Reklama

Chiński producent sosu sojowego używał rakotwórczej soli

W prowincji Kanton w południowych Chinach policja aresztowała nieuczciwego producenta sosu sojowego. Zamiast soli spożywczej stosował sól, która zawierała rakotwórcze związki.

Informacje dotyczące afery pojawiły się w lokalnej sieci internetowej prowincji Kanton. Według anonimowych informatorów, mieszkańcy miasta Foshan byli zaniepokojeni nocnymi transportami płynu do miejscowej fabryki sosu sojowego. Zawiadomili policję i ta zatrzymała cysternę z 40 tonami roztworu soli.

Z badań laboratoryjnych roztworu soli, użytej do produkcji sosu sojowego wynika, że zawiera ona azotyny, które mają silne właściwości rakotwórcze.

Śledztwo wykazało, że producent sosu sojowego - do chwili wykrycia afery - wprowadził do produkcji 760 ton szkodliwej substancji. Do przestępstwa doszło, bo producent chciał w ten sposób obniżyć koszty produkcji.

Reklama

Dotąd zatrzymano 1000 kartonów sosu sojowego, który był przygotowany do sprzedaży. Sprawdzono również kadzie i zbiorniki z sosem w przetwórni. Wszystkie zawierały szkodliwą sól.

Z oświadczenia policji wynika, że 65 kartonów sosu sojowego, który zawiera szkodliwe związki znalazło się już w obiegu handlowym na lokalnym rynku.

ZOBACZ AUTORSKĄ GALERIĘ ANDRZEJA MLECZKI

Spożycie 0,3-0,5 grama tych związków powoduje silne zatrucie, a 3 gramy to dawka śmiertelna. Azotyny są szczególnie niebezpieczne dla kobiet w ciąży. Zjedzenie pokarmów zawierających tę truciznę może doprowadzić do patologii ciąży i uszkodzenia płodu.

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »