Reklama

6 mld 600 mln zł na armię

Szef MON Bogdan Klich powiedział w czwartek, że budżet wojska jest stabilny i zapewnia bezpieczeństwo kraju. Podkreślił, że zarzuty Jarosława Kaczyńskiego, zawarte w liście do premiera, są nieprawdziwe.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński wystosował do premiera Donalda Tuska list, który opublikowany został w czwartkowym "Naszym Dzienniku". Kaczyński zadaje w nim pytania nt. stanu bezpieczeństwa państwa po katastrofie smoleńskiej wobec ograniczania wydatków na modernizację i wyszkolenie armii, które "nakazują podawać w wątpliwość kompetencje i zaangażowanie obecnego rządu w sferze bezpieczeństwa narodowego".

"To nasze siły zbrojne, nasze wojsko stanowią najważniejszy gwarant bezpieczeństwa zewnętrznego kraju i nienaruszalności naszych granic. Jest nieprawdą, że w 2010, czy w kolejnym roku, przyszłym roku dochodzi do ograniczeń finansowych" - powiedział Klich w radiu TOK FM.

Reklama

"Niedobrze się dzieje, jeśli jeden z głównych polityków upowszechnia nieprawdę co do wydatków i modernizacji naszych sił zbrojnych" - zaznaczył minister.

Jak przekonywał, "tegoroczny budżet jest ogromny - ponad 25 mld 700 mln zł, przyszłoroczny jeszcze większy, czyli przyszłoroczny wyniesie 27,5 mld zł". Zdaniem ministra najważniejsze jest to, że strumień finansowy udało się przekierować na najważniejsze wydatki.

"Większe środki idą na zakupy trwałe w wojsku, na inwestycje budowlane, zakupy sprzętu, uzbrojenia wojskowego.

Wydatki majątkowe w tym roku - to niebanalna kwota w tym roku - 5 mld 700 mln zł, a w przyszłym roku 6 mld 600 mln zł" - mówił Klich.

"To, co wojsko zjada na bieżąco jest utrzymywane na tym samym poziomie, a to, co stanowi inwestycję w przyszłość dla wojska, wzrasta prawie o 19 proc. To jest struktura budżetu, która pozwala mi mówić, że o ile ten budżet był budżetem stabilizacji, to ten przyszłoroczny budżet jest budżetem zdecydowanego rozwoju" - przekonywał minister.

Minister obrony odniósł się także do stwierdzenia prezesa PiS, zawartego w liście, że "od 1999 roku obserwujemy proces postępującego autorytaryzmu władzy w Rosji i szereg działań tego państwa nakierowanych na odbudowę strefy wpływów z czasów komunistycznych".

Zdaniem Klicha, przyjętą w NATO metodą jest rozmawianie z Rosją "ostrożnie, o tym, co jest wspólnym interesem, na czym NATO może skorzystać". "To zostanie zapisane także w nowej koncepcji strategicznej: Afganistan, terroryzm, zwalczanie klęsk żywiołowych, a także transport, logistyka dla Afganistanu - to tematy, w których NATO upatruje wspólnego interesu z Rosją i Rosja się z tym zgadza.(...) Ale pomysły niektórych, by wspólnie z Rosją, już od początku budować system tarczy antyrakietowej, natowskiej, są pomysłami niedobrymi" - ocenił Klich.

MON rozpoczęło promocję Narodowych Sił Rezerwowych, bo rekrutacja idzie słabo, informuje "Gazeta Wyborcza".

Resort planował, że do NSR zapisze się 20 tys. ludzi, których wezwie się na wypadek klęski żywiołowej, wojny, a nawet misji zagranicznej. To ma być uzupełnienie 100-tysięcznej armii zawodowej. Do końca tego roku MON chciał mieć już 10 tys. żołnierzy NSR. Sztab Generalny poinformował "GW", że w całym kraju kontrakty z dowódcami podpisało do tej pory dopiero 1,9 tys. żołnierzy NSR. Ale wojsko liczy, że będzie ich znacznie więcej, bo od początku lipca do wojskowych komend uzupełnień wpłynęło 5 tys. wniosków o przyjęcie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »