Reklama

Atak Rosji na Ukrainę. Czy RPP podniesie mocniej stopy procentowe?

Warunki prowadzenia polityki monetarnej radykalnie się zmieniły ze względu na wojnę na Wschodzie, którą pod koniec lutego rozpoczęła z Ukrainą Rosja. Większość ekonomistów prognozuje, że Rada Polityki Pieniężnej podwyższy dzisiaj stopy proc. o 0,5 pkt proc.: z 2,75 do 3,25 proc. Część się jednak z tego rynkowego "konsensusu" wyłamuje, twierdząc, że główna stopa proc. wzrośnie o 1 pkt proc., a nawet o 1,25 pkt proc. W takim scenariuszu stopa referencyjna NBP wyniosłaby odpowiednio 3,75 proc. i 4 proc.

Czynnikiem, który w dużym stopniu determinuje nasze patrzenie na gospodarkę nie jest już pandemia COVID-19, a agresja Rosji na Ukrainę i wojna, która rozgorzała tuż za naszą wschodnią granicą.

Wojna, którą wywołała Rosja zmieniła wszystko: to jak patrzymy na inflację i jej przyszłe odczyty, na wzrost gospodarczy, w tym na większe - niż jeszcze niedawno prognozowano - spowolnienie w 2022 r., na perspektywy dla złotego.

Ceny ropy naftowej - w obawie o ograniczenie dostaw surowca z Rosji - zaczęły dynamicznie rosnąć. Wystrzeliły ceny surowców, notując nie tylko największą od lat dynamikę wzrostów, ale również przebijając wieloletnie maksima. Inwestorzy zaczęli uciekać z kapitałem z ryzykownych aktywów do "bezpiecznych przystani" - zaczął zyskiwać dolar, frank szwajcarski, a tracić m.in. złoty. Jak bardzo? Wystarczy przypomnieć, że wczoraj za euro trzeba było płacić już 5 zł. Szczęśliwie tylko przez krótką chwilę.

Reklama

- W związku z konfliktem w Ukrainie warunki polityki monetarnej radykalnie się zmieniły. Polska gospodarka doświadczy w nadchodzących kwartałach wyższej inflacji oraz (w średniej perspektywie) niższego wzrostu PKB w porównaniu do dotychczasowych prognoz, przy jednocześnie dużo trudniejszej niż dotychczas sytuacji na rynkach finansowych (słabszy kurs złotego, wyższe rentowności obligacji skarbowych) spowodowanej globalnym wzrostem awersji do ryzyka. Taki scenariusz makroekonomiczny i rynkowy oznacza istotne wyzwanie dla RPP - mówi Interii Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ Banku.

A Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego - w komentarzu dla Interii - podkreśla, że "panuje duża niepewność". W tym roku wzrost PKB może być słabszy od dotychczasowych prognoz. - Ale nie konsumpcja, która tylko z tytułu wydatków na przyjmowanie uchodźców może dodać nawet 0,8 pkt proc. do PKB - ocenia Benecki. Wojna oznacza jednak ryzyko utrwalenia wysokiej inflacji w Polsce i zagranicą.

- Szok na rynkach surowców wydłuża się i staje się bardziej ekstremalny, dłużej potrwają zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw, stąd krótko i długoterminowe zagrożenia inflacyjne istotnie wzrosną. Dlatego NBP powinien utrzymać "podwyżkowy" przekaz, takie podejście wspiera także prowadzone interwencje walutowe, które jak na razie nie są w stanie odwrócić presji na osłabienie złotego, którą widzimy w całym regionie i na euro/dolarze - tłumaczy Benecki.

Nieoczywisty obraz wyzwań

Prezes NBP dotychczas publicznie nie wypowiedział się na temat perspektyw polityki monetarnej w kontekście nowej sytuacji gospodarczej i rynkowej. Dotychczasowe nieliczne głosy członków RPP wskazały zarówno na kontynuację cyklu podwyżek w dotychczasowym tempie (L. Kotecki), jak i wstrzymanie się z dalszymi podwyżkami stóp (J. Żyżyński).

Z jednej strony bieżący wzrost inflacji, dodatkowo przy istotnie słabszym kursie walutowym wzmaga presję na RPP, by zareagowała zacieśnieniem polityki monetarnej, biorąc pod uwagę ryzyko wzrostu oczekiwań inflacyjnych oraz nasilenia presji płacowej i przez to utrwalenia podwyższonej inflacji w przyszłości. - Ponadto bieżące osłabienie kursu zwiększa presję na RPP do podwyższenia stóp, by poprzez wyższy ich poziom wesprzeć próby NBP powstrzymania osłabiania kursu złotego poprzez interwencje na rynku walutowym - zauważa Tarnawa.

Z drugiej strony, negatywne efekty kryzysu na Ukrainie, przyczynią się do obniżenia aktywności gospodarczej prowadząc w dłuższym okresie do obniżenia inflacji, co powinno skłaniać do ograniczenia skali podwyżek stóp, lub nawet poluzowania polityki monetarnej.

- Wobec braku informacji z NBP podtrzymujemy prognozę podwyżki stóp NBP w "zapowiedzianej" przez prezesa NBP podczas lutowej konferencji prasowej skali 50 pkt bazowych. Mniejsza skala podwyżki w marcu (o 25 pkt bazowych), przy braku odpowiedniego przygotowania rynku, mogłaby wprowadzić dalszy wzrost zmienności na rynkach oraz nasilenie presji na osłabienie złotego. Z kolei większa skala, w szczególności podwyżka o 100 pkt bazowych, mogłaby mieć znamiona reakcji panicznej oraz byłaby ryzykowna z punktu widzenia perspektyw wzrostowych gospodarki - tłumaczy Tarnawa.

Stopy wzrosną bardziej?

Przeważają dzisiaj głosy, że RPP utrzyma tempo, które przyjął w obecnym cyklu zacieśniania polityki pieniężnej. Zwróćmy jednak uwagę, że ryzyko przesunięte jest w górę, co oznacza, że stopy proc. mogą rosnąć mocniej.

- Spodziewam się podwyżki o co najmniej 0,5 pkt proc. Nie jest wykluczone, że będzie więcej, tj. 0,75 pkt proc., gdyż w ten sposób RPP być może będzie chciała wpłynąć na rekordowo słabego złotego. Jednocześnie musi brać pod uwagę spowolnienie gospodarcze, jakie nieuchronnie nas czeka, dlatego większy ruch wydaje się mniej prawdopodobny - mówi Interii Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Jakub Rybacki, zastępca kierownika Zespołu Makroekonomii PIE wskazuje, że wtorkowa decyzja jest nieprzewidywalna. - Rada Polityki Pieniężnej może uznać, że należy bronić kursu walutowego. W takim wypadku zasadne jest dokonanie wysokiej podwyżki np. 50-75 pkt bazowych. Część RPP będzie jednak argumentować, że trzeba przeciwdziałać potencjalnemu spowolnieniu i ograniczać cykl. Takie działanie implikowałoby podwyżkę o 25 pkt bazowych. Ten scenariusz jest jednak mniej prawdopodobny - ocenia Rybacki.

- 50 pkt bazowych i trzymanie się planu, większy ruch może podsycić spekulację - odpowiada Interii krótko Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku.

Mariusz Zaród, zastępca dyrektora Departamentu Inwestycyjnego Quercus TFI wskazuje również na 0,5 pkt proc. Tak samo jak Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska. - Ja bym nie wykluczył mocniejszej podwyżki nakierowanej na zahamowanie wyprzedaży złotego. Wydaje mi się, że odważniejszy ruch byłby uzasadniony w obecnej sytuacji, choć mam wątpliwości czy RPP się na to już teraz zdecyduje - zauważa Bielski.

Rafał Benecki z ING Banku Śląskiego prognozuje, że RPP podniesie stopy proc. o 0,5 pkt proc. (z ryzykiem, że mogą wzrosnąć mocniej) i jednocześnie podtrzymuje, że docelowo poziom stóp proc. w cyklu wzrośnie do poziomu 4,5 proc.

Podwyżka o 1 pkt proc. niewykluczona?

Na mocniejszą reakcję RPP wskazują ekonomiści Pekao i PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem stopa referencyjna wzrośnie o 1 pkt proc. w marcu. "Obstawiamy podwyżkę o 100 pkt bazowych. Bo kurs złotego. Oczywiście złoty jest mocno niedowartościowany i odjechał od fundamentów, ale w te stronę działa teraz grawitacja. Szybsze podwyżki stóp mogą (trochę) złagodzić presję na polską walutę" - to ekonomiści Pekao.

Natomiast analitycy PKO Banku Polskiego piszą, że "rosyjska agresja oznacza szok o charakterze stagflacyjnym, prowadzący do wyższej inflacji i niższego wzrostu gospodarczego. Wraz z presją na deprecjację złotego oznacza to poważny dylemat dla RPP. Spodziewamy się, że stopy NBP wzrosną jutro o 100 pkt bazowych" - oceniają.
O krok dalej idą z kolei ekonomiści BNP Paribas, którzy "w świetle sytuacji rynkowej" spodziewają się podwyżki głównej stopy NBP o 1,25 pkt proc., tj. z obecnych 2,75 proc. do 4 proc.

Podnoszą też poziom docelowy dla stopy referencyjnej z 4,5 do 5 proc.

Wojna podbije inflację w Polsce

Agresja Rosji na Ukrainę to wyższe ceny surowców i wyższe ceny żywności.

- W 2022 wzrost cen żywności może być najwyższy od ponad dwóch dekad - mówi Interii główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Ceny mogą przyśpieszyć do 9-10 proc. i to - dodaje Benecki - pomimo działań w ramach tarcz antyinflacyjnych. - Lokalny szczyt CPI wypada w czerwcu 2022, około 9 proc. z ryzykiem, że możemy zbliżyć się do 10 proc. Drugi lokalny szczyt w pierwszym kwartale 2023 r. - ponad 10 proc., przy założeniu zakończenia tarczy antyinflacyjnej w grudniu 2022 - prognozuje.

Zaród z Quercus TFI przypomina, że "pierwotnie oczekiwano, że maksimum rocznej inflacji CPI wypadnie w styczniu, a następnie tarcze antyinflacyjne wygładzą ścieżkę i nie dopuszczą do kolejnego szczytu". - Sytuacja jest bardzo dynamiczna i ceny surowców w ostatnich dniach szaleją (ropa, gaz, pszenica...). Do tego dochodzi bardzo mocne osłabienie złotego. Ceny w marcu są i będą wysokie, a odczyt CPI może nawet przekroczyć 10 proc. - mówi Interii Zaród.

Co dalej? - trudno prognozować. Po wybuchu wojny wszystko się zmieniło; sytuacja jest tak dynamiczna, że nie sposób w tym momencie wskazać, kiedy wystąpi (i na jakim poziomie) szczyt inflacji. Do stopniowej normalizacji cen dojdzie prawdopodobnie w momencie zakończenia inwazji, a sprzyjać temu będzie uspokojenie wycen surowców i walut.

- Ten szczyt (inflacji - red.), według bardzo ostrożnych szacunków, możemy mieć w połowie br. i zapewne inflacja będzie wówczas dwucyfrowa, choć trudno teraz powiedzieć czy wyniesie 11 proc., czy może 15 proc. Bardzo dużo zależeć będzie od tego jakie będą wówczas ceny ropy naftowej na świecie, jakie ceny gazu, na jakich poziomach notowany będzie złoty i przede wszystkim - czy będziemy mieli tę potworną wojnę za sobą - mówi Interii Kurtek. - W marcu natomiast zobaczymy już efekty wojny i tego wszystkiego, co dzieje się na rynku złotego, surowców itd., dlatego CPI przekroczy wg mnie 10 proc. - dodaje.

Główny ekonomista Santander Bank Polska mówi wprost: tego dzisiaj nie sposób dokładnie przewidzieć. - Po pierwsze nie wiemy jak dalej zachowają się rynki surowców, po drugie jakie (i czy) będą dalsze działania rządu w zakresie "tarcz osłonowych"... zakładając wydłużenie obecnie istniejących tarcz do końca br. i brak innych działań podatkowych, plus stabilizację na rynkach energii, szczyt inflacji widziałbym w połowie roku. Poziom powyżej 10 proc., ale jak bardzo, to zależy od cen surowców i zachowania waluty - tłumaczy.

A Jakub Rybacki z PIE wskazuje, że w marcu inflacja przekroczy 8,5 proc. z uwagi na efekt podwyżek cen benzyny. - Szczyt inflacji wypadnie w maju - przy obecnych cenach surowców niemal na pewno przekroczy ona 10 proc. Spodziewamy się niewielkich wahań inflacji w kolejnych miesiącach - w drugiej połowie roku dalej będziemy obserwować wysoki wzrost cen żywności - dodaje.

W lutym zobaczymy niższy odczyt

Przypomnijmy, że od lutego w pełnym zakresie weszły w życie zapisy tarczy antyinflacyjnej, m.in.: zerowy VAT na żywność i obniżony VAT na paliwa.
- Inflacja w lutym była właściwie jeszcze nie "dotknięta" wojną w Ukrainie, dlatego może wynieść około 8.9 proc. - prognozuje Kurtek.
- Szacujemy, że inflacja w lutym spadnie z 9,3 do 7,9 proc. - to już ekonomista PIE.

W lutym inflacja wyniesie 8,1 proc. - twierdzi Mazurek. - W marcu pewnie koło 10 proc. - prognozuje.

Zaród z Quercus TFI widzi inflację w lutym na poziomie 8-8,5 proc. A w marcu? - Jest zbyt wcześnie, aby spekulować - podkreśla.

- CPI w lutym 8,6 proc. r/r, bazowa 6,5 proc. Prognozowanie marca to wyzwanie... na pewno będzie mocny wzrost cen paliw, pytanie jak dużo innych towarów i usług zdąży zareagować na wyprzedaż złotego i wzrost cen surowców energetycznych... Na dzisiaj bym obstawiał ok. 9,5 proc. r/r. W kolejnych miesiącach inflacja zapewne przekroczy 10 proc. - mówi Bielski. A Benecki z ING Banku Śląskiego widzi inflację na poziomie 7,9 proc. w lutym. Podobnie Tarnawa z BOŚ Banku. Jego zdaniem w marcu może to być już jednak 9,1 proc.

Bartosz Bednarz

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »