Reklama

Biznes: Po słowach ministra wzrosła liczba rezygnacji z wyjazdów

Branża turystyczna jest uznawana za jednego z największych przegranych pandemii koronawirusa. Oprócz bieżących strat touroperatorzy muszą liczyć się zmniejszonym zainteresowaniem podróżami zagranicznymi do momentu, kiedy świat będzie wolny od COVID-19. Polskie biura podróży chcą korzystać z pomocy rządu i reorganizują się, żeby przetrwać.

Na mocy tarczy antykryzysowej firmy turystyczne mogą uzyskać wsparcie od 13 marca, czyli od dnia, w którym ogłoszono w Polsce stan zagrożenia epidemicznego.

Reklama

- Mając na uwadze, że jako touroperator mamy 14 dni na dokonanie zwrotu za wyjazdy anulowane i te, z których klient zrezygnował, to mogliśmy się cofnąć o te 14 dni wstecz i wszyscy klienci, którzy złożyli rezygnację w dniach od 29 lutego, już tej ustawie automatycznie podlegają - wyjaśnia wiceprezes biura ITAKA i członek Polskiego Związku Organizatorów Turystyki, Piotr Henicz.

Klienci mieli żal

Zgodnie z ustawą termin zwrotu pieniędzy za odwołane wyjazdy zagraniczne albo takie, z których klient zrezygnował, został wydłużony do 180 dni. Organizatorzy turystyki zachęcają też do dokonywania zmiany terminu i kierunku wyjazdu lub skorzystania z voucherów na wycieczki - w przypadku biura podróży ITAKA o wartości 105 proc. wpłaconej kwoty. Na razie trudno ocenić, która z opcji cieszy się największą popularnością.

- To dynamiczny proces. Anulowaliśmy wyjazdy przewidziane na kwiecień i maj. W przyszłym tygodniu podejmiemy kolejne decyzje. Od 10 dni rozmawiamy z naszymi klientami o możliwych rozwiązaniach i te proporcje wyglądają różnie. W rozmowach widać i czuć, że troska o zdrowie i bezpieczeństwo jest absolutnym priorytetem - mówi Henicz. I dodaje, że najmniej osób jest zainteresowanych zmianą terminu wyjazdu na czerwiec i lipiec. Jeśli już klienci decydują się na przesunięcie wycieczki, to wybierają raczej wrzesień i październik.

- Udało się zadziałać wstecz, aczkolwiek wiadomo, że klienci, którzy wcześniej oczekiwali na zwroty (za wyjazdy anulowane przed 29 lutego - red.), a my niestety to przeciągaliśmy w oczekiwaniu na przepisy rządowe, mieli do nas żal, ale tak postępowali wszyscy touroperatorzy. Zaległe zwroty zostały zmaterializowane w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Klienci nieobjęci ustawą otrzymali zwrot, a ci objęci nowymi przepisami - informacje o możliwości skorzystania z dostępnych rozwiązań - wyjaśnia wiceprezes biura podróży ITAKA.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

Wakacje do odłożenia

Nie bez wpływu na reakcje klientów w ostatnich dniach pozostały słowa ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. - O takich wakacjach, jakie sobie wyobrażamy i jakie mieliśmy do tej pory, możemy w tym roku zapomnieć. (...) Możemy zakładać, że nie będzie kolonii i obozów letnich - mówił we wtorek na antenie RMF FM.

- Oczywiście jesteśmy bardzo zaniepokojeni. Pan minister Szumowski ma tyle na głowie i jest na tyle odpowiedzialną osobą, że skupia się - i powinien to robić - na bezpieczeństwie i zdrowiu Polaków. Wiele środowisk uznało jednak, że była to wypowiedź niefortunna. Pewnie, że ona nam nie pomogła. Po tej wypowiedzi w ciągu kilku godzin ilość rezygnacji z wyjazdów skoczyła w górę. Pytanie, czy powinniśmy bardziej niepokoić się słowami ministra, czy samym stanem rzeczy - mówi Interii Piotr Henicz.

I dodaje: - Jeżeli wierzyć tym słowom, a są one często powtarzane przez różne osoby decyzyjne z różnych krajów, niekoniecznie przez polityków, ale na przykład przez epidemiologów czy lekarzy, to trudno nie wyciągać powoli wniosków, że ten globalny problem, z którym mamy wszyscy do czynienia, będzie rozłożony w czasie.

Konieczne odchudzenie

Jak wskazuje wiceprezes biura podróży ITAKA, w obecnej sytuacji touroperatorzy muszą być przygotowani na takie rozwiązania, w których wyjazdy zagraniczne będą odbywać się w nieporównywalnie mniejszej niż do tej pory skali i tylko do krajów, w których koronawirus sieje najmniejsze spustoszenie i tam, gdzie jest stosunkowo bezpiecznie.

- Musimy uzbroić się w cierpliwość, kumulować środki, aby ten okres - dłuższy niż pierwotnie zakładaliśmy - przetrwać i przygotować się do przyszłości. W kontekście odmrażania gospodarki turystyka zagraniczna jest na samym końcu. Kawiarnie i salony fryzjerskie będą pełne z dnia na dzień, a zanim zdecydujemy się na wyjazd na wycieczkę zagraniczną, to minie dużo czasu. Dopóki nie pojawią się lekarstwa i szczepionka, to ludzie będą obawiali się o swoje bezpieczeństwo - mówi Henicz.

Jak przekonuje, biuro podróży jest gotowe do działania nawet jutro. Samoloty i miejsca w hotelach są opłacone, ale realnie nie ma żadnego pola manewru. Ruch lotniczy został wstrzymany, a dodatkowo pojawiają się pogłoski, że granice unijne pozostaną zamknięte do końca wakacji. To uniemożliwia podejmowanie decyzji w perspektywie krótkoterminowej.

- Musimy zdecydowanie odchudzić naszą organizację. Działamy od 31 lat i teraz będziemy musieli cofnąć się, przygotować odpowiednią wielkość kadry, administracji. Etap zwiększania liczby miejsc w samolotach mamy już za sobą. Na pewno nie będzie to zadanie budowania czegoś od podstaw, ale pojawiła się konieczność odnalezienia się w innej rzeczywistości i przygotowania pod tym kątem biznesplanów i środków finansowych - mówi wiceprezes biura podróży ITAKA. Jak deklaruje: - O poddaniu się nie mamy mowy. Pytanie jak bardzo będziemy musieli się zmienić.

Tarcza finansowa to konkretna pomoc

Przedstawiciele branży turystycznej czekają także na pomoc z ogłoszonej przed świętami przez rząd tarczy finansowej. We wtorek odbyli wideo-konsultacje z prezesem Polskiego Funduszu Rozwoju, Pawłem Borysem.

- To była bardzo dobra rzeczowa rozmowa. Czekamy na ostateczne ustalenia i akceptację ze strony Unii Europejskiej w kwestii pomocy publicznej. Prezes Borys zapowiedział, że za około tydzień na stronach PFR-u pojawi się właściwy formularz do składania wniosków o pomoc z opisem postępowania. Jeśli dojdzie do porozumienia i zgody na pomoc publiczną, to będzie konkretne wsparcie, na które czekaliśmy. Myślę o dużych firmach takich jak nasza, ale pomoc jest rozłożona także na małych i średnich. To wsparcie finansowe, na które przede wszystkim czekamy - mówi o tarczy finansowej Piotr Henicz.

Zagadkowa pozostaje na razie koncepcja bonu 1000+, który ma wesprzeć branżę turystyczną. Prace nad takim rozwiązaniem potwierdziło Ministerstwo Rozwoju. Jak wskazuje wiceprezes biura podróży ITAKA, w grze pozostają dwie opcje. Na początku mówiło się o tym, że program pojawi się jeszcze w tym roku. Teraz nie wiadomo, czy jego realizacja nie zostanie przesunięta na przyszły rok, a pieniądze na wypoczynek dostaną nie wszyscy, a tylko określone grupy społeczne.

- To pomoc, która ma służyć promocji naszego kraju i zachęcać klientów do wyjazdów do polskich hoteli i pensjonatów. Firmy oferujące turystykę zagraniczną nie skorzystają na programie. Fajnie by było, gdyby każdy chętny obywatel mógł wybierać, gdzie chce odpocząć - komentuje Henicz.

Dominika Pietrzyk

Dowiedz się więcej na temat: turystyka | koronawirus | biuro podróży

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama