Reklama

Ceny żywności na Wielkanoc wyższe niż rok temu

Zdaniem analityków BNB PARIBAS, ceny żywności na Wielkanoc w tym roku będą znacznie wyższe niż rok temu.

Jednocześnie należy zaznaczyć, że w ciągu ostatnich pięciu lat na Wielkanoc żywność drożała przeciętnie o około 3,8  proc. z roku na rok, a w zeszłym roku był to wzrost o 7,8 proc. Przeciętny koszyk wielkanocny zawierający dwa jaja, 50 g pieczywa i 50 g wędliny będzie kosztował o 1 proc. więcej rok do roku.

Nie ma zbyt wielu produktów, których ceny będą wyższe niż przed rokiem. Jaja mogą być średnio o 2 proc. tańsze niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wieprzowina będzie o 15 proc. tańsza niż przed rokiem, natomiast wędliny pozostaną na podobnym poziomie rok do roku. Niższe są również ceny mięsa drobiowego.

Reklama

Więcej zapłacimy natomiast za mleko i produkty mleczarskie. Sery i twarogi mogą być o około 2,5 proc. droższe, a mleko o 3,5 proc. droższe niż przed rokiem. Poziom cen masła może być natomiast nieznacznie niższy od notowanego przed rokiem.

Wszystko wskazuje na to, że ceny ziemniaków w marcu tego roku będą o ponad 35 proc. niższe, a  cebuli o ponad 19 proc. niż rok wcześniej. Spadki cen są spowodowane zeszłorocznymi wyższymi zbiorami oraz większą dostępnością warzyw z powodu ograniczenia popytu w gastronomii w wyniku  wprowadzonych obostrzeń. Droższa za to będzie marchew o ok. 3 proc., bo mimo wysokich zbiorów, nadmiar opadów deszczu w ostatniej fazie wegetacji spowodował obniżenie jakości tego warzywa i znaczne ubytki w trakcie przechowywania. Za jabłka zapłacimy więcej o ok 0,5 proc. po rekordowych cenach z zeszłego roku, zatem ceny pozostają wysokie. Wyższe będą o ok 3,5 proc. także ceny owoców cytrusowych, np. pomarańczy, na które popyt w związku z pandemia jest wysoki na całym świecie.

- Wydatki na żywność na Święta Wielkanocne będą w tym roku trochę wyższe niż w poprzednim. Jednocześnie dynamika wzrostu będzie niższa od ubiegłorocznej oraz niższa od średniej z ostatnich pięciu lat - mówi Karolina Załuska, analityk Biura Analiz Sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas.

O ok. 7 proc. więcej zapłacimy za chleb z powodu znacznego wzrostu cen zbóż, energii i pracy. Droższe będą również domowe wypieki za sprawą wzrostu cen mąki i cukru, których ceny w marcu przypuszczalnie wzrosną o odpowiednio 5 proc. i 4 proc. w porównaniu do roku ubiegłego.

Ostatnie odczyty CPI!

Na koniec roku odczyty CPI mogą przekroczyć 4 proc. - prognozuje analityk ING Dawid Pachucki odnosząc się do tego tygodniowych danych GUS o inflacji. Dodał, że rosnącą presję kosztową widać nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Główny Urząd Statystyczny w szacunku flash podał, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w marcu wzrosły o 3,2 proc. rdr, a w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 1,0 proc. "To więcej niż oczekiwania nasze i rynkowe (2,9 proc.)" - ocenił analityk ING.

Jak zaznaczył marzec był pierwszym miesiącem w tym roku, kiedy inflacja w ujęciu r/r przekroczyła próg 3 proc. "Poniżej niego już w 2021 nie spadnie. Będzie dalej rosnąć. W kolejnych miesiącach przestanie działać niska baza dla cen żywności i cen paliw. Presja kosztowa na skutek zaburzeń w łańcuchach podaży będzie wciąż działać. Odczujemy też skutki odłożonego popytu" - wskazał.

Jego zdaniem wzrost inflacji był efektem rosnących cen paliw (+7,6 proc. r/r w marcu wobec -3,7 proc. r/r w lutym) i przyspieszenia inflacji bazowej.

Pachucki przypomniał, że szczegóły GUS opublikuje 15 kwietnia br. ING szacuje, że inflacja bazowa przyspieszyła do 3,8 proc. r/r z 3,7 proc. r/r w lutym. "Rynek spodziewał się zaś jej spowolnienia do 3,6 proc." - podał w komentarzu.

W opinii analityka szybszemu wzrostowi inflacji bazowej sprzyja "presja kosztowa w związku z zaburzeniami w łańcuchach dostaw", w efekcie m.in. ograniczonego dostępu do układów scalonych czy dużej liczby pracowników na kwarantannach. Analityk szacuje, że w trakcie roku będzie ona dalej narastać, co - jego zdaniem - już widać w rosnącym PPI.

Jak napisał Pachucki, w ciągu kolejnych miesięcy spodziewa się niższych odczytów inflacji bazowej, m.in. z uwagi na jej wysoki poziom w ubiegłym roku, jednak hamowanie będzie ograniczone. Rosnącą presję kosztową widać nie tylko w Polsce, również na świecie - poinformował.

Dodał, że średnioroczna inflacja w 2021 wyniesie ok. 3,4 r/r., a na koniec roku odczyty CPI mogą przekroczyć 4,0 proc. Według analityków nie wpłynie to jednak na podejście Rady Polityki Pieniężnej (RPP). - Rada utrzyma niezmienione stopy do końca kadencji (połowa 2022 roku) - podkreślił.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Nie czekaj, rozlicz PIT 2020


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »