Reklama

Domowy licznik kalorii

W dobie powszechnej mody na zdrowy tryb życia najlepiej, zanim przystąpimy do posiłku, policzyć kalorie znajdujące się na talerzu i sprawdzić, czy wynik zgadza się z ustaloną dietą. Jak to zrobić, by nie stracić zbyt wiele czasu na skomplikowane obliczenia?

Każdy, kto kiedykolwiek poddał się diecie, zdaje sobie sprawę z tego, że jej skuteczność zależy od twardej samodyscypliny. Oprócz starannego doboru składników żywieniowych, konieczne jest stałe kontrolowanie ilości kalorii spożytych w ciągu dnia oraz ciągła kalkulacja kalorii właśnie spożywanego pokarmu. Waży się każdy element śniadania, obiadu, kolacji, sprawdza w tabeli, zapisuje w notesie, sumuje. Jest to czasochłonna czynność, a co gorsza raczej nudna. Poza tym, niektórych dań nie można rozłożyć na elementy pierwsze.

Naprzeciw bolączkom dietetyków wyszła firma General Electric, która twierdzi, że jest w zaawansowanej fazie prac nad urządzeniem domowego użytku, które zastąpi człowieka w tej niewdzięcznej matematyce. Docelowo ma być to szybki, automatyczny proces. Urządzenie podliczy kalorie na talerzu i prześle dokładne dane na smartfon.

Reklama

Głównym pomysłodawcą urządzenia jest pracujący dla GE - Matt Webster, który zawodowo specjalizuje się w obrazowaniu medycznym oraz technologiach biomedycznych. Po przeanalizowaniu danych udostępnionych przez amerykański Departament Rolnictwa, doszedł do wniosku, że precyzyjną kaloryczność każdego dania można obliczyć, badając trzy fundamentalne składniki, mianowicie - zawartość wody, tłuszczu oraz wagę całej potrawy. Po odjęciu wagi wody i tłuszczu od całkowitej wagi potrawy uzyskamy wynik dla kalorii pochodzących z innych źródeł, jak białka, cukry lub włókna.

Na potrzeby eksperymentu, który miał zdecydować o dalszych pracach nad projektem Webstera, GE skonstruowało prototyp urządzenia przeznaczonego do mierzenia kaloryczności potraw, które składają się z jednorodnej, zmiksowanej masy. Test polegał na zbadaniu zmieszanych z wodą olejów i cukrów, a następnie porównania wyników z liczbą kalorii określoną tradycyjną metodą.

Urządzenie w pierwszej kolejności zważyło mieszaninę, a następnie przepuściło przez nią niskoenergetyczne mikrofale, po czym przeanalizowało ich zniekształcenia. Podobno eksperyment udowodnił skuteczność urządzenia, uzyskując rezultat z dokładnością od pięciu do dziesięciu procent.

Kolejnym krokiem w badaniach GE jest opracowanie urządzenia, które poradzi sobie z kalkulacją kalorii tradycyjnego dania złożonego z różnorodnych składników. Urządzenie, w stosunku do prototypu, będzie wzbogacone o mechanizm, który dokona wirtualnego zmiksowania - korzystając z systemu anten emitujących mikrofale równomiernie próbkujących zadany pokarm. Jeśli taki mechanizm się nie sprawdzi, GE będzie testować specjalne skanery pożywienia. Cały proces kalkulacji ma trwać nie więcej niż dwie sekundy.

Nie zdradzając skomplikowanych technologicznie szczegółów, m.in. jakim sposobem przyrząd rozróżni białko od węglowodanów, GE zapewnia, że już za niedługo domowy licznik kalorii będzie dostępny na rynku. Urządzenie będzie można używać niezależnie lub instalować na stałe w mikrofalówkach i piekarnikach.

Michał Mądracki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »