Reklama

Bank Światowy ostrzega przed deflacją

Trwały wzrost gospodarczy Europie mogą dać tylko reformy strukturalne; bez nich działania Europejskiego Banku Centralnego nie przyniosą przełomu - przekonuje w rozmowie z PAP ekonomistka Banku Światowego Franziska Ohnsorge.

PAP: Bank Światowy przedstawiając niedawno raport ws. globalnych perspektyw gospodarczych mówił że świat nie może się rozwijać na jednym silniku, jakim są Stany Zjednoczone. Co to oznacza?

Franziska Ohnsorge: Nasze prognozy mówią, że przynajmniej przez jakiś czas wzrost PKB w USA i Wielkiej Brytanii będzie wyższy niż ich potencjał. W USA ożywienie ma wiele impulsów wewnętrznych. Udział eksportu w amerykańskim PKB wynosi jedynie 14 proc. Pytanie o to, jak długo ożywienie może się utrzymać. Naszym zdaniem odbicie w innych częściach nastąpi, jednak będzie mniejsze niż przewidywaliśmy wcześniej.

Reklama

PAP: Co sprawiło, że gospodarka USA zaczęła się tak dobrze rozwijać?

F.O.: W tej chwili rynek pracy jest bardzo silny. Stopa bezrobocia spadła poniżej 6 proc. Zdrowy jest też rynek nieruchomości. To pomaga we wzroście konsumpcji. USA będą też korzystać na niskich cenach ropy, pomimo że rykoszetem uderzą one w przemysł zajmujący się wydobyciem metodą szczelinowania.

PAP: Jak na wzrost przełożyła się polityka luzowania ilościowego (QE) realizowana przez amerykański bank centralny? Czy to był silny czynnik, który pomógł gospodarce?

F.O.: Luzowanie (określane w uproszczeniu drukowaniem pieniędzy - PAP) definitywnie pomogło wzrostowi gospodarczemu. Kontynuowanie polityki przychylnych warunków finansowania cały czas wspiera gospodarkę.

PAP: Jak decyzja Europejskiego Banku Centralnego ws. skupu obligacji, czyli europejskiej wersji QE, może wpłynąć na kondycję strefy euro?

F.O.: Rekomendowaliśmy politykę luzowania w strefie euro. Ale głównym motywem jej wprowadzenia jest zapobieganie zbyt niskiej inflacji. W tym momencie stopy procentowe są bardzo, bardzo niskie, więc standardowy mechanizm, który ma zachęcić inwestorów do sięgania po bardziej ryzykowne aktywa, może okazać się niedostatecznie efektywny. Co istotne, rynki finansowe w Europie nie są tak ważne w zapewnianiu finansowania jak to ma miejsce w USA.

Strefa euro jest jednym z regionów, w którym spodziewamy się wpływu niskich cen ropy na obniżenie inflacji. Jest ryzyko, że niskie oczekiwania inflacyjne się utrwalą. Jeśli kilka miesięcy z rzędu mamy do czynienia z inflacją poniżej zera, jest zagrożenie wejścia w spiralę deflacyjną.

W takim przypadku gospodarstwa domowe wstrzymują się z wydatkami konsumpcyjnymi, bo spodziewają się, że ceny jeszcze bardziej spadną. W strefie euro jest realne zagrożenie wejścia w deflację.

PAP: Co może zmniejszyć to ryzyko?

F.O. Temu ma właśnie służyć luzowanie ilościowe (QE). Nawet jeśli nie jesteśmy pewni jaki będzie efekt tego działania na wzrost gospodarczy, bo w długim terminie ostatecznie będzie on zależał od reform strukturalnych, to wpływ na oczekiwania inflacyjne powinien być znaczny.

W strefie euro było bardzo dużo dyskusji na temat reform. Wszyscy wiedzą jakie są potrzebne i to one przyniosą wzrost gospodarczy. Łagodzenie polityki pieniężnej jest to po by ułatwić tę drogę.

PAP: Czyli działanie EBC jest odpowiedzią na niską inflację, a nie słaby wzrost gospodarczy?

F.O. W krótkim terminie zapobiegnie spirali deflacyjnej, która wiązałaby się z dużo niższym wzrostem. W tym sensie to może przynieść wzrost, bo zapobiega negatywnemu scenariuszowi kurczenia się gospodarki. Z drugiej strony nie może przynieść długoterminowego wzrostu gospodarczego. On będzie wynikał tylko z reform strukturalnych. Sama polityka monetarna nie wystarczy.

PAP: Po dyskusjach europejskich można odnieść wrażenie, że wszyscy trzymali kciuki za rozpoczęcie QE przez szefa EBC Mario Draghiego, spodziewając się, że to pomoże gospodarce strefy euro.

F.O. Aby pobudzić trwały wzrost, trzeba realizować pakiet: QE wraz z reformami.

PAP: Co z inwestycjami? Ich wysokość w UE nie podniosła się do poziomów sprzed kryzysu.

F.O.: Zahamowanie inwestycji jest powodem rewizji naszych prognoz wzrostu. QE może pomóc podnieść poziom zaufania do strefy euro. W tym sensie może również wspierać inwestycje. Ale są dodatkowe czynniki, które mogą przyczyniać się do pewności co do perspektyw. Poza reformami jest to, np. zmniejszenie ryzyk geopolitycznych.

PAP: Jaki wpływ na gospodarkę europejską ma sytuacja pomiędzy UE a Rosją?

F.O.: Spodziewamy się, że Rosja przeżyje prawie 3-procentową recesję w tym roku, natomiast po tym nastąpi bardzo wątłe ożywienie. Jednym z powodów są sankcje i utrata dostępu do rynków kapitałowych. Drugim powodem są oczywiście niskie ceny ropy naftowej.

Zła sytuacja dotknie głównie partnerów handlowych Rosji w Azji Centralnej, na Kaukazie oraz w Europie. Jest oczywiście ryzyko, że jeśli będziemy mieli problemy finansowe w Rosji, inwestorzy przecenią wszystkie ryzykowne aktywa, co może oznaczać problemy dla rynków krajów wschodzących.

PAP: Wpływ na strefę euro zostanie zatem ograniczony.

F.O.: Inne kraje są bardziej uzależnione od Rosji niż państwa strefy euro. Chodzi głównie o Azję Centralną, Kaukaz. Państwa z tych regionów eksportują bardzo dużo do Rosji.

PAP: Jak ocenia pani plan inwestycyjny KE?

F.O.: Z pewnością będzie korzystny. Nie jest jasne, czy sam w sobie może podnieść wzrost, ale na pewno może podnieść pewność co do perspektyw wśród inwestorów. To sygnał, tak samo jak reformy, że politycy podejmują konkretne kroki, aby przyczynić się do wzrostu. Ten plan może też pomóc w koordynacji publicznych inwestycji.

PAP: Wiele mówi pani o reformach strukturalnych. Jak z perspektywy USA, których gospodarka dobrze się rozwija, powinny wyglądać działania w UE?

F.O.: Potrzebne są długoterminowe reformy strukturalne, reformy rynku pracy. W strefie euro jest też cały czas fragmentacja finansowa. Zrobiono bardzo dużo, żeby wzmocnić system bankowy, ale wciąż mamy do czynienia z fragmentacją finansową. Wyjątkowo trudnym do przezwyciężenia problemem, jeśli inflacja i wzrost będą niskie, będzie nawis długu (nieustannie narastające zadłużenie). Ogólnie mówiąc trzeba reform na rynku pracy i wzmocnienia pewności w systemie bankowym.

PAP: To nie jest proste zadanie.

F.O.: Jeśli chodzi o system bankowy, zawsze pojawia się pytanie, czy chodzi o stronę podażową, czy popytową. Czy to słaba gospodarka sprawia, że banki nie pożyczają, czy to strach przed ryzykiem ze strony banków powoduje, że nie udzielają one pożyczek?

W strefie euro prawdopodobnie mamy do czynienia z oboma tymi czynnikami. W tym sensie harmonizacja regulacji i nadzoru nad bankami, jakiej dokonano jest bardzo dobra. Jest nadzieja, że z biegiem czasu spowoduje to większą akcję kredytową i przepływy finansowe również na peryferie strefy euro, gdzie wzrost jest bardzo słaby.

PAP: Obecna sytuacja w Grecji nie poprawia pewności co do perspektyw eurozony.

F.O.: Polityczna niestabilność nie pomaga w zdobywaniu zaufania inwestorów. Trudno powiedzieć jaki będzie to miało efekt na strefę euro.

Franziska Ohnsorge - główna ekonomistka Banku Światowego, współautorka opublikowanego w styczniu raportu na temat globalnych perspektyw gospodarczych.

W Brukseli rozmawiał Krzysztof Strzępka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »