Reklama

Co zastąpi protokół z Kioto

Unia Europejska jest przygotowana do tego, żeby w każdej chwili podpisać nowe porozumienie klimatyczne, które zastąpi obecny Protokół z Kioto - powiedziała PAP komisarz UE ds. klimatu Connie Hedegaard. Problemem są inne kraje, które nie są na to gotowe, np. Chiny.

"Byliśmy gotowi już w Kopenhadze w grudniu 2009 r. i nadal jesteśmy gotowi to zrobić" - zadeklarowała Hedegaard w piątek podczas pobytu w Warszawie. Jednak - w jej ocenie - do podpisania światowego porozumienia może dojść najwcześniej dopiero pod koniec 2011 r. na konferencji klimatycznej ONZ w Johannesburgu (RPA).

Jak mówiła, nie będzie to raczej możliwe w grudniu br. na konferencji w Cancun (Meksyk). Komisarz wyraziła nadzieję, że w Meksyku będzie za to podjętych "wiele decyzji prowadzących do konkretnych działań".

Reklama

Hedegaard uczestniczyła w piątek w spotkaniu dotyczącym podziału uprawnień do emisji CO2 dla przedsiębiorstw. Spotkała się m.in. w wicepremierem, ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem i ministrem środowiska Andrzejem Kraszewskim.

Podkreśliła, że do zawarcia porozumienia nadal nie są gotowe inne kraje, podobnie jak w ub.r. Wtedy m.in. USA i Chiny nie chciały podjąć zobowiązań klimatycznych uważając, że zagrozi to rozwojowi ich gospodarek.

"Obserwuję, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych - widzę, że nie przyjęli jeszcze ustawodawstwa. Słyszę sygnały z Chin - nie ma niestety nic nowego w porównaniu z tym, co było w Kopenhadze" - powiedziała PAP komisarz.

Jej zdaniem, łatwiej będzie doprowadzić porozumienie do końca, jeśli podczas spotkania w Johannesburgu wszystkie kraje zobaczą, że wcześniej (w Meksyku) uzgodniono konkretne kwestie - finansowania, leśnictwa, czy adaptacji do zmian klimatu. "Jeżeli zgodzimy się najpierw co do treści merytorycznych, to myślę, że później łatwiej będzie uzgodnić przyszłą formę prawną takiej umowy. Gdybyśmy robili to w inny sposób - zaczynali rozmowę od formy prawnej, zanim uzgodnimy sprawy merytoryczne - wtedy trwałoby to bez końca" - uważa Hedegaard.

Jako "bardzo dobre" oceniła swoje relacje z polskim ministrem środowiska. "Z panem ministrem Kraszewskim będziemy ze sobą bardzo blisko współpracowali, ponieważ Polska będzie przewodniczyła Unii Europejskiej w przyszłym roku, gdy odbędzie się światowa konferencja klimatyczna w Johannesburgu" - zaznaczyła. "Musimy mieć bardzo bliskie związki w ciągu najbliższych 18 miesięcy" - mówiła.

W klimatycznym protokole z Kioto kraje zobowiązały się do redukcji emisji do 2012 r. o kilka procent w porównaniu z 1990 r. Polska w tym czasie ograniczyła emisję CO2 znacznie ponad nasze zobowiązania i teraz może sprzedać nadwyżki innym krajom - mamy do sprzedania trzecią pod względem wielkości kwotę uprawnień. Do tej pory podpisaliśmy już umowy z Hiszpanią, Japonią i Irlandią.

Celem negocjowanego porozumienia klimatycznego jest ograniczenie emisji CO2 tak, by średnia temperatura na świecie nie wzrosła powyżej 2 st. Celsjusza w porównaniu z okresem przed rozwojem przemysłu.

W grudniu 2008 r. szefowie państw i rządów na szczycie UE w Brukseli uzgodnili jednostronną redukcję emisji CO2 o 20 proc. do 2020 r. w porównaniu z 1990 rokiem. UE ogłosiła też, że jest gotowa do redukcji emisji CO2 o 30 proc., jeśli inne uprzemysłowione potęgi zgodzą się na porównywalny wysiłek i podpiszą nowe porozumienie klimatyczne. W Kopenhadze w grudniu ub.r. nie udało się jednak dojść do porozumienia, a poziom deklaracji m.in. USA, Brazylii, Chin czy Japonii nie odpowiadał poziomom proponowanym przez UE.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »