Reklama

TFI: We wrześniu prawdziwy pogrom funduszy inwestycyjnych

Jak wynika z szacunków serwisu Analizy. pl. spośród ponad 900 lokalnych funduszy inwestycyjnych zaledwie 70 zdołało we wrześniu 2022 roku udało się wyjść na plus. Jak podano, największe straty zanotowały strategie akcyjne, skromny zarobek popłynął z kolei z rynku metali szlachetnych.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Warszawa wśród liderów spadków


We wrześniu na globalnych rynkach akcji dominowały spadki. Amerykański S&P500 zanurkował o aż o 10 proc. W tym czasie niemiecki DAX stracił 6,5 proc., francuski CAC40 - 7 proc., a brytyjski - ponad 10 proc.  Fala przeceny przetoczyła się też przez warszawską giełdę, która dodatkowo ucierpiała po przedstawieniu rządowych planów opodatkowania nadzwyczajnych zysków spółek. Najmocniej, bo o 10 proc. potaniał indeks WIG20. W tym czasie WIG stracił 8,5 proc., a sWIG80 i mWIG40 zanurkowały po - odpowiednio - 7 i 6 proc.

Reklama

W ujęciu średnim strategie akcyjne straciły we wrześniu od -6,1 proc. (fundusze akcji europejskich rynków wschodzących) do -9,5 proc. (fundusze akcji globalnych rynków wschodzących).  W tym czasie fundusze akcji polskich uniwersalne zanurkowały o 7,3 proc, a małych i średnich spółek o 6,4 proc. Również większość funduszy dłużnych zakończyła miesiąc pod kreską.  Najwięcej w ujęciu średnim straciły fundusze papierów dłużnych globalnych uniwersalne (-3,5 proc.), a najmniej dłużne zagraniczne (-0,1 proc.).

We wrześniu skromny zarobek (+1 proc.) w ujęciu średnim przyniosły fundusze rynku metali szlachetnych, ale nie wszystkie. Złoto bowiem taniało w rytm umacniającego się dolara i rosnących rentowności obligacji USA, przeceniając się do poziomu 1670 USD za uncję.  Z kolei srebro podrożało do 19 USD za uncję i to właśnie ono napędziło wyniki funduszy.

Bessa na rynkach akcji

- Obserwowany pesymizm staje się zrozumiały, gdy uwzględni się fakt, iż rynki operują w kontekście oczekiwania na agresywną politykę banków centralnych przy stale obecnej presji na wzrost cen, dalszej eskalacji wojny w Ukrainie i wreszcie wzrostu rentowności długu, który staje się - po dłuższym czasie - znów atrakcyjną alternatywą dla akcji być może zmierzających w stronę recesji i kolejnego dostosowania giełd do tego faktu - wskazuje Adam Stańczak, analityk DM BOŚ

Kiedy nadejdzie czas na do zakupów?

Zdaniem ekspertów iWealth, USA prawdopodobnie już są w recesji, co oznacza, że można spodziewać się wreszcie spadku inflacji oraz spadku aktywności gospodarczej. - W Europie i Polsce sytuacja jest nawet poważniejsza, niż w Stanach - ceny nośników energii są tutaj dużo wyższe. Nie oznacza to jednak, automatycznie, cięcia stóp procentowych przez banki centralne - Fed dużą część podwyżek ma już za sobą. Za to banki centralne innych krajów dopiero budzą się z letargu - przypominają eksperci iWealth. I wskazują, że w poprzednie recesje, spadki kończyły się średnio 4 miesiące przed ich końcem.

- Przeciętnie, historyczne recesje trwały 11 miesięcy. Przy założeniu, że początek aktualnej recesji był w sierpniu br., można oczekiwać "dołka" na amerykańskim rynku akcji w okolicy lutego przyszłego roku. Jednocześnie trzeba dodać, że 11 miesięcy to średni czas recesji, a może być ona zarówno dłuższa, jak i krótsza. Recesja związana z COVID 19 była rekordowo krótka (choć wpływ na to także miały rekordowo duże interwencje banków centralnych), niemniej pokazała jak rynki potrafią być dynamiczne. Myśląc o zakupie akcji trzeba być więc cierpliwym, aby zbyt wcześnie nie zwiększyć w nie zaangażowania, a z drugiej strony brać pod uwagę okres na akumulację, a nie jeden moment (np. luty 2023).

Ważne jest również to, jak pokazuje historia, że najmocniejsze wzrosty są w pierwszej fazie odwrócenia trendu, co wynika m.in. z zamykania pozycji krótkich dodają,analitycy.Długoterminowo należy zatem pozostawać z ekspozycją na rynku akcji (niedoważoną) i mieć przygotowaną "amunicję" do wykorzystania na pojawiające się okazje, w przypadku przedłużającej się recesji.

Obligacje i kruszce tez tracą?

Kiepskie nastroje towarzyszyły też inwestującym na rynku długu. Z jednej strony inwestorzy oczekują szybkiego zacieśniania polityki pieniężnej przez Fed, a z drugiej - reagują na najnowszy odczyt inflacji w Polsce, która we wrześniu skoczyła do 17,2 proc. r/r. Rynek zaczął więc wyceniać również kolejne podwyżki stóp w Polsce. W efekcie, rentowności polskich obligacji skarbowych poszły w górę, przekraczajac 7 proc., ale nie przebiły szczytów z czerwca kiedy były powyżej 8 proc. Z podobnym zachowaniem mieliśmy do czynienia z obligacjami na całym świecie. Rentowność amerykańskich 10-latek wzrosła do 3,83 proc., a niemieckich do 2,12 proc.

We wrześniu skromny zarobek (+1 proc.) w ujęciu średnim przyniosły fundusze rynku metali szlachetnych, ale nie wszystkie. Złoto bowiem taniało w rytm umacniajacego się dolara i rosnących rentowności obligacji USA, przeceniając się do poziomu 1670 USD za uncję. Z kolei srebro podrożało do 19 USD za uncję i to właśnie ono napędziło wyniki funduszy.

- Warto zwrócić uwagę na silne zachowanie ceny srebra w porównaniu do ceny złota we wrześniu i na początku października. Jedną z przyczyn najprawdopodobniej jest wielkość rynku. Rynek srebra jest kilkukrotnie mniejszy od rynku złota, co sprawia, że charakteryzuje się on wyższą zmiennością.  Jego zdaniem, złoto z kolei pozostaje zakładnikiem notowań rentowności amerykańskich obligacji skarbowych i notowań dolara. - Muszą spaść oczekiwania co do podwyżek stóp procentowych w USA, co w konsekwencji przełoży się na osłabienie dolara, aby złoto powróciło na trwałe do trendu wzrostowego - dodają eksperci.

Wyceny polskich akcji niskie, ale dołek dopiero nastąpi - Buczek, Quercus TFI

Wyceny polskich akcji są niskie, ale najprawdopodobniej będą jeszcze niższe. Etap "skrajnej taniości" powinien nastąpić w I półroczu 2023 roku - ocenił podczas środowej konferencji Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. Jak wskazał, WIG nadal powinien poruszać się w takt rynków wschodzących.  "Jeśli chodzi o końcówkę tego roku to nadal jesteśmy ostrożnie nastawieni do rynku akcji, ale pojawia się coraz więcej pozytywnych sygnałów z różnych kierunków i to jest warte obserwacji, bo ta liczba pozytywnych sygnałów w najbliższych miesiącach będzie znacząco rosnąć" - powiedział Sebastian Buczek.

"Zaczęliśmy odliczanie do końca bessy. Już 11 miesięcy za nami - WIG spadł w tym okresie o blisko 40 proc., więc można powiedzieć, że jesteśmy w zaawansowanej fazie tej bessy" - dodał.

Buczek wskazał, że bessy w latach 2000-2001 i 2007-2008 trwały około 18 miesięcy i taki również może być maksymalny zakres obecnego trendu spadkowego.

Prezes Quercusa ocenił, że wiele akcji, również w USA, zaczyna być "bardzo ciekawie wycenionych", a w kolejnych miesiącach wyceny mogą stać się jeszcze bardziej atrakcyjne. Polskie akcje są tańsze od zagranicznych, ale trzeba brać pod uwagę inne ryzyka m.in. napięcia geopolityczne.

"Akcje na świecie, w szczególności w USA, wróciły do normalnych poziomów. Akcje w Polsce wróciły do poziomów bardzo niskich - prognozowany wskaźnik C/Z dla indeksu MSCI Poland jest niższy nawet niż w roku 2008 czy 2009. Można więc powiedzieć, że wiele spółek jest bardzo nisko wycenionych. Oczywiście trzeba brać tutaj poprawkę na to, że wyniki polskich firm są rekordowo dobre w tej chwili - ledwie kilka firm ma wyniki gorsze. Jak wyniki zaczną się normalizować to pewnie będzie to miało wpływ na ten wskaźnik" - powiedział Buczek.

Jak dodał, wyceny polskich akcji są niskie, ale najprawdopodobniej będą jeszcze niższe.

"Wyceny, które teraz obserwujemy na naszej warszawskiej giełdzie można podsumować jednym słowem - jest tanio. Bessa natomiast ma to do siebie, że wyceny spadają do skrajnego niedowartościowania, także wydaje się, że jesteśmy jeszcze przed tym ostatnim etapem. Później, jak nastąpi kolejna faza, czyli powrót do hossy to mamy nadzieję, że - tak jak zwykle bywa w hossie - będziemy podążać w kierunku skrajnego przewartościowana" - powiedział prezes Quercus TFI.

"Podsumowując - jesteśmy na etapie taniości, ale być może przed nami jeszcze ten etap skrajnej taniości, który powinien nastąpić w najbliższych miesiącach, w I półroczu 2023 roku. To będą te miesiące kiedy należy polskie akcje kupować, akumulować z myślą o tym, co wydarzy się dalej" - dodał.

Buczek wskazał też, że WIG nadal powinien poruszać się w takt rynków wschodzących.

"Nasz warszawski rynek w ostatnich tygodniach zachowywał się słabiej niż inne rynki wschodzące. Na wykresie przedstawiającym WIG i indeks MSCI EM widać, że w tym roku spadamy nieco bardziej niż inne rynki wschodzące i z takimi odchyleniami miewaliśmy już do czynienia - jak w roku 2020 - ale później nadrabialiśmy zaległości i wracaliśmy do tego, co działo się na innych rynkach wschodzących. Wobec tego to odchylenie, które widzimy w ostatnich tygodniach pewnie w przyszłości - pewnie w przyszłym roku - również zostanie odrobione" - powiedział Sebastian Buczek.

źródło Analizy.pl , PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »