrej niewydolności oddechowej) odnotowany po raz pierwszy pod koniec 2002 roku w prowincji Guangdong na południu Chin, wywołał do końca grudnia 2003 roku infekcję na całym świecie u 8 tys. 96 osób (w tym doprowadził do 774 zgonów w 28 krajach).

Tymczasem obecny koronawirus COVID-19 od grudnia zeszłego roku - a więc w ciągu tylko trzech miesięcy - zdołał się rozprzestrzenić już w 115 krajach, zakażając 187 tys. ludzi i zbierając żniwo w postaci 7,48 tys. ofiar śmiertelnych - do 17 marca 2020 roku.

Z jednej więc strony pojawił się czynnik skali w odniesieniu do biznesowego oddziaływania Chin na cały światowy krwioobieg gospodarczy. Z drugiej zaś - jak  również wskazywał Roubini - uwidocznił się niespotykany dotąd zasięg oddziaływania epidemii w wymiarze globalnym.

Jakby tego było mało, zestaw narzędzi jaki pozostał do dyspozycji banków centralnych przy ewentualnej próbie pobudzania gospodarki światowej także okazuje się bardzo ubogi. Według Roubiniego Rezerwa Federalna obniżając poziom stóp procentowych (przy niewielkim zakresie 1,5 proc.) może jedynie chwilowo ograniczyć skutki kryzysu. Rzeczywiście, 12 marca Fed ogłosił program wpompowania do systemu finansowego 1,5 bln dolarów, co uspokoiło sytuację tylko na chwilę.

Blisko tydzień później zapowiedź wsparcia światowych rynków przez MFW kwotą 1 bln dolarów (!) nie zapobiegła już dalszym, gwałtownym wstrząsom. Powrót do tzw. bezpiecznych aktywów był szczególnie widoczny m.in. na rynku walutowym - gdzie choćby nasz złoty błyskawicznie osłabił się do franka szwajcarskiego (za 1 CHF płacono 17 marca prawie 4,25 zł, przy rocznym spadku wartości o 11 proc.).

I tutaj - jak ocenia Roubini - kluczowe znaczenie dla globalnej gospodarki będzie miał dalszy gwałtowny spadek popytu na produkty i usługi w skali całego świata, przy wzroście kosztów ponoszonych przez firmy, borykające się jednocześnie z coraz większymi kłopotami finansowymi.

WIG20

1 858,35 +2,49 0,13% akt.: 13.08.2020, 17:15
  • Otwarcie 1 856,65
  • Max (czas) 1 881,46(13.08.2020 10:23)
  • Min (czas) 1 854,78(13.08.2020 09:01)
  • Wartość odniesienia 1 855,86
  • Suma obrotów 506 631 206,0180
  • Liczba akt. instr. 20/20
  • Waga akt. instr. % 100,00
  • Poziom indeksu ZAMKNIĘCIE
Zobacz również: WIG-ESG WIGtech WIG.MS-PET

Możliwe scenariusze

Jaki więc czeka nas scenariusz w najbliższym czasie? John J. Hardy, ekspert Saxo Banku wskazuje na trzy możliwości rozwoju sytuacji na światowych rynkach. Pierwszą jest oczywiście stosunkowo "optymistyczna" wersja zdarzeń, a więc wspomniane już dosyć szybkie wyjście z kryzysu i odbicie w kształcie litery V.

- Ten scenariusz wiąże się ze światową recesją techniczną i dalszymi istotnymi zakłóceniami w II i III kw. tego roku. Wówczas powinno być już jasne, czy kwarantanna przyniosła oczekiwane skutki, które wystarczą do zahamowania epidemii koronawirusa - podkreśla John J. Hardy.

Według niego w tym wariancie zagrożenie ostatecznie zacznie się zmniejszać, a cięcia stóp procentowych i programy wspomagające m.in. kredytobiorców w coraz większym stopniu będą poprawiały sytuację. Tutaj jednym z kluczowych zdarzeń o bardzo korzystnym wydźwięku dla rynków mogłaby być np. informacja o wynalezieniu szczepionki i możliwości jej wdrożenia do produkcji w terminie kilku miesięcy.

Przy takim rozwoju sytuacji ekspert Saxo Banku mimo wszystko jednak zaleca ostrożne zawieranie transakcji długoterminowych na giełdach (w tym stopniowe zwiększanie udziału ryzykownych aktywów w portfelu wraz z napływem kolejnych, dobrych informacji wskazujących na przełom w walce z koronawirusem).

W drugim scenariuszu - przy odbiciu koniunktury w kształcie litery U - wprowadzone w skali globalnej środki zaradcze przeciw epidemii miałyby już o wiele poważniejsze konsekwencje dla rynków i gospodarki.

- Oficjalne kwarantanny i samoizolacja, w tym decyzje o przekładaniu wyjazdów i ograniczeniu aktywności w miejscach publicznych mogą doprowadzić do gwałtownej recesji. Będzie ona niepodobna do jakichkolwiek zjawisk, które mogliśmy obserwować w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat - ocenia Hardy.

Jego zdaniem, heroiczne starania państw mające na celu pobudzenie systemów finansowych i gospodarczych oraz wznowienie realnej działalności okażą się bardzo powolne. Będą też zakłócane kolejnymi epizodami zakażeń, czasowymi obostrzeniami w zakresie kwarantanny oraz trudnym do oszacowania w skutkach zachowaniem społeczeństw.

Jak podkreśla ekspert, może także dojść do istotnych zakłóceń w podaży surowców, dóbr czy nośników w branży energetycznej oraz innych sektorach w następstwie kryzysu kredytowego już w II i III kw. tego roku. Następnie odbicie popytu i płynności na rynkach będzie miało gwałtowny charakter i przyczyni się do skokowego wzrostu cen (i towarzyszących mu zjawisk inflacyjnych), przy bardzo słabej podaży.

I tu najlepszym rozwiązaniem dla inwestorów byłoby zainteresowanie się metalami szlachetnymi, (m.in. srebrem) jako bezpieczną inwestycją chroniącą portfel przed inflacją. Ponadto ekspert Saxo Banku wskazuje na wybór aktywów powiązanych z surowcami (wydobycie i energia), a także waluty rynków wschodzących oraz akcje producentów dóbr konsumenckich.

DJIA

27 794,64 -182,20 -0,65% akt.: 13.08.2020, 20:58
  • Otwarcie 27 874,59
  • Max 27 986,10
  • Min 27 789,78
  • Wartość odniesienia 27 976,84
  • Godziny otwarcia 15:30 - 22:00
Zobacz również: NASDAQ Internet FTSE MIB ALL ORDS

Najgorszy wariant

Trzecia - najbardziej pesymistyczna opcja - to odbicie koniunktury gospodarczej w kształcie litery L. - Liczę jednak, że do tego najgorszego scenariusza nie dojdzie. Wówczas bowiem światowy PKB byłby narażony na bezprecedensowy spadek, nieporównywalny z niczym od czasów Wielkiego Kryzysu lat 30. ubiegłego wieku - mówi Hardy.

W tym przypadku zasięg i skala epidemii wymusiłyby konieczność długotrwałej kwarantanny, przy jednoczesnym ciągłym strachu wynikającym z możliwości ponownego wybuchu ognisk zapalnych. Skutki spirali strachu i związanych z tym konsekwencji byłyby niezwykle trudne do zniwelowania. W efekcie działania banków centralnych i wsparcie dla biznesu mogłyby nie dotrzeć do najbardziej potrzebujących - czyli sektora małych i średnich przedsiębiorstw. A te ostatnie z kolei byłyby zmuszone do wstrzymania lub zaniechania działalności w miarę wysychania źródeł kapitału.

- Przy tym scenariuszu następowałoby dalsze pogłębianie kryzysu, w miarę jak utrata pracy zaczęłaby dosięgać coraz większą liczbę osób, prowadząc do lawinowego załamania działalności gospodarczej. Wówczas pierwsze oznaki jakiegokolwiek ożywienia byłyby widoczne najwcześniej w 2021 roku - dodaje Hardy.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Wówczas konstruując portfel należałoby się skupić m.in. na metalach szlachetnych, a także opcjach sprzedaży na indeksy (np. S&P 500 poniżej 2400 pkt.), czy w późniejszej fazie na sektorach i instrumentach, które będą zyskiwały wraz z poprawą światowej koniunktury.

Ostatni z wymienionych scenariuszy - choć dzisiaj wydaje się odległy - może mieć jednak przynajmniej w części realne podstawy do realizacji. Już teraz pojawiają się bowiem szacunki, że 6 proc. chińskich firm zagrożonych jest bankructwem, a 60 proc. tamtejszych małych i średnich przedsiębiorstw posiada środki umożliwiające funkcjonowanie przez krótki zaledwie okres.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

Według analityków XTB aktywność w wielu obszarach chińskiej gospodarki obniżyła się w ujęciu rocznym od 30 do nawet 95 proc. To w konsekwencji zmusza również globalnych kooperantów do ograniczenia swojej aktywności i jednocześnie będzie napędzać dalej spiralę kryzysu.

Krzysztof Pączkowski

Dowiedz się więcej na temat: inwestowanie | giełda papierów wartościowych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »