Reklama

Świat i Europa we władzy ratingów

Działalność agencji ratingowych w Europie przez długi czas nie była regulowana. Dopiero kryzys finansowy i problemy z zadłużeniem państw strefy euro spowodowały, że Komisja Europejska przyjrzała się działalności agencji ratingowych. Zaowocowało to zmianami prawnymi na szeroką skalę.

Reklama

Agencje ratingowe, oceniające ryzyko związane z zakupem długu firm, instytucji finansowych i państw, znajdują się ostatnio w centrum uwagi. Są to instytucje ważne dla rynków finansowych, gdyż przynajmniej w założeniu, powinny one informować o spodziewanym poziomie ryzyka związanym z daną inwestycją. Ponieważ kontrola ryzyka ma fundamentalne znaczenie w sztuce inwestowania, stąd też znaczna waga agencji tym się zajmujących. Część inwestorów instytucjonalnych, np. funduszy emerytalnych, jest wręcz zobligowana prawnie do zakupu papierów odznaczających się wysokimi ocenami. Stąd też nagłe zmiany w ratingach państw strefy Euro spowodowały wiele zamieszania na rynkach.

Zamieszanie spowodowało, iż rządzący zaczęli przyglądać się działalności agencji. W USA od dawna są one poddawane coraz dalej idącym regulacjom, jednakże Europa dosyć długo dawała im wolną rękę. Wpływ skandali związanych z nieodpowiednią oceną spółek, które w wyniku fałszerstw bankrutowały, rażącym niedoszacowaniem ryzyka związanego z kryzysem subprime oraz ostatnie obniżki ratingów dla krajów Europy zmagających się z kryzysem zadłużeniowym, spowodowały, że agencje ratingowe znalazły się na celowniku regulatorów z Brukseli.

Enron i Parmalat

Firmy wystawiające ratingi nie były ważnym przedmiotem regulacji europejskiego prawa. Ich działalność określało prawo kraju, w którym były zarejestrowane. Dopiero skandal z udziałem Enronu - energetycznego potentata, który fałszował swoje dane finansowe i w 2002 r. ogłosił bankructwo, zwrócił uwagę unijnych oficjeli na problem braku regulacji, podobnych do tych, jakie istnieją za oceanem. Kolejnym czynnikiem przyśpieszającym prace nad odpowiednimi zarządzeniami było bankructwo Parmalatu w 2003 r. Włoska firma zajmująca się wytwarzaniem żywności, w latach 2001 - 2003 finansowała swój szybki rozwój długiem. Niestety realnie inwestycje nie były tak lukratywne, jak w prospektach. Bankructwo spółki odbiło się szerokim echem na rynkach i natychmiast pojawiły się pytania, dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na zachodzące fałszerstwa. Cień podejrzeń padł także na agencje ratingowe.

Komisja Europejska zwróciła się zatem w zimie 2004 r. do Komisji Europejskiego Nadzoru Bankowego z prośbą o profesjonalną ocenę działalności agencji ratingowych, z uwzględnieniem jakości przepisów regulujących ich działalność. Efektem prac komisji było stwierdzenie, iż wszystko jest w porządku. Ten zaskakujący werdykt poparty został stwierdzeniem, iż działające prawo, w połączeniu z wewnętrznymi regulacjami (tzw. IOSCO Code of Conduct - International Organization of Securities Commissions), powinno stanowić wystarczającą barierę dla wadliwego działania agencji.

Do podobnego wniosku Komisja doszła też w 2006 r. W raporcie stwierdzono, iż działalność CRA (Credit Rating Agencies) podlega obecnie trzem dyrektywom, więc kolejne akcje legislacyjne wydają się niepotrzebne. Te dyrektywy to:

  • Market Abuse Directive (MAD) - poświęcona przeciwdziałaniu manipulacjami na rynku oraz handlu na podstawie informacji niejawnych;
  • Credit Requirements Directive (CRD) - ustalająca wymogi kapitałowe dla firm, w zależności od ważonego ryzyka, jakie związane jest z danym typem kapitału.
  • Markets in Financial Instruments Directive (MiFID) - w której znalazło się stwierdzenie, iż rating nie jest poradą inwestycyjną w rozumieniu Aneksu I do MiFID.

Proszę się zarejestrować

Gdy jednak opadł kurz po kryzysie subprime, który zdewastował światowe rynki finansowe, Komisja podjęła decyzję o konieczności przedsięwzięcia nowych kroków, gdyż jej zdaniem CRA same z siebie nie zaczną działać lepiej. W związku z tym dokonano zmian w IOSCO oraz przygotowano regulacje dotyczące agencji ratingowych.

Wcześniej, by pozostać w zgodzie z IOSCO, agencje musiały upubliczniać roczny raport oraz uczestniczyć w spotkaniu dotyczącym spełniania wymogów zawartych w IOSCO. Były także zobligowane do odpowiadania na oficjalne zapytania państw zrzeszonych w UE, dotyczących działalności agencji. Po poprawkach zabroniono CRA udzielania porad dotyczących konstrukcji struktur finansowych, co miało miejsce przed kryzysem. Praktyka ta spotkała się z krytyką, gdyż pozwalała bankom konstruować papiery specjalnie "pod rating".

W 2009 r. weszły w życie także postanowienia prawne, wzorowane na regulacjach amerykańskich, przyjętych po kryzysie przez SEC. Od tej pory, agencje działające na terenie UE muszą publikować metody i założenia na podstawie których oceniają emitenta. By zwiększyć przejrzystość, agencje zobligowane zostały także do uruchomienia okresowych procedur przeglądu metod i modeli analitycznych, a w przypadku poważniejszych zmian, muszą podać ten fakt do publicznej wiadomości. Już wcześniej Komisja stwierdziła, iż agencje dobrze wykonują swoje zadanie, a większe problemy pojawiają się tylko z oceną skomplikowanych produktów strukturyzowanych. By więc lepiej zwrócić uwagę inwestorów na charakter ocenianego wehikułu finansowego, agencje muszą oznaczać produkty strukturyzowane specjalnym symbolem.

Wprowadzono także wymóg rejestracji agencji ratingowych. Tylko zarejestrowane firmy będą mogły wystawiać ratingi kredytowe wykorzystywane do celów regulacyjnych we Wspólnocie. W przypadku agencji działających spoza Europy, będą one musiały spełnić wymóg odpowiedniości i udowodnić, że ich działanie cechuje się odpowiednio wysokim standardem. Być może należałoby się zastanowić, w jakim stosunku pozostają do siebie zapewnienia członków Komisji o potrzebie zwiększenia konkurencji na tym rynku, oraz stawianie coraz wyższych barier wejścia. Zwiększanie nakładów koniecznych do prowadzenia działalności powoduje przecież, iż z gry o klienta wypadają mniejsze firmy, których nie stać na drogie zmiany, wynikające ze zmian przepisów. Na rynku pozostają tylko wielcy gracze, zatem podwyższanie barier prawnych nie wspomaga konkurencji, ale oligopolizację.

W stronę kontroli

W sytuacjach kryzysowych, gdy okazuje się, iż istniejące regulacje wcale nie zapobiegają zagrożeniom podnoszą się głosy by tworzyć kolejne ustawy. Winnym zazwyczaj jest "za mało regulowany rynek", a rzadziej wcześniejsze ustawy, które przecież kanalizują działalność gospodarczą w legalne ramy i zmuszają uczestników rynku do ciągłej innowacyjności. Okazało się to prawdą także w przypadku agencji ratingowych, zarówno w USA jak i w Europie.

Poza kryzysem subprime, podczas którego agencje nie spełniły swojej roli oceniając bardzo ryzykowne papiery, jako bezpieczne, również zawirowania związane z niewypłacalnością kilku państw europejskich, stały się okazją do podniesienia problemu lepszych regulacji. W tym przypadku chodzi o to, że agencje zbyt obniżają oceny państw, co podnosi koszty finansowania zadłużenia, oraz powoduje generalne zamieszanie na rynkach. Wielu polityków z Grecji, Irlandii czy Portugalii wyrażało swoje niezadowolenie z ocen, jakie przyznano ich krajom. Kanclerz Angela Merkel, prezydent Nicholas Sarkozy, jak również komisarze i urzędnicy unijni, z szefem Komisji Europejskiej José Manuelem Barroso na czele, byli skłonni do udzielania bardzo niepochlebnych komentarzy pod adresem mechanizmów działania CRA.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »