Reklama

Bank Rozwoju na skraju niewypłacalności. Potrzebuje pomocy państwa

Bank Rozwoju i Zagranicznych Spraw Gospodarczych (Wnieszekonombank, WEB), który był wykorzystywany do "zadań specjalnych" przez obecną władzę w Rosji, potrzebuje dzisiaj ponad bilion rubli (ok. 17,8 mld dol. USA) na spłatę zagranicznych wierzycieli. Bez finansowego wsparcia ze strony państwa instytucji grozi niewypłacalność. Koszty ratowania zadłużonego banku mogą być jednak znacznie większe.

VEB miał być państwową instytucją wspierającą zmiany gospodarcze w kraju. Bank, w związku z tym, że stała za nim władza i był wspierany przez państwo, miał dostęp do taniego pieniądza, który pozyskiwał na rynkach zachodnich. "Bez znaczenia był także najwyższy rating kredytowy, który WEB otrzymał od agencji Standard & Poor's. Pożyczone pieniądze zaś, były wykorzystywane do finansowania przedsięwzięć Kremla, przy czym - zdaniem zachodniej agencji - nie zawsze uzasadnionych, rentownych czy jawnych" - napisał Bloomberg.

Co ważne, 100 proc. udziałów w banku ma państwo, a zgodnie z ustawą definiującą działalność tej instytucji z 2007 roku, miał on finansować ogromne inwestycje infrastrukturalne, które ze względu na różnorodne przyczyny nie mogły być realizowane przy finansowym wsparciu banków komercyjnych. Sprawdzało się to zatem do inwestycji, których koszt przekraczał 2 mld rubli a okres kredytowania ponad pięć lat.

Reklama

Za czasów kryzysu finansowego, bank ten był głównym narzędziem Putina dla wsparcia upadających banków i korporacji. Najbardziej rozpoznawalnym i istotnym projektem, w finansowanie którego VEB się włączył, to budowa olimpijskiej infrastruktury w Soczi, inwestując tam ok. 90 mld rubli w ponad 17 różnych projektów.

VEB drugi rok na stratach

Bieżący rok będzie drugim z rzędu, w którym WEB wykaże stratę. W 2014 roku strata banku wyniosła aż 250 mld rubli, przy aktywach rzędu 3,1 biliona rubli. Po pierwszej połowie 2015 r. strata wynosiła 73,5 mld rubli (przy aktywach rzędu 3,85 biliona rubli). W opinii rosyjskich ekspertów główną przyczyną pogorszenia sytuacji banku stały się inwestycje w infrastrukturę olimpijską. Bank w podsumowaniu minionego roku także zwrócił uwagę, że gorszy wynik wiązać należy z koniecznością tworzenia rezerw na kredyty przeznaczone na inwestycje w Soczi.

Igrzyska Olimpijskie w Soczi, których koszt organizacji zamknął się kwotą około 50 mld dolarów, były najdroższą tego typu imprezą na świecie. Jednakże, wbrew wszelkim oczekiwaniom, Soczi po zakończonych igrzyskach nie stało się zarabiającym na siebie centrum turystyczno-sportowym. Bank Rozwoju znalazł się w patowej sytuacji. By móc dalej obsługiwać zadłużenie musiał przyjąć szereg decyzji mających na celu restrukturyzację długu, w tym przede wszystkim odroczenie do połowy 2017 roku decyzje dotyczące wymiany walutowej.

Wtopili na Ukrainie?

W opinii części ekspertów powodem problemów z obsługą zadłużenia przez WEB jest nie tyle jego wysokość (nawet 20 mld dolarów), co fakt, że Bank Rozwoju kredytował spółki ukraińskie (wykonawców inwestycji), które dzisiaj nie są w stanie spłacać kredytów. Tym samym błędne koło się zamyka, a problemy rosyjskiego banku urosły do tej wielkości, że instytucja nie jest w stanie już uporać się z nimi bez pomocy państwa. Nie można także zapominać o negatywnym wpływie na finanse, płynność i stabilność rosyjskiej instytucji wydarzeń makroekonomicznych i politycznych. W szczególności dodatkowych sankcji nałożonych w połowie 2014 roku przez departament finansów USA w związku z agresją na Ukrainę, które tym razem objęły one także Bank Rozwoju.

Rosyjski rząd pomoże

Wczoraj, 29 grudnia br., Ministerstwo Finansów Federacji Rosyjskiej złożyło projekt finansowego wsparcia Banku Rozwoju i jego dalszych losów. W planach uwzględniono możliwość dofinansowania banku (zwiększenie płynności) w zakresie umożliwiającym wypełnienie wszystkich zobowiązań WEB względem wierzycieli, a także nowe regulacje definiujące rolę banku jako instytucji rozwoju i wsparci inwestycji. Część z proponowanych działań miałaby zostać wdrożona już w pierwszym kwartale 2016 roku, cały plan zaś rozpisano na cały przyszły rok. Czy rzeczywiście dojdzie do wsparcia banku na razie jeszcze nie wiadomo. Decyzja ta jest uzależniona od rządu, który na razie wstrzymuje się od konkretnych działań, mających na celu ratowanie zadłużonego giganta (za agencją Interfaks).

Sytuacja banku jest bardzo zła

Władimir Dmitrijew, prezes banku mówił wcześniej, że instytucja liczy na pomoc ze strony państwa, a w szczególności w zakresie wsparcia płynności, wypełnienia obowiązków kredytowych względem wewnętrznych, jak i zewnętrznych wierzycieli, dokończenie projektów, za które WEB jest odpowiedzialny, a także - finansowanie nowych, w tym też ze środków Narodowego Funduszu Dobrobytu (część mechanizmu emerytalnego zabezpieczenia obywateli w Rosji). Suma zobowiązań przekracza 300 mld rubli.

Chociaż o potencjalnym wsparciu WEB państwowymi pieniędzmi mówi się już od dłuższego czasu, to ciągle brakuje szczegółów jak miałoby to wyglądać, w jakim zakresie i na jakich warunkach. Na razie wiadomo, że bank, który potrzebuje ok. biliona rubli na spłatę zagraniczne długów, otrzyma możliwość utrzymania jeszcze przez pięć lat depozytów tworzonych ze środków Narodowego Funduszu Dobrobytu, które zostały utworzone w WEB, przy jednoczesnym obniżeniu ich oprocentowania z poziomu LIBOR + 2,75/3,00 proc. do 0,25 proc. rocznie i wdrożenie "ulgowych" zasad wypłaty dywidendy przez najbliższe trzy lata. Ma to pomóc bankowi odbudować kapitał przy pomocy wypracowanego zysku z pieniędzy, które dzięki tym normom mają zostać do dyspozycji instytucji.

BB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »