Reklama

Brexit będzie mieć olbrzymi wpływ na funkcjonowanie sektora finansowego w Unii - ekspertka

- Wyjście Wielkiej Brytanii z UE z pewnością będzie mieć olbrzymi wpływ na funkcjonowanie sektora finansowego w Unii, biorąc pod uwagę fakt, jak dużą część rynku bankowego stanowią instytucje mające swoje siedziby na Wyspach - uważa prof. Monika Marcinkowska, dyrektor Instytutu Finansów Uniwersytetu Łódzkiego.

Jej zdaniem, kwestia możliwości funkcjonowania przez brytyjskie banki w ramach jednolitego rynku na obecnych zasadach będzie jednym z ważniejszych punktów negocjacji pomiędzy rządem Wielkiej Brytanii a UE.

Reklama

Jak powiedziała, o skali znaczenia brytyjskiej bankowości czy szerzej, brytyjskich instytucji finansowych w całej UE, świadczyć może niedawna analiza przygotowana przez Brytyjski Związek Bankowców. Wynika z niej, że olbrzymie znaczenia mają przede wszystkim transakcje giełdowe, w tym przede wszystkim instrumenty pochodne.

- Okazuje się, że ok. 80 proc. transakcji na derywatach dokonywanych jest przez instytucje brytyjskie. Ale nawet tak podstawowa rzecz jak rynek kredytów - aż 1/4 tego rynku należy do banków brytyjskich. Toteż gdy Wielka Brytania wystąpi z UE, spowoduje to spore zawirowanie - podkreśliła ekspertka.

W jej ocenie, kluczową kwestią będzie to, czy - lub raczej w jakim stopniu - banki brytyjskie będą mieć możliwość funkcjonowania w ramach jednolitego rynku na obecnych zasadach. Przypomniała, że w UE funkcjonuje tzw. zasada jednolitego paszportu, która oznacza, że jeśli instytucja finansowa otrzyma zgodę na prowadzenie działalności bankowej, ubezpieczeniowej bądź inwestycyjnej w danym kraju UE, to może prowadzić tę działalność w każdym innym kraju członkowskim jedynie powiadamiając nadzór tego kraju goszczącego. Nie musi natomiast ubiegać się o dodatkową licencję w tymże kraju.

- Z jednej strony zasada jednolitego paszportu znakomicie ułatwia życie wszystkim instytucjom i klientom instytucji finansowych, z drugiej strony jeżeli jakieś państwo decyduje się na wystąpienie ze wspólnoty można by się spodziewać, że UE nie powinna pozostawić tego przywileju - zaznaczyła prof. Marcinkowska.

Jej zdaniem, trudno w tej chwili spekulować, co w tej sprawie ugrają banki brytyjskie, a lobbyści z pewnością w tej chwili naciskają na rząd brytyjski, by zapewnił rozsądne, dogodne dla nich warunki wyjścia z UE.

- Jeśli Wielka Brytania wystąpi z UE, to z dużym prawdopodobieństwem można się spodziewać, że ta zasada zostanie odebrana instytucjom brytyjskim, natomiast nie jest to kwestia przesądzona. To z pewnością będzie jeden z bardzo ważnych punktów negocjacji między UE a Wielką Brytanią - dodała.

W jej ocenie, z pewnością kilka instytucji finansowych rozważy wyjście z Wielkiej Brytanii, ale bardziej prawdopodobnym póki co, wydaje się wycofywanie tylko części funkcji. Zdaniem ekspertki, zapowiedzi części instytucji, że rozważają taką sytuację, to też element gry lobbingowej i nacisków po to, żeby rząd brytyjski przestraszył się utraty dużej części miejsc pracy, a w konsekwencji utraty dużej części wpływów z podatków.

Zdaniem dyrektor Instytutu Finansów UŁ, trudno spekulować jak duże szanse na ich przejęcie ma Polska. - Póki co pewnie mamy większe szanse na przeniesienie do nas pewnych funkcji zapleczowych, bo już teraz gros instytucji finansowych u nas wykonuje te czynności. Natomiast fachowcy z powątpiewaniem patrzą na możliwość przeniesienia central tychże instytucji, czy też w szczególności siedziby Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego - oceniła prof. Marcinkowska.

- - - - - -

Francuskie media: Jedność priorytetem wobec Brexitu

W dzień rozpoczęcia Brexitu francuskie media przede wszystkim wzywają do jedności UE - "priorytetu nr jeden". "Le Figaro" wyraża obawę, że "już od początku negocjacji na wierzch mogą wyjść interesy narodowe oraz wspólnota poglądów ze Zjednoczonym Królestwem".

"Od tych niebywałych negocjacji zależy częściowo dobrobyt kontynentu w nadchodzących latach" - zauważa w środę ekonomiczny dziennik "Les Echos", ostrzegając, że "sprawy tej nie należy tracić z oczu, choć obie strony starać się będą ciągnąć każda w swoim kierunku".

"Po to, by poróżnić interesy "27", Londyn będzie starał się prowadzić rokowania osobno w sprawie każdego sektora. To scenariusz, jakiego Europejczycy pragną za wszelką cenę uniknąć" - tłumaczą eksperci gazety. "Już w wielu punktach grożą nieporozumienia" - zauważa "Les Echos" i wskazuje wśród nich na "Europę o różnych prędkościach".

Również dziennik "Le Figaro" jedność UE przedstawia jako "priorytet nr jeden": "Dwudziestu siedmiu (członków UE) musi się między sobą dogadać przed decydującym spotkaniem, gdyż dyplomacja brytyjska nie zawaha się przed wykorzystaniem najmniejszej nawet różnicy (w postawie) europejskiej".

Gazeta wyraża jednak obawę, że "już od początku negocjacji na wierzch mogą wyjść interesy narodowe oraz wspólnota poglądów ze Zjednoczonym Królestwem. +Eurosceptyczne Węgry+, a przede wszystkim Polska, żałują dezercji jednego ze swoich. Trudno było nie zauważyć wizyty Jarosława Kaczyńskiego na Downing Street na zaproszenie Theresy May".

Według "Le Figaro" poza "wschodnią flanką" jedność może przeciąć "Irlandia, która obawia się powrotu granicy z Wielką Brytanią i wpływu (Brexitu) na swą gospodarkę, a także Hiszpania, jednym okiem patrząca na Gibraltar, a drugim na emerytów brytyjskich z Costa del Sol oraz Skandynawowie, którzy patrzą przychylnym okiem na +wolną wymianę+, jakiej domaga się Londyn".

Pobierz: program PIT 2016

Dowiedz się więcej na temat: brexit | ekspertka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »