Reklama

3:0 w meczu USA-Europa!

Choć nigdzie nie jest różowo, Stany Zjednoczone zostawiają Europę w tyle. Podczas, gdy strefa euro jest niestabilna wewnętrznie i dane makroekonomiczne wskazują początek recesji, USA dostały prezent od losu, który wspomoże ich wzrost gospodarczy.

Recesja kontra przyzwoity wzrost

Po ostatnim posiedzeniu amerykańskiego banku centralnego Ben Bernanke pozornie spełnił oczekiwania inwestorów, którzy spodziewali się gotowości do kontynuacji działań ze strony FOMC. Szef Fed nie wskazał przy tym, kiedy ma to nastąpić - uzależnił to głównie kondycji rynku pracy, natomiast większość ekonomistów jest zdania, że może to mieć miejsce w trzecim kwartale bieżącego roku. Dwa programy luzowania polityki pieniężnej przyniosły pierwsze efekty, co widać w sprawozdaniach finansowych banków oraz w powrocie gospodarki Stanów Zjednoczonych na prostą.

W czwartym kwartale 2011 r. gospodarka USA wzrosła 3 proc. k/k., stopa bezrobocia znajduje się na poziomie 8,2 proc. (tendencja malejąca występuje od początku 2011 r.), a dynamika produkcji przemysłowej od dwóch lat jest dodatnia. Z kolei strefa euro nieuchronnie zmierza ku recesji. W IV kwartale 2011 r. dynamika PKB wyniosła -0,3 proc. k/k. Wcześniej Komisja Europejska prognozowała za tamten okres odczyt dodatni. Pogarsza się również sytuacja na europejskim rynku pracy, na którym stopa bezrobocia zbliża się do 11 proc. Od początku 2010 r. z miesiąca na miesiąc maleje dynamika produkcji przemysłowej i w lutym wyniosła już -1,8 proc. r/r. Wskaźniki wyprzedzające koniunkturę i mierzące nastroje managerów, np. indeksy PMI dla przemysłu i usług w strefie euro, w Niemczech oraz we Francji także nie napawają optymizmem i znajdują się poniżej progu 50 punktów, co interpretuje się jako hamowanie danego sektora. Jeżeli do danych PMI dodamy dane historyczne, można spodziewać się głębokiej recesji.

Reklama

Banki

Problemem jest także europejski sektor finansowy. EBC dwukrotnie zasilił go łączną kwotą prawie 1 bln EUR w ramach dwóch programów LTRO. Jednak środki te w większości wróciły jako depozyt z powrotem do Banku Centralnego. Uwidoczniło to brak zaufania instytucji finansowych do innych reprezentantów branży. Problemy banków utrudniły dostęp do kredytów przedsiębiorstwom w strefie euro, które obawiają się także obniżek swoich ratingów, co powinno być naturalną konsekwencją niedawnej degradacji Francji czy Hiszpanii.

Jeżeli dołączymy do tego budżetowe zaciskanie pasa przez niemal wszystkie państwa w strefie euro, może to przyspieszyć recesję w regionie. Z kolei w Stanach Zjednoczonych instytucje finansowe prezentują lepsze od oczekiwań ekonomistów wyniki kwartalne, co pokazuje skuteczność dwóch programów luzowania polityki pieniężnej.

Dzięki temu można spodziewać się zwiększenia akcji kredytowej przez instytucje finansowe, choć zapewne nie nastąpi to z dnia na dzień, ponieważ banki w USA muszą jeszcze dokończyć "oczyszczanie" rynku kredytów hipotecznych. Ponadto, Fed nie wyklucza następnego programu stymulującego, jeżeli sytuacja ekonomiczna banków znowu się pogorszy. Ekonomiści przewidują, że może to nastąpić w III kw. bieżącego roku.

Polityka

Na niekorzyść strefy euro przemawia również niepewna integralność Europy po w wyborach prezydenckich i parlamentarnych we Francji. Koalicja Niemcy-Francja może się znacznie rozluźnić, a to może sprzyjać decyzyjnemu patowi w największych państwach strefy euro.

Wystarczy przypomnieć sobie zamieszanie europejskich decydentów w 2011 roku, kiedy nie potrafili oni osiągnąć żadnego konsensusu. Jedynie Niemcy, jako kluczowy gracz Unii, pozostają zwolennikiem zaciskania pasa i reform fiskalnych, choć koszty programów ratunkowych są dla większości obywateli największej gospodarki Europy zbyt wielkie, by przejść obok nich obojętnie. W wielu europejskich państwach do głosu dochodzą obecnie socjaliści domagający się zwiększenia pensji minimalnych, wydatków na programy socjalne czy skrócenia wieku emerytalnego (bez wskazania źródeł pochodzenia pieniędzy na te cele), oraz populiści obiecujących rezygnację z niewygodnych dla społeczeństwa reform będących częścią planu naprawczego Unii. Stąd zbliżająca się druga tura wyborów w Grecji czy Niemczech może stać się poważnym zagrożeniem dla gospodarki strefy euro.

Z drugiej strony w Stanach Zjednoczonych sytuacja znowu jest dużo bardziej stabilna i przewidywalna. Obama podtrzymał ulgi podatkowe (przyczyniając się do rekordowo wysokich zysków spółek) i 13-miesięczne zasiłki dla bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych. Obserwowana od kilku miesięcy poprawa nastrojów na rynku pracy w USA z pewnością nie utrudni Barackowi Obamie pokonania kontrkandydata Republikanów w jesiennych wyborach.

Bonus dla USA

Amerykański wzrost gospodarczy będzie mógł przyspieszyć za sprawą rozwoju technologii związanej z gazownictwem łupkowym. Rezerwy gazu w ciągu ostatnich trzech lat wzrosły trzykrotnie, dzięki czemu ceny surowca na rynku mocno spadły, co skłania największe korporacje do przebudowy floty - pojazdy ciężarowe tankujące gaz (LNG) pozwalają obniżyć koszty transportu o 35-50 proc. Dlatego szacuje się, że do 2020 r., zużycie gazu tylko przez sektor transportowy wzrośnie dwukrotnie i już jak grzyby po deszczu we wszystkich stanach powstają stacje paliw umożliwiające napełnianie zbiorników gazem. Dzięki takiemu rozwiązaniu, Amerykanie mogą rozpocząć sprzedaż surowca na zewnątrz, gdzie ceny energii są znacznie wyższe oraz w dłuższym horyzoncie uniezależnić się od importowanej ropy naftowej. Co więcej, poprawią się dzięki temu lepsze wyniki finansowe wielu spółek m.in. właśnie z istotnego w USA sektora transportowego.

Amerykanie nie dość, że mają szczęście w postaci czystszego, tańszego od ropy i produkowanego w kraju paliwa z gazu łupkowego, to dość skutecznie poradzili sobie ze spowolnieniem gospodarczym.

Oczywiście wciąż daleka od ideału jest kondycja tamtejszego rynku nieruchomości i rynku pracy, ale śmiało można założyć, że Europa nie będzie miała tyle szczęścia. Głównie z powodu strukturalnych problemów gospodarki, sektora bankowego oraz części polityków, którzy myśląc o reelekcji odkładają trudne decyzje gospodarcze na drugi plan. Stąd, drugi kwartał może przynieść początek aprecjacji dolara do euro i rynek eurodolara powinien skierować się na południe.

Radosław Wierzbicki

Departament Analiz Rynkowych

Noble Securities S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »