Reklama

Co jest bardziej opłacalne, panele fotowoltaiczne czy wiatr z Bałtyku?

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

Rząd zaproponował, aby maksymalna cena energii elektrycznej zakontraktowana z morskich farm wiatrowych budowanych na Morzu Bałtyckim 301,50 zł za MWh.

- To jest dużo niższa cena niż można było się spodziewać i niższa od oczekiwanej przez koncerny energetyczne z udziałem Skarbu Państwa, które mogą mieć problem z pozyskaniem kapitału na inwestycje z tak niską stopą zwrotu - mówi w rozmowie z MarketNews24 Bartłomiej Derski, ekspert WysokieNapiecie.pl.

Dla porównania, ceny energii elektrycznej w Polsce to obecnie 250-300 zł za MWh. Energetyka wiatrowa na morzu nie wyróżniałaby się więc opłacalnością dla firm z branży energetycznej.

Jednocześnie jednak energia z Bałtyku byłaby droższa od tej pochodzącej z farm lądowych. Te bowiem wynoszą 150-200 zł za MWh. Lądowe OZE byłyby jeszcze bardziej efektywne przy wykorzystaniu nowoczesnych turbin wiatrowych, których w Polsce nie można stosować ze względu na przepisy przyjęty przed kilku laty.

Natomiast dla fotowoltaiki jest to cena 200-250 zł za megawatogodzinę.

- Farmy wiatrowe na Bałtyku są więc droższym źródłem energii, ale rządowi bardzo zależy na tych inwestycjach ze względu na plany dotyczące przemysłu stoczniowego - komentuje B.Derski.

Takie plany ma np. Lotos, który chciałby zaangażować się w powstawanie w stoczniach statków, które będą stawiały farmy wiatrowe na morzu.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »