Coraz trudniej, coraz rzadziej, coraz drożej

  • Coraz większa konkurencja
  • Coraz szybsze zmiany i innowacje
  • Coraz większa nieufność ludzi
  • Coraz większe rozpieszczenie ludzi, jako konsumentów
  • Coraz większa emancypacja konsumentów

Efekt "tak, ale...

Potrzeby czy zachcianki?

  • Prosty, jasny i konsekwentny komunikat marki - im bardziej konsument jest bombardowany informacjami, tym szybciej czuje się tym zmęczony, dlatego szuka takich marek, które pozwolą mu dokonać wyboru w szybki, automatyczny i bezrefleksyjny sposób. Można lubić lub nie lubić Wall Mart, ale nie zmienia to faktu, że jest to firma, której przychody przekładają się na ponad 2-proc. PKB Stanów Zjednoczonych i że zatrudnia półtora miliona pracowników. Mają również 140 milionów klientów, którym łatwo jest dokonywać wyboru, bo strategia Wall Mart jest jasna, czytelna, konsekwentna i niezmienna od lat: jak najmniejsze ceny oraz lokalne dostosowanie produktów i usług. Cokolwiek by się działo, wszystko jest podporządkowane tylko tym dwóm wartościom.
  • Lokalność - jaki jest powód, dla którego w czasach, gdy prasa walczy o przetrwanie, pewna gazeta w Północnej Karolinie ma penetracje 112-proc.? "Daily Record's" twierdzi, że są ku temu trzy powody: nazwiska, nazwiska i nazwiska. Ale nie bardzo ważne, nie bardzo znane, nie superwielkie, ale nazwiska zwyczajnych, prostych ludzi z okolic. Dla nich nie są ważne informacje ze świata - od tego są inne gazety, TV czy internet. Dla nich liczy się tylko i wyłącznie to, co się dzieje na miejscu. Jeden z redaktorów lokalnego wydania w Benson tak podsumował ich strategię: gdyby bomba atomowa wybuchła w Raliegh, to nie byłby żaden news dla nich w Benson, chyba że jakieś odłamki czy pył wylądowałyby w Benson. Jest to kolejny przykład na to, że im bardziej świat jest anonimowy, tym większa potrzeba ludzka, żeby być zauważonym i żeby ktoś cię znał z imienia i nazwiska. Właściciel "Daily Record's", Hoover Adams, kiedyś zażartował, że gdyby gazeta przedrukowała książkę telefoniczną Północnej Karoliny - połowa ludzi tego stanu usiadłaby przy kolacji i upewniłaby się, że ich nazwisko też się tam znalazło.
  • Prawdziwa historia - klienci są zmęczeni głuchymi, ślepymi i milczącymi markami. Szukają marek, dzięki którym mogą opowiedzieć coś na swój temat i poczuć przynależność do jakiejś grupy, dlatego coraz bardziej szukają poczucia znaczenia w markach. Tego, jak bolesne jest zatracenie czy sprzeniewierzenie się znaczeniu marki, w dotkliwy sposób doświadczył Body Shop, kiedy został wykupiony przez L'Oreal, czy Zielona Budka wykupiona przez Algidę. W ciągu ostatnich lat powstało co najmniej kilka książek o założycielach Apple (IWoz, ICon, Być jak Steve Jobs) - ich historie są dowodem na to, że nawet tak techniczne urządzenia jak komputery mogą powstać z miłości i pasji. Fani Maca chętnie szukają takich potwierdzeń emocjonalnych, zwłaszcza gdy produktowe powody zaangażowania w tę markę z roku na rok stają się coraz słabsze.
  • Zaangażowanie konsumentów w tworzenie marek - jak pokazują światowe badania - autorytet i hierarchia są w coraz większym stopniu odrzucane przez ludzi zarówno na poziomie funkcjonowania w pewnych strukturach społecznych, jak i relacji z marką. Im bardziej marka jest przystępna i pozwala włączyć się do swojego życia, tym bardziej czują się z nią związani. Jeżeli marka zapewnia swoim użytkownikom rozwijanie swojej tożsamości poprzez przynależność do społeczności, możliwość "wykazania się" i zaistnienie wśród tych, którzy myślą i czują podobnie - to trudniej przekonać konsumenta do zmiany marki. Maria Schnieder, wybitna dyrygentka i kompozytorka, wydała swoją ostatnią płytę dzięki temu, że przekonała swoich fanów do współtworzenia. Zbudowała społeczność, w której ludzie płacili za słuchanie, obserwowanie procesu tworzenia i komunikację z tymi, którzy lubią taką samą muzykę. W ten sposób powstał album nagrodzony Grammy, który nawet nie był rozpowszechniony przez sklepy muzyczne.
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?