Reklama

Bank Rozwoju BRICS?

Dziś nie ma już wątpliwości co do tego, że zostanie powołany do życia, choć wiosną tego roku wyglądało to na czcze deklaracje. Do kolejnego spotkania głów państw piątki poświęconego tej sprawie dojdzie podczas szczytu G-20 w Petersburgu. Faktycznie ważą się losy tej instytucji. Czy będzie to kolejny niewiele znaczący ze względu na wielkość bank, czy też instytucja kreująca nowy światowy ład finansowy?

Szczyt krajów BRICS w RPA w marcu br. zakończył się nietypowo - ogłoszono powołanie do życia ich własnego banku rozwoju. Wówczas mało kto wierzył w jego powstanie. Dotychczasowe spotkania warte były odnotowania jedynie dzięki kilku soczystym wypowiedziom przywódców piątki odnośnie systemu finansowego świata. W komunikacie końcowym po spotkaniu w Durbanie bank BRICS określono jako instytucję alternatywną do Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i innych tego typu, stojących na straży starego porządku finansowego świata.

Trwają intensywne prace nad ustaleniem ostatecznej wersji statutu banku. W trakcie szczytu, jaki się odbył w RPA w marcu 2013 r., stanęło na tym, że instytucja ma dysponować funduszem antykryzysowym, który w przypadku pogorszenia bilansu płatniczego jakiegokolwiek kraju członkowskiego może być przeznaczony na interwencję na rynku.

Reklama

Podczas spotkania szefów resortu finansów i banków centralnych G-20, jaki miał miejsce w lipcu w Petersburgu, toczyły się równolegle negocjacje w sprawie powołania Banku Rozwoju BRICS. 2 sierpnia, podczas spotkania wiceministrów finansów w Dehli, uzgodniono struktury podziałów kapitałów własnych BRICS oraz omawiano strukturę zarządzającą bankiem. W jej skład ma wchodzić: Rada Gubernatorów, Rada Dyrektorów i management. Na razie jeszcze nie wiadomo, gdzie bank będzie miał swoją siedzibę.

- Poczyniliśmy duży postęp od ostatniego spotkania w Durbanie, dlatego oczekujemy, że w 2014 r., podczas spotkania w Brazylii, będziemy mieli skonstruowany statut banku - twierdził pod koniec lipca Antonio Patriota, brazylijski minister spraw zagranicznych. Będzie on ratyfikowany przez parlamenty poszczególnych państw - jak się przewiduje, potrwa to przez cały następny rok. Chodzi o to, aby pierwsze projekty zostały sfinansowane w 2015 r.

Motywy

Nikt nie ukrywa, że powołanie Banku Rozwoju BRICS jest decyzją polityczną państw członkowskich. Nie ulega jednak wątpliwości, że dla tych krajów rozwój nowej międzynarodowej struktury bankowej jest priorytetem, bowiem zyskałyby większe znaczenie w takich dziedzinach, jak ekonomia, finanse międzynarodowe czy rozwój infrastruktury.

Chiny mają w tym swój oczywisty interes, jak chociażby wprowadzenie juana do koszyka walut rezerwowych. W dodatku, jak zwrócił na to uwagę Jim O'Neill (twórca określenia BRICS) - "chińscy przywódcy mogą po prostu w banku BRICS widzieć inwestycję obarczoną niskim ryzykiem, którą będą mogli wykorzystać do rozgrywek z MFW, Bankiem Światowym, w ramach grupy G-20, a może nawet w ONZ". Mimo to wielu analityków pyta z uporem maniaka: po co w ogóle Chinom kolejny bank rozwoju? Przecież mają już własny, największy na świecie: China Development Bank, który zasila funduszami inwestycje zagraniczne uznane przez Pekin za zasługujące na kredytowanie ze względu na interesy ekonomiczne i geopolityczne.

Z kolei Indie i Brazylia oczekują finansowania dużych projektów infrastrukturalnych. Co prawda Indie mają najwięcej oporów przed wyrażeniem zgody na dominację chińską w banku, a to ze względu na spory terytorialne i ugruntowaną już niechęć na arenie politycznej. Z kolei Rosji zależy na utworzeniu tego banku ze względu na geopolityczne i ekonomiczne interesy kraju, który chciałby być zaangażowany w restrukturyzację światowego porządku gospodarczego. Z kolei RPA utworzenie BRICS Banku postrzega jako szansę na stworzenie pośrednika między krajami BRIC a całą Afryką Subsaharyjską (instytucja ta ma mieć formułę otwartą i finansować również przedsięwzięcia spoza krajów członkowskich). Jim O'Neill w swej opinii na temat banku sugerował, że państwo to poradziłoby sobie z redystrybucją środków, co nasuwa wniosek, że właśnie tam widziałby jego centralę.

Twarde lądowanie

- BRICS czeka twarde lądowanie - twierdzi światowej sławy ekonomista Nouriel Roubini. Deficyt budżetowy piątki jest finansowany w całości z ryzykownych aktywów, import rośnie, w dodatku popyt na surowce maleje, co jest szczególnie ważne w zależnych od surowców gospodarkach Rosji i Brazylii. Dotychczas ceny ropy naftowej na światowych rynkach były wysokie, a sytuacja na giełdach stabilna. Mimo to kraje BRICS w zeszłym roku odnotowały znaczące spowolnienie. W 2012 r. brazylijski PKB wzrósł jedynie o 1 proc., Rosji o 2 proc., PKB Indii spadł do 4 proc., a Chin do 7,8 proc., RPA zyskał 2,5 proc. Wzrost ten nie powala i następny rok zgodnie z przewidywaniami MFW nie będzie lepszy.

Faktem jest, że kraje te mają olbrzymi potencjał, bowiem stanowią one niemal połowę ludności na ziemi i 20 proc. światowego PKB - nawiasem mówiąc rok 2013 to pierwszy, w którym więcej niż połowa światowego PKB zostanie wytworzona przez kraje rozwijające się, a nie jak do tej pory wysoko rozwinięte. Kraje BRICS różnią się od siebie pod wieloma względami, począwszy od wielkości gospodarek (chińska jest większa od wszystkich pozostałych czterech połączonych) i modelu gospodarczego (Chiny i Indie to najwięksi importerzy surowców; Brazylia, Rosja i RPA to głównie eksporterzy), różne są też poziomy dochodów (Rosja - 24 tys. dolarów wg parytetu siły nabywczej na mieszkańca; Brazylia, Chiny i RPA mieszczą się w przedziale 9-12 tys. dolarów; Indie to tylko ok. 4 tys. dolarów). Mają również interesy sprzeczne i kwestie sporne (przykładowo Indie i Chiny terytorialne). Jednak sektor finansowy jest wyraźnie spoiwem, który jednoczy te państwa.

Rezerwy walutowe i MFW

Podstawą ambitnych planów BRICS są przede wszystkim ich złote aktywa w postaci największych rezerw walutowych. W 2012 r. było to 4,5 biliona dolarów (to 41 proc. światowych rezerw i aż 62 proc. rezerw wśród krajów rozwijających się!). Zdecydowana większość tych rezerw jest denominowana w dolarze, a to z kolei prowadzi do nadmiernego akumulowania długu USA i grozi w przyszłości destabilizacją systemu. Dlatego kraje te dążą do zmiany ładu finansowego świata, w czym ma pomóc im utworzenie Banku Rozwoju BRICS.

Do tej pory wspólne cele BRICS zmusiły MFW do pozornej reformy podziału kwot, która zwiększa łączny udział BRICS z 10,71 proc. do 14, 8 proc., ale nie odzwierciedla wkładu, jaki ich gospodarki mają w globalny rynek. Zresztą reforma działów w Międzynarodowym Funduszu Walutowym będzie jednym z głównych tematów szczytu G-20 w Petersburgu. Piątka dąży do wprowadzenia mechanizmu automatycznego weryfikowania kwot w przyszłości, zgodnie ze zmianami wskaźników ekonomicznych (o podobną formułę Banku Rozwoju BRICS walczą Chiny). Chodzi o to, by zreformować kwoty w ten sposób, aby uzależnić je w większym stopniu od rezerw, a zmniejszyć wpływ gospodarki na ich przyznanie. Zaowocuje to, zdaniem piątki, urealnieniem wkładu Unii Europejskiej w globalną gospodarkę, która dziś, dzięki utrzymywaniu przeliczników, posiada ponad 30 proc. kwot, a w przypadku przeprowadzenia reformy zmniejszyłaby swój udział do 22 proc., co uniemożliwi Stanom Zjednoczonym i krajom sprzymierzonym wetowanie najważniejszych decyzji MFW (85 proc. głosów). Chodzi tu przede wszystkim o wprowadzenie juana do koszyka walut rezerwowych. Realnie mógłby się on stać walutą rezerwową pod warunkiem, że w najbliższym czasie brałaby ona aktywny udział na rynkach zagranicznych. Aktualnie kraje BRICS mają podpisanych wiele umów bilateralnych, na podstawie których transakcje rozliczane są w walutach krajowych. Podczas szczytu w Durbanie Chiny i Brazylia podpisały umowę o wartości 30 mld dolarów (połowa ich wymiany towarowej), której celem jest wyprowadzenie transakcji handlowych ze strefy dolarowej.

Walutom BRICS mogłoby pomóc zawarcie sojuszu walutowego, który odgrywałby dużą rolę na giełdach piątki. Zresztą już rozpoczęto wdrażanie cross-listy kontraktów terminowych na kluczowych giełdach BRICS w walutach tych krajów.

Utworzenie Banku Rozwoju BRICS ma pomóc w rozwoju praktyk rozliczeniowych w walutach krajowych, a realizacja projektów w krajach trzecich (mówi się głośno o krajach Afryki Subsaharyjskiej, ciszej o krajach Środkowej Azji dotychczas stowarzyszonych w Szanghajskiej Organizacji Współpracy - SCO), co może być jednym z narzędzi do zwiększania roli waluty (w domyśle juana) w transakcjach międzynarodowych.

Kapitał banku

W Durbanie ministrowie finansów nie mogli dojść do porozumienia w sprawie kapitału banku, partycypowaniu w kosztach poszczególnych państw członkowskich, a także zasad zarządzania nim. Intensywne prace i negocjacje w tej sprawie miały miejsce podczas szczytu ministrów finansów oraz szefów banków centralnych, jaki odbył się w lipcu w Rosji.

Głównym problemem jest ustalenie kwoty kapitału. Ekonomiści wypowiadający się na ten temat twierdzą zgodnie, że aby instytucja ta stała się znacząca w skali świata powinna dysponować kapitałem nie mniejszym niż 100 mld dolarów. Dopiero od tej kwoty można mówić o tworzeniu przeciwwagi dla instytucji strzegących porządku z Breton Woods. W kuluarach mówi się o utworzeniu 10-letniego planu mającego za zadanie dokapitalizowanie instytucji. Z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że finanse RPA nie są w stanie sprostać takim wydatkom.

Tuż po szczycie w Durbanie Putin, w wypowiedzi podsumowującej rozmowy dotyczące powstanie Banku Rozwoju BRICS, stwierdził, że sumaryczna wielkość kapitału wynosić ma 50 mld dolarów. Dziś już wiadomo, że będzie ona mniejsza, chociaż nie przesądzono jeszcze wielkości tej kwoty. Jeśli BRICS Bank ma być partnerstwem równych, to każda ze stron musi dostarczyć pieniędzy w równej ilości (o taki model finansowania walczą Indie), a więc siła finansowa banku będzie zależała od najsłabszego ogniwa (RPA). Na szczęście otwarta formuła banku daje możliwość dokapitalizowania banku, ale czy będzie ono na tyle znaczne, aby zmienić układ sił, dopiero się okaże.

Różne koncepcje

Nie ulega wątpliwości, że oddziaływanie banku w dużej mierze uzależnione jest od jego zasobności. Nie mniej jednak ważna jest również celowość powołania tegoż banku. Analitycy rozpisują się na ten temat. I tak, Jim O'Neill perspektywę dla banku widzi w finansowaniu projektów mających na celu poprawę administracji państwowej, podniesienie poziomu edukacji, a także podniesienie innowacyjności gospodarek. Z kolei Ousmene Mandeng, były szef jednego z wydziałów MFW uważa, że idea powołania do życia banku byłaby bardzo użyteczna, gdyby skupiła się na wspieraniu i tworzeniu finansowej infrastruktury w krajach BRICS. Tego typu działania uważa za celowe, chociażby z tego względu, że gospodarki BRICS są potentatami, jednak w sferze finansowej to karły. Przy czym powołuje się na przykład Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, który również został powołany z pobudek politycznych, a w przeddzień utworzenia wydawał się organizacją zbędną, tak jak dziś bank BRICS. - Instytucja ta była zaprojektowana , aby dać przewagę krajom Europy Zachodniej i związać Niemcy, jako głównego wierzyciela z krajami Europy Wschodniej - podkreśla Ousmene Mandeng. Uważa on, że Bank Rozwoju BRICS mógłby w przyszłości kwestionować dotychczasowe rozwiązania globalnych finansów i zwiększać niezależność finansową - wszakże pod warunkiem, że nie stanie się on tylko kolejnym bankiem rozwoju. Czy tak się stanie, trudno dziś wyrokować, bowiem wszystko zależy od zasobności banku, a także projektów, jakie będzie kredytował. Z drugiej strony możemy być pewni, że jeśli nie ten, to powstanie inny tego typu bank - pod auspicjami chińskimi i pod dyktando Pekinu. Być może będzie on budowany pod szyldem Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO - skupia państwa Azji Centralnej i Rosję), bowiem nikomu tak jak Chinom nie zależy na przewrocie w globalnych finansach. Zresztą SCO to drugie forum obok BRICS, które wspiera chińskie starania między innymi o zmiany w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Mało kto pamięta, ale pomysł na utworzenie nowego banku padł na szczycie krajów SCO w 2007 r., kiedy to irański wiceprezydent Paviz Davudi powiedział: "Szanghajska Organizacja Współpracy jest dobrym miejscem do projektowania nowego {światowego} systemu bankowego".

Monika Rotulska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »