Reklama

Skarb Państwa znowu pogrywa ze spółkami giełdowymi

Obserwujemy kolejną zagrywkę Skarbu Państwa. Tym razem resort znalazł sposób na ominięcie przepisów o niedozwolonej pomocy publicznej, o której wcześniej ostrzegała Polskę Komisja Europejska. Co ważne - za pomocą spółek notowanych na GPW.

To zupełnie nowe rozdanie kart przez Skarb Państwa i kolejna próba ratowania Kompanii Węglowej. Przypominamy, że rząd obiecał pakiet pomocowy dla górnictwa do końca września br. Okazało się jednak, że polskie "blue chipy" energetyczne nie są chętne, by wkładać miliony złotych w nierentowne, pozostające ciągle w ubiegłym wieku i zadłużone polskie górnictwo. Skarb Państwa jednak nie poddawał się, a minister Czerwiński szukał kolejnych rozwiązań, mających na celu utrzymanie pozornej równowagi przez najbliższe tygodnie, byle dotrwać do wyborów (25 października).

Reklama

- Skarb Państwa podnosi za każdym razem poprzeczkę. Jeśli rzeczywiście dojdzie do podjęcia decyzji o ratowaniu kopalni Brzeszcze, to musi mieć ona ekonomiczne uzasadnienie. Nie może nosić znamion szkody dla akcjonariuszy, być działaniem na ich niekorzyść - komentuje dla Interii Michał Masłowski, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Nawet jeśli pomysł połączenia sektorów wydobywczych z energetyką ma uzasadnione podstawy, to jednak jego wykorzystanie w polskich warunkach, to już zupełnie coś innego. Bez reformy nie można poważnie myśleć o transformacji branży. Utrzymanie dotychczasowego stanu bez potrzebnych zmian i realizacji trudnych do przeprowadzenia planów naprawczych jest jedynie sposobem na przeczekanie trudnego okresu. Po wyborach politycy ponownie zapewne zapomną o problemach Śląska. Dzisiaj jednak szukają sposobu na ratowanie upadłego giganta (Kompanii Węglowej). I to za wszelką cenę.

- Jako SII patrzymy z niepokojem na to, co się dzieje. Pozostaje wątpliwość, czy tego typu decyzje byłyby w ogóle brane pod uwagę, gdybyśmy nie byli przed wyborami - zastanawia się Masłowski.

Padło na spółkę notowaną na giełdzie. Tauron - po wielu przepychankach (w tym np. propozycji kupna kopalni Brzeszcze za złotówkę i po jej wcześniejszym oddłużeniu) - w końcu sam padł ofiarą obecnej polityki rządu.

Spółki (nie)publiczne

Wczoraj dowiedzieliśmy się, że Tauron chce podwyższyć kapitał zakładowy o 400 mln złotych. Ministerstwo podało uzasadnienie dla swoich działań i twierdzi, że: "Wniesienie aportu pozwoli bezpiecznie połączyć interesy akcjonariuszy spółki z koniecznością realizacji takich inwestycji, jak bloki energetyczne w Jaworznie i Łagiszy wraz z zapewnieniem dla nich surowca, nowe źródła kogeneracyjne i sieci przesyłowe, które są niezbędne z punktu widzenia zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego państwa". Rynek jednak w to nie uwierzył, a cena akcji w środę dynamicznie spadała i skończyła sesję ze stratą 2,8 proc.

Nie jest tajemnicą, że pozyskane w ten sposób pieniądze pójdą na ratowanie górnictwa, na finansowe wsparcie upadającego giganta - Nową Kompanię Węglową. Tym razem jednak zapłacą za to nie tylko obywatele, ale także spółki notowane na warszawskim parkiecie, tym samym też ich akcjonariusze (w tym też inwestorzy indywidualni).

- W mojej opinii - podkreśla Masłowski - wszystko zależy od tego, na co te pieniądze zostaną spożytkowane. Pozostają także kwestie realizacji tych planów. Duży pakiet akcji nie może zostać wyprzedany tak po prostu na giełdzie, przy uwzględnieniu naszych problemów z płynnością - dodaje.

Wcześniej dochodziło już do ingerencji władzy w - nomen omen - spółkę giełdową. Przetasowania w radzie nadzorczej Tauronu (sierpień br.), zmiany w zarządzie (początek października), to tylko wybrane przykłady. Teraz zaś mamy pomysł o zupełnie innym charakterze i skali. Resort skarbu miesza już nie tylko w jednej spółce, zmuszając ją do finansowania nierentownego górnictwa. Nowy pomysł SP to wykorzystanie swoich udziałów w spółkach publicznych (aport akcji) i pozyskanie w ten sposób dodatkowych pieniędzy. Rodzi się jednak wątpliwość: Czy skarb powinien tak robić? W końcu spółki notowane na GPW są publiczne i mogą samodzielnie decydować o swoich planach rozwojowych, finansowych, itp. Skarb Państwa, często jako główny akcjonariusz, ma obowiązek dbać o swoje spółki, działać w ich interesie. Wątpliwe, by przymusowe ich angażowanie w ratowanie upadłego górnictwa, miało im w jakiś sposób pomóc.

Wymuszone wsparcie i presja na Tauron

W komunikacie wystosowanym przez Tauron przeczytamy "Zarząd TAURONA zwołał na 9 listopada Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie, na którym między innymi planuje podwyższenie kapitału zakładowego o 400 mln złotych. Nastąpić ma ono poprzez emisję 80 mln akcji niemych o wartości nominalnej 5 złotych każda".

- Przypomina to trochę wcześniejszą sytuację z KGHM Polska Miedź, podczas której Skarb Państwa sprzedał walory spółki, a następnie ustalił podatek od kopalin. Ostatecznie zatem resort skarbu i tak wyszedł na swoje - podkreśla Masłowski. - Tym razem mamy do czynienia z podobnym mechanizmem. Pamiętajmy, że jeśli SP posiada 30 proc. głosów to de facto sprawuje władzę w danej spółce. Nie potrzebuje więcej udziałów w kapitale. Stąd też, by otrzymać większą dywidendę emituje akcje nieme. Nie ma z ich tytułu prawa głosu, którego przecież nie potrzebuje, bo i tak formalnie pełni w spółce władzę. A 200 proc. dywidendy tym sposobem sobie zapewnia - dodaje.

Posiadaczom akcji niemych przysługuje prawo do udziału w podziale zysku, ale nie mają oni prawa głosu, a zatem pozycja poszczególnych akcjonariuszy podczas głosowania nad uchwałami na Walnym nie zmieni się. Zarząd spółki podkreślił także, że to nowa jakość na polskim rynku kapitałowym. Co to oznacza? Jest to metoda "zjeść ciastko i mieć ciastko". SP pozbędzie się części akcji, np. spółek, które nie wypłacają dywidendy, a w zamian zapewni sobie większe wpływy z dywidendy od Tauronu (200 proc. dywidendy przypadającej na każdą inną nieuprzywilejowaną akcję. Uprzywilejowanie to wygaśnie, gdy suma wypłaconej na nie dywidendy pokryje różnicę między bieżącą ceną akcji a ich wartością nominalną). - Tauron wypłacił za ostatni rok 15 groszy dywidendy na akcję. Przy tej wysokości, dla spełnienia warunku różnicy między wartością nominalną a ceną akcji, minie parę lat. Otwartym zostaje pytanie o równe traktowanie akcjonariuszy - zauważa Masłowski.

Bartosz Bednarz

Sprawdź bieżące notowania Tauronu na stronach BIZNES INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »