Reklama

Słaby PMI dla Chin i sygnały z FED wywołały spadki na giełdach w Azji

Najsłabszy od siedmiu miesięcy poziom wskaźnika aktywności w chińskim przemyśle oraz płynące z USA sygnały, sugerujące możliwość zaostrzenia polityki pieniężnej spowodowały gwałtowne spadki na azjatyckich giełdach.

Opublikowany w nocy przez bank HSBC i Markit Economics majowy indeks PMI dla Chin, określający koniunkturę w sektorze przemysłowym, wyniósł 49,6 wobec 50,4 w kwietniu. Każdy odczyt wskaźnika PMI poniżej 50 punktów oznacza pogorszenie warunków w sektorze.

Reklama

Według głównego ekonomisty HSBC ds. Chin Hongbin Qu, osłabienie aktywności w sektorze przemysłowym w maju oddaje spowolnienie w obszarze popytu krajowego oraz utrzymujące się zawirowania zewnętrzne. "Sekwencyjne spowolnienie jest możliwe w połowie drugiego kwartału i będzie ono stanowiło ryzyko osłabienia kruchego ożywienia wzrostu gospodarczego w Chinach" - ocenił Qu.

Wcześniej szef Rezerwy Federalnej USA Ben Bernanke ocenił, że łagodna polityka pieniężna przynosi efekty, co zostało odczytane jako zamiar jej kontynuowania. Jednak po wypowiedzi Bernanke opublikowano protokół z posiedzenia FOMC (Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku), którego niektórzy członkowie opowiadali się za zaostrzeniem polityki juz od czerwca.

Analitycy wskazują, że te dwie okoliczności są przyczyną spadków na azjatyckich giełdach. Według XTB Brokers, majowy chiński PMI jest kolejnym sygnałem świadczącym o tym, iż efekt stymulacji gospodarczej z drugiej połowy ubiegłego roku ustępuje. Chińskie władze są obecnie w dość nieciekawej sytuacji. Przemysł hamuje, a jednocześnie sytuacja na rynku nieruchomości zaczyna wymykać się spod kontroli - w kwietniu roczna dynamika cen nowych domów wyniosła blisko 10 proc. Nowe władze wielokrotnie podkreślały, iż chcą schłodzenia rynku nieruchomości i jeśli rzeczywiście będą w tym konsekwentne będzie musiało to oznaczać jeszcze niższy wzrost gospodarczy - oceniają analitycy XTB Brokers.

Według Open Finance, perspektywa zakończenia łagodnej polityki w USA martwi azjatyckie firmy eksportowe, a PMI, który jest wskaźnikiem wyprzedzającym koniunkturę wskazuje na kontynuację spowolnienia w Chinach. Dlatego doszło do spadków na giełdach w Szanghaju i Hong Kongu, a także spektakularnej 7 proc. obniżki w Tokio. Analitycy wskazują jednak, że w Japonii na negatywnie odebrane informacje mogła nałożyć się korekta indeksu Nikkei, który w ostatnich miesiącach wzrósł o ponad 40 proc.

Analitycy Raffeisena przypominają, że sygnały o zmianie polityki pieniężnej w USA wywołały spadki na amerykańskiej giełdzie, a w czwartek parkiety europejskie powinny podążyć w dół za odpowiednikami ze Stanów Zjednoczonych.

Komentatorzy zwracają też uwagę, że w czwartek publikowane będą indeksy PMI dla strefy euro i oczekuje się, że będą słabe, co oznacza, że prawdopodobnie nie zdołają poprawić rynkowych nastrojów i mogą pogłębić spadki.

Dowiedz się więcej na temat: Chiny | giełdy | Japonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »