Reklama

Chcą uskrzydlić Warszawę

Lotnisko w Modlinie utknęło na bocznym torze. Chce to wykorzystać Sochaczew. Właśnie rozpoczął polowanie na inwestora branżowego. Sochaczew szuka 300 mln zł na lotnisko dla tanich linii.

Lotnisko w Modlinie utknęło na bocznym torze. Chce to wykorzystać Sochaczew. Właśnie rozpoczął polowanie na inwestora branżowego. Sochaczew szuka 300 mln zł na lotnisko dla tanich linii.

Dobra wiadomość dla mieszkańców Mazowsza, którzy chcą latać tanimi liniami. Nie będą musieli się tłoczyć w koszmarnych warunkach w peerelowskim terminalu Etiuda na Okęciu. Sochaczew doda im skrzydeł. Właśnie rozpoczął poszukiwania inwestora branżowego, który ma zmodernizować stare lotnisko wojskowe i uruchomić port dla tanich linii, mający obsługiwać stolicę i okolice.

Miesiąc na oferty

- Potrzebujemy około 300 mln zł, m.in. na modernizację pasa i resztę infrastruktury. Nie spodziewamy się, że całość tej kwoty wyłoży jeden podmiot. Są różne formy zdobywania funduszy, a my jesteśmy otwarci. Przez miesiąc będziemy zbierać oferty - mówi Bogdan Zasada, prezes spółki Port Lotniczy

Reklama

Sochaczew, którą stworzyły samorządy lokalne.

Nie przesądza, jaki będzie udział inwestora, wiadomo jednak, że docelowo pakiet przynajmniej 51 proc. miałby pozostać w rękach publicznych. Obecnie właścicielami spółki w trzech równych częściach są gmina, miasto i urząd marszałkowski.

Jeśli Sochaczewowi się uda, pierwsi pasażerowie wystartują stąd w świat już w 2010 r. Wcześniej - bo już jesienią 2008 r. - miało ruszyć konkurencyjne tanie lotnisko w Modlinie, ale projekt nadal tkwi w dołkach startowych (patrz tekst obok). Może działania konkurentów z Sochaczewa zmobilizują jego udziałowców?

Co ciekawe, urząd marszałkowski postawił na dwa konie, a raczej lotniska, i jest udziałowcem obu spółek. Popiera inicjatywę poszukiwania inwestora prywatnego dla Sochaczewa.

- Niestety, mimo zabiegów urzędu Komisja Europejska zdecydowała, że unijne wsparcie z regionalnych programów operacyjnych uzyskał tylko Modlin - wyjaśnia Marta Milewska z mazowieckiego urzędu marszałkowskiego.

I przekonuje, że obie inwestycje nie są wcale konkurencyjne, bo na Mazowszu jest duży popyt na tanie latanie.

- Po tym, co się działo w tym roku na lotnisku Okęcie, nikt nie ma wątpliwości, że szybko potrzebujemy alternatywy - uważa Marta Milewska.

Bez pomocy Brukseli

Czy mimo braku wsparcia Brukseli Sochaczew ma szanse? Eksperci twierdzą, że tak, a wręcz zdobycie prywatnego kapitału da mu przewagę.

- Im mniejsze szanse ma Modlin, tym większe będzie miał Sochaczew. Za tym drugim przemawia nie tylko plan włączenia inwestora prywatnego, ale także układ logistyczny. Powodzenie Sochaczewa z pewnością postawi w trudnej sytuacji Modlin - uważa Tomasz Dziedzic, ekspert lotniczy w Instytucie Turystyki.

Ruch Sochaczewa stawia w trudnej sytuacji także urząd marszałkowski.

Operatorzy powinni być konkurencyjni. To odnosi się także do Okęcia i Modlina, a także np. Gdańska-Rębiechowa i Gdyni-Oksywia - dodaje Tomasz Dziedzic.

Z pewnością budowa dwóch konkurencyjnych portów lotniczych będzie korzystna i dla przewoźników, i dla pasażerów.

Jest jednak małe ale: nawet kiedy spółce z Sochaczewa uda się znaleźć inwestora i 300 mln zł, nie gwarantuje to powodzenia całej operacji. Ostatnie słowo będzie bowiem należało do ministra transportu, który - zgodnie z nowelą prawa lotniczego - będzie mógł zablokować inicjatywę.

Mira Wszelaka, współpraca Dorota Wojnar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »