Reklama

Czas obligacji, czyli w co lokują pieniądze banki

Międzynarodowe finansowanie mocno skurczyło się po wybuchu pandemii, a kapitał zagraniczny uciekał zwłaszcza z rozwijających się gospodarek - podał Bank Rozliczeń Międzynarodowych w Bazylei. W II kwartale należności zagraniczne banków zmniejszyły się o 1,1 biliona dolarów. To rekordowa kwota. Banki kupowały też na potęgę rządowe obligacje.

Na czym polega finansowanie transgraniczne? Banki udzielają pożyczek i kredytów nie tylko w kraju, w którym rezydują, ale także instytucjom zagranicznym. Są to międzynarodowe kredyty finansujące przedsiębiorstwa i korporacje działające poza granicami kraju lecz także jest to finansowanie udzielane innym instytucjom kredytowym. Matki bankowe pożyczają na przykład pieniądze swoim córkom - spółkom zależnym, rozsianym w innych krajach, po to, żeby mogły one tam udzielać więcej kredytów.

Przeminęło z wiatrem

Reklama

Transgraniczne finansowanie kwitło jeszcze w I kwartale tego roku. Wtedy pozycje transgraniczne banków wzrosły o 2,7 biliona dolarów i był to ogromny skok, bo o całe 10 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Ale od kwietnia do końca czerwca banki zaczęły wycofywać to finansowanie, a zwłaszcza banki europejskie.

W sumie w II kwartale należności międzynarodowe zmniejszyły się o 1,1 biliona dolarów, co oznaczało największy spadek od 2016 roku. Przypomnijmy, że gdy szalał poprzedni globalny kryzys finansowy, statystyki odnotowały historyczny rekord w wycofywaniu finansowania zagranicznego w ostatnim kwartale 2008 roku. Zmniejszyło się ono o 2,02 biliona dolarów.    

Pieniądze odpływały głównie z gospodarek wschodzących i rozwijających się, a zwłaszcza z krajów Ameryki Łacińskiej. Ale globalny skurcz finansowy był nierówny w różnych regionach. Po raz pierwszy od 2016 roku zdarzyło się, że z rynków wschodzących odpłynęło więcej kapitału niż na nie napłynęło w ciągu roku. Po krajach Ameryki Łacińskiej największy odpływ kapitału nastąpił z państw Europy Środkowej i Wschodniej, a następnie z rynków wschodzących Azji.

Wielkie międzynarodowe banki nie wycofywały natomiast finansowania z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu i jest ono nadal większe o 4 proc. niż przed rokiem. Transgraniczne należności w tym regionie sięgają niemal biliona dolarów, gdy w Europie Środkowo-Wschodniej wynoszą one 0,5 biliona dolarów.

W poszukiwaniu płynności

Połowa całego spadku należności transgranicznych w II kwartale nastąpiła w grupach bankowych. To znaczy, że banki matki zabierały pożyczone pieniądze swoim córkom. Dlaczego tak robiły? Po pierwsze dlatego, że trudno im było oczekiwać, iż te w szalejącym kryzysie prowadzić będą w swoich krajach większą akcję kredytową. Ale pod drugie - dlatego też, żeby zadbać o własną płynność. Na czas pandemii grupy bankowe dokonały ponownie globalnej redystrybucji płynności.    

W ten sposób sporo pieniędzy odpłynęło z USA i wróciło do Europy. Jeszcze na początku roku europejskie banki w rekordowy sposób finansowały swoich kontrahentów za Oceanem. W II kwartale wszystko to się odwróciło i należności od instytucji w USA gwałtownie się zmniejszyły. Ale pomimo tego spadku roczny wzrost należności transgranicznych wobec kontrahentów w USA pozostał na poziomie większym o 11 proc. niż przed rokiem. W pozostałych gospodarkach rozwiniętych utrzymał się na poziomie o 7 proc. wyższym niż rok wcześniej. 

O ile w I kwartale banki gwałtownie gromadziły depozyty dolarowe, których wartość zwiększyła się wtedy o blisko 100 mld dolarów, w II kwartale - zapewne z powodu porozumień najważniejszych banków centralnych z amerykańskim Fed co do gwarancji płynności w dolarach - zaczęły te depozyty zwracać bankom centralnym. Największe wahania w ciągu dwóch kwartałów nastąpiły w bankach w Europie i - w mniejszym stopniu - w USA.

Czas obligacji

Banki zaczęły natomiast na potęgę kupować rządowe obligacje - nie tylko własnych krajów, ale także rządów innych państw, czy obszarów walutowych. Podaż była ogromna, bo rządy gwałtownie zwiększyły zadłużenie w związku z programami mającymi ratować gospodarkę w czasie pandemicznego kryzysu. Ale równie wielki okazał się popyt.      

Należności banków od sektora publicznego wzrosły z 19 proc. wszystkich należności zagranicznych w 2010 roku do 29 proc. na koniec II kwartału 2020 roku. Taka sama tendencja była zarówno w gospodarkach rozwiniętych, jak na rynkach wschodzących. Należności banków od sektora publicznego w strefie euro wzrosły z 20 proc. w 2010 roku do 32 proc. na koniec II kwartału 2020 roku, a banków w Japonii z 20 proc. do 40 proc. Największym popytem cieszyły się obligacje emitowane przez Chiny (wzrost o 7 punktów procentowych), Koreę Południową (o 6 pp) oraz Czechy (o 26 pp).

Prawie połowę wszystkich należności zagranicznych od sektora publicznego miały banki  japońskie, amerykańskie, brytyjskie i francuskie. Udział należności od sektora publicznego od 2010 roku najbardziej zwiększyły banki francuskie oraz brytyjskie i amerykańskie.

Każdy kryzys związany jest z nagłym skurczem finansowania. Skutkiem takiego skurczu są bardzo duże wahania kursów walut. Trend do wycofywania finansowania z Europy Środkowo-Wschodniej - jeśli się utrzyma - będzie oznaczał duże wahania walut krajów tego regionu, a tym samym i złotego.

Ale sprawa nie jest taka prosta, bo na to wszystko nakłada się popyt banków na obligacje rządowe. Gdy papiery rządu cieszą się zainteresowaniem międzynarodowych banków, powoduje to umocnienie lokalnej waluty. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że obligacje emitowane w złotych cieszą się bardzo umiarkowanym zainteresowaniem zagranicznych inwestorów.

Jacek Ramotowski

Dowiedz się więcej na temat: bank

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »