Reklama

Cios w gospodarkę Rosji. "Konsekwencje będą utrzymywać się przez pięć lat"

Decyzja Władimira Putina o mobilizacji 300 tys. mężczyzn jest kolejnym ciosem dla pogrążającej się w kryzysie gospodarki Rosji.

Jak podaje agencja Bloomberga, mobilizacja powoduje ubytek jednego na stu aktywnych zawodowo pracowników. W połączeniu z masową ucieczką Rosjan, którzy chcą uniknąć wcielenia do wojska, oznacza to, że nie będzie wielu osób, które będą mogły zastąpić brakujących pracowników na rynku. Przełoży się to też na brak gotówki w części gospodarstw.

Ekonomistka Renaissance Capital Sofia Doniec powiedziała, że mobilizacja jest silnym negatywnym szokiem dla nastrojów konsumenckich. Jak przewiduje, w Rosji zobaczymy strategię rezygnacji z niepotrzebnych zakupów i mocny spadek popytu. Według niej doda to ok. 0,5 proc. do spadku PKB w 2022 roku.

Reklama

Również ekonomiści Bloomberga spodziewają się, że na skutek decyzji Putina nastąpi pogłębienie spadku PKB, a także wzrost inflacji w tym roku. Jak powiedział ekonomista Aleksander Isakow, konsekwencje mobilizacji mogą utrzymywać się przez pięć lat.

Zgodnie z prognozami Centralnego Banku Rosji, najbardziej znaczących spadków należy się spodziewać dopiero w czwartym kwartale tego roku - o 8,5-12 proc. PKB rok do roku. Bank szacuje, że w całym 2022 r. gospodarka skurczy się o 4-6 proc. PKB, a w 2023 r. o kolejne 1-4 proc. Z kolei według Międzynarodowego Funduszu Walutowego spadek PKB Rosji w 2022 r. wyniesie 6 proc., a w 2023 r. ma on się skurczyć dalej o 3,5 proc.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Rosja zwiększy podatki dla eksporterów surowców. Tak chce ratować budżet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »