Reklama

ARP: Sprzedaż węgla w Polsce w listopadzie wyniosła 5,729 mln ton wobec 5,879 mln ton w październiku

Węgiel - w listiopadzie spadła sprzedaż miesiąc do miesiąca i rok do roku, zmniejszyła sie ilość węgla na haldach i wydobycie.

Węgiel - w listiopadzie spadła sprzedaż miesiąc do miesiąca i rok do roku, zmniejszyła sie ilość węgla na haldach i wydobycie.

W listopadzie ubiegłego roku polska produkcja i sprzedaż węgla kamiennego wyniosły około 5,7 mln ton - wskazują dane Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). To ok. 200 tys. ton mniej niż miesiąc wcześniej. Przed rokiem o tej porze wydobycie i sprzedaż węgla przekraczały 6 mln ton.

Dane dotyczące wydobycia i sprzedaży węgla w grudniu i całym 2017 r. będą znane na przełomie stycznia i lutego.

Reklama

W okresie od początku stycznia do końca listopada ub. roku najwyższą miesięczną produkcję i sprzedaż węgla zanotowano w marcu, kiedy kopalnie wydobyły niespełna 6 mln ton tego surowca, a najniższą w w lipcu, gdy wydobycie wyniosło ponad 5,1 mln ton. Od sierpnia zeszłego roku następował stopniowy wzrost wielkości produkcji węgla.

Z opublikowanych w środę danych katowickiego oddziału ARP wynika, że wskaźniki osiągnięte w listopadzie są niższe od październikowych - kopalnie wydobyły ponad 5 mln 672,1 tys. ton węgla (wobec 5 mln 953,3 tys. ton w październiku), a sprzedały 5 mln 729,4 tys. ton (wobec sprzedaży 5 mln 879,8 tys. ton w październiku).

Listopadowe wielkości wydobycia i sprzedaży węgla są też mniejsze od osiągniętych rok wcześniej - w listopadzie 2016 r. krajowa produkcja węgla wyniosła niespełna 6,1 mln ton, a sprzedaż zbliżyła się do 6,3 mln ton.

W prowadzonym przez katowicki oddział ARP portalu Polski Rynek Węgla dostępne są dane dotyczące miesięcznego wydobycia i sprzedaży węgla od 2007 r. Wynika z nich, że miesięczne wydobycie i sprzedaż węgla w Polsce nigdy nie spadły dotąd poniżej 5 mln ton. W styczniu 2007 r. kopalnie wydobywały i sprzedawały powyżej 8 mln ton węgla miesięcznie. W przeszłości wielkości te były jeszcze wyższe.

Według danych ARP, tegoroczny listopad przyniósł wzrost cen węgla energetycznego zarówno dla energetyki, jak i ciepłownictwa. Indeks cen węgla dostarczanego do energetyki był o 1,3 proc. wyższy niż miesiąc wcześniej, natomiast cena węgla dla ciepłownictwa wzrosła z miesiąca na miesiąc o 1,2 proc. Listopadowe ceny były najwyższe od prawie dwóch lat.

W listopadzie wartość indeksu dla rynku energii elektrycznej wyniosła 211,41 zł za tonę, co oznacza 1,3-procentowy wzrost wobec cen węgla z października, kiedy wartość indeksu wyniosła 208,75 zł za tonę. W porównaniu z ceną z poprzedniego roku wartość tony wzorcowego węgla do wytwarzania energii elektrycznej w kraju była w listopadzie 2017 r. wyższa aż o 11,6 proc.

"Ostatni raz wycena tego indeksu na poziomie powyżej 210 zł za tonę widziana była w grudniu 2015 r., kiedy to jego wartość wynosiła 225,98 zł za tonę. Od tamtego czasu indeks szorował poniżej 200 zł za tonę i bliżej mu było średniej 195 zł za tonę. Jednak presja na wzrost cen węgla na krajowym rynku wytwarzania energii elektrycznej, początkowo niemrawa, w drugiej połowie ubiegłego roku została wzmocniona silnymi sygnałami płynącymi z polskiej gospodarki" - czytamy w komentarzu ekspertów ARP.

W segmencie ciepłowniczym, wartość indeksu dla ciepłowni i pozostałych odbiorców krajowych zwiększyła się w listopadzie, w odniesieniu do października, o 1,2 proc., do 256,56 zł za tonę, wobec 253,53 zł za tonę w październiku. Listopadowa cena węgla dla ciepłownictwa była o 22,9 proc. wyższa niż w tym samym okresie rok wcześniej.

"Ostatni raz taki poziom tego indeksu - 253,57 zł za tonę - widziany był także w grudniu 2015 r., przy czym był to wówczas wyskok jednorazowy. Presja na wzrost cen rodzimego węgla na krajowy rynek ciepła uległa znaczącemu przyspieszeniu w sierpniu ubiegłego roku, kiedy to w ujęciu miesiąc do miesiąca odnotowano niemal 6-procentowy wzrost" - podała Agencja.

Według przedstawionych w środę danych ARP, stan zapasów węgla na przykopalnianych zwałach wszystkich polskich producentów tego surowca w końcu listopada wynosił ok. 2,1 ton i był o ponad 85 tys. ton niższy niż miesiąc wcześniej. Przed rokiem o tej porze na zwałach leżało ponad 2,7 mln ton węgla. Górnictwo węgla kamiennego zatrudniało w końcu listopada ok. 82,7 tys. osób.

W końcu listopada ub. roku ARP szacowała, że cały 2017 r. górnictwo zamknie wydobyciem i sprzedażą węgla rzędu 66-67 mln ton, wobec niespełna 70,4 mln ton wydobycia i ponad 73,1 mln ton sprzedaży węgla w roku 2016.

Agencja Rozwoju Przemysłu monitoruje sytuację w górnictwie na zlecenie Ministerstwa Energii. Gromadzeniem i analizą danych zajmuje się katowicki oddział Agencji, który od początku tego roku ma nowego szefa. Dyrektora Henryka Paszczę, który po blisko 10 latach kierowania oddziałem (wcześniej przez 5 lat był jego wicedyrektorem) przeszedł na emeryturę, zastąpił Robert Marzec, dotychczasowy koordynator Zespołu Monitorowania Strategii Górnictwa w katowickim oddziale ARP. Obecnie Marzec pełni obowiązki dyrektora tego oddziału.

Robert Marzec jest absolwentem Uniwersytetu Śląskiego. Karierę zawodową rozpoczął w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Katowicach, a następnie, od 1999 r., pracował w Biurze Monitorowania Górnictwa Państwowej Agencji Restrukturyzacji Górnictwa Węgla Kamiennego SA, pod okiem poprzedniego dyrektora katowickiego oddziału ARP Henryka Paszczy.

"Od tego czasu nierozerwalnie związany z obserwacją i analizami zagadnień związanych z przemianami sektora, jak też i rynku węglowego w Polsce. Od powstania Oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu w Katowicach zaangażowany we współpracę z jednostkami administracji rządowej oraz podmiotami górniczymi i naukowo-badawczymi związanymi z górnictwem. Przeprowadzone wraz z nowym rokiem zmiany winny zapewnić tym samym kontynuację i stabilność procesu monitorowania działalności górnictwa węgla kamiennego" - podała Agencja.

- - - -

Ruch Śląsk, będący rudzką częścią katowickiej kopalni Wujek, nie wydobywa już węgla. Najwcześniej za około miesiąc jego majątek z grupą pracowników ma zostać przekazany do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) - wynika z przekazanej związkowcom informacji Polskiej Grupy Górniczej.

Zgodnie z ustawą o związkach zawodowych, pracodawca z co najmniej 30-dniowym wyprzedzeniem musi poinformować stronę społeczną o przejściu zakładu pracy lub jego części na nowego pracodawcę, m.in. o terminie i skutkach takiego przejścia. Związkowcy z Ruchu Śląsk otrzymali już takie informacje od Polskiej Grupy Górniczej.

"Zgodnie z tą informacją, przeniesienie Ruchu Śląsk do Spółki Restrukturyzacji Kopalń ma nastąpić nie wcześniej niż 31 stycznia tego roku. Nieoficjalnie słyszymy datę 1 lutego, ale formalnie nie mamy informacji ani o konkretnym terminie, ani o liczbie osób, które przejdą do spółki restrukturyzacyjnej" - powiedział w środę szef Solidarności w rudzkiej kopalni Piotr Bienek.

Przedstawiciele Polskiej Grupy Górniczej nie udzielają na razie informacji na temat szczegółów przekazania majątku kopalni do SRK. Wcześniej prezes Grupy Tomasz Rogala anonsował, że rudzka kopalnia zakończy wydobycie w grudniu, a w styczniu powinna być przekazana do SRK - spółki zajmującej się m.in. likwidacją i zagospodarowaniem pogórniczego majątku. Natomiast wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski mówił w grudniu, że Ruch Śląsk może pracować jeszcze kilka tygodni, a do SRK trafi w początkach 2018 r.

Piotr Bienek z Solidarności potwierdził w środę, że ostatnia tona węgla z Ruchu Śląsk wyjechała na powierzchnię w końcu grudnia, a pracownicy oddziału wydobywczego zostali przeniesieni do pobliskiej kopalni Ruda, gdzie pracują w Ruchu Pokój. Teraz górnicy z Ruchu Śląsk nie pracują już przy wydobyciu, ale zajmują się m.in. demontażem sprzętu, w tym obudowy jednej ze ścian.

Związkowcy nie otrzymali dotąd konkretnych informacji dotyczących alokacji kolejnych pracowników Ruchu Śląsk do innych zakładów. Jeszcze niedawno - jak podawała PGG - Ruch Śląsk zatrudniał ponad tysiąc osób. Obecnie, po przeniesieniu pracowników oddziału wydobywczego, zostało - według oceny Bienka - ponad 900 pracowników.

Z grudniowych informacji PGG wynika, że przeważająca część górników z Ruchu Śląsk znajdzie pracę w innych kopalniach spółki. Wstępnie szacowano, że z pakietu osłonowego po przeniesieniu do SRK skorzysta ok. 290 osób, z czego ok. 265 z jednorazowych odpraw pieniężnych (po ok. 75 tys. zł brutto), 15 z urlopów dla pracowników zakładów przeróbki mechanicznej, a 10 z urlopów górniczych. PGG zastrzegała przy tym, że liczby te mogą się jeszcze zmienić.

Związkowcy wskazują, że pracownicy czekają na konkretne informacje, ile osób będzie mogło skorzystać z urlopów górniczych. Na skorzystanie z tego świadczenia w kopalniach PGG jest sporo chętnych, którzy spełniają wymagane przepisami kryteria, jednak na ich odejście musi zgodzić się pracodawca. Nieoficjalnie przedstawiciele spółki przyznają, że zgoda na skorzystanie z urlopów górniczych przez dużą grupę uprawnionych mogłaby spowodować kłopoty kadrowe w kopalniach.

Przekazanie do końca 2017 r. do spółki restrukturyzacyjnej Ruchu Śląsk, który w minionych latach przynosił znaczące straty, było anonsowane jeszcze przed dokonanym wiosną ub. roku włączeniem kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego do Polskiej Grupy Górniczej. Związkowcy zabiegali jednak o wydłużenie czasu działania kopalni lub np. połączenie jej z pobliską kopalnią Ruda. Perspektywę utrzymania kopalni badał w minionym roku specjalny zespół, z udziałem przedstawicieli PGG, strony społecznej i ekspertów.

- W naszej ocenie możliwe było inne, ekonomicznie uzasadnione, rozwiązanie dla kopalni. Zarząd podjął jednak inną decyzję. Już w czerwcu ubiegłego roku, kiedy zaniechano robót przygotowawczych, było wiadomo, że kopalnia będzie mogła pracować tylko do grudnia. Jako strona społeczna rozważamy zwrócenie się do odpowiednich instytucji, by zbadały, czy decyzja o zamknięciu kopalni była uzasadniona ekonomicznie i podjęta zgodnie z przepisami - powiedział Bienek.

Przedstawiciele PGG nie komentują spraw związanych z Ruchem Śląsk, zapowiadając informacje w tej sprawie w terminie późniejszym.

Kopalnia Śląsk wydobywała węgiel przez ponad 40 lat, od 1974 r.; kontynuowała też tradycję kilku kopalń działających wcześniej na tym terenie. Z początkiem 2005 r. została połączona z katowicką kopalnią Wujek, stając się Ruchem Śląsk. We wrześniu 2009 r. doszło tam do jednej z największych tragedii we współczesnym górnictwie - w wyniku zapalenia i wybuchu metanu zginęło 20 górników, a ponad 40 zostało rannych.

Inna należąca do PGG kopalnia - Wieczorek - gdzie kończą się złoża węgla, ma trafić do Spółki Restrukturyzacji Kopalń do końca pierwszego kwartału 2018 r. Dokładna data będzie wynikała z terminu sczerpania eksploatowanego jeszcze w tej kopalni węgla. Pozostałe złoża Wieczorka - jak informowano wcześniej - będą eksploatowane z wykorzystaniem sąsiedniej kopalni Murcki-Staszic, z którą Wieczorek ma już podziemne połączenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »