Reklama

Drożeje bitcoin i inne kryptowaluty. Eksperci ostrzegają przed "pompowaniem" cen

Kryptowaluty mają za sobą fatalny 2022 rok, ale w styczniu ruszyły w górę. Bitcoin od końca grudnia podrożał z 16,5 do ok. 17,5 tys. dolarów, a ethereum w tym samym czasie z 1,2 do ponad 1,3 tys. dolarów. Na rynku walut cyfrowych trzeba jednak uważać na "wash trading" - sztuczne podbijanie notowań.

  • - Na rynku kryptowalut to będzie rok dla cierpliwych, ponieważ nie przewidujemy, że ceny zbliżą się do szczytów wszech czasów z 2021 roku - powiedział Vetle Lunde z Arcane Research
  • Miliarder Mark Cuban uważa, że większość z setek tysięcy projektów na rynku aktywów cyfrowych nie ma żadnej wartości
  • Kryptowalutowa giełda Coinbase podjęła decyzję o zwolnieniu 950 pracowników i zamknięciu kilku projektów, które charakteryzują się "mniejszym prawdopodobieństwem sukcesu"

Powodem rajdu na rynku kryptowalut jest splot kilku czynników, które sprzyjają wielu ryzykownym aktywom, między innymi kursom akcji spółek na Wall Street. Spowolnienie wzrostu płac w USA, a także spadek aktywności sektora usług w tym kraju i spodziewane dalsze cofanie się inflacji, wzbudziły wśród inwestorów spekulacje, że Rezerwa Federalna w najbliższej przyszłości zrezygnuje z agresywnych podwyżek stóp procentowych. To z kolei osłabiło dolara, a deprecjacja amerykańskiej waluty niemal zawsze jest korzystna dla walut wirtualnych.

Reklama

Czytanie kryptowalutowych wykresów

Ogólna kapitalizacja globalnego ekosystemu aktywów cyfrowych od 1 stycznia wzrosła o 5 proc. do 871 mld dolarów, ale nadal jest to spadek o ponad 50 proc. w porównaniu z tym samym czasem rok wcześniej.

Bitcoin testuje poziomy powyżej 17,5 tys. dolarów, czyli najwyższe od polowy grudnia. Dla pierwszej kryptowaluty świata głównym oporem pozostaje strefa w okolicach 18 tys. dolarów, gdzie notowania wyraźnie zawróciły w zeszłym miesiącu. Jak długo tego poziomu nie uda się pokonać, presja spoczywająca na barkach byków nadal będzie duża.

Niektórzy analitycy doszukują się podobieństw obecnego układu wykresu do tego z 2019 roku, zanim notowania bitcoina zaczęły rosnąć. - Mamy podłogę cenową, którą powstała pod bitcoinem. Dzięki niej ujawnia się duży popyt przy poziomach rzędu16-17 tysięcy dolarów - powiedział Callie Cox, analityk inwestycyjny eToro.

Na wykresie ethereum widać teraz większą zmienność niż w notowaniach bitcoina. "Ether" od kilku dni próbuje naruszyć górne ograniczenie konsolidacji w okolicach 1,35 tys. dolarów. Od początku roku kryptowaluta podrożała o około 10 proc i ma za sobą kilka sesji, które były najmocniejsze w ciągu ostatnich 3-4 tygodni. Dopóki jednak 1,35 tys. dolarów nie jest pokonane, ethereum pozostaje w ruchu bocznym, przez co nie można wykluczyć ponownego zejścia do dołków listopadowych na poziomie 1,1 tys. dolarów.

Kryptowalutowa zima, która nadeszła w 2022 roku wyrządziła ogromne szkody rynkowi "coinów". Zdaniem niektórych ekspertów może ona przeciągnąć się również na ten rok. Zwiastują oni bowiem upadek kolejnych firm i projektów z branży, większą liczbę procesów sądowych z tym związanych oraz zjawisko wycofywania przez scentralizowane platformy produktów oferujących "wysokie" zwroty z inwestycji.  - To będzie rok dla cierpliwych, ponieważ nie przewidujemy, że ceny zbliżą się do szczytów wszech czasów z 2021 roku - powiedział Vetle Lunde, starszy analityk w Arcane Research.

Groźny "wash trading"

Mark Cuban, znany inwestor kryptowalutowy, sądzi, że kolejny krach na rynku może nastąpić w każdej chwili, a jego przyczyną będzie zdemaskowanie giełd dopuszczających się tzw. wash tradingu. Polega on na jednoczesnej sprzedaży oraz kupnie wybranego aktywa, co tworzy imitację dużego ruchu na giełdzie i sztuczne podbija cenę bądź wolumen. Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) definiuje "wash trade" jako transakcję papierami wartościowymi, która nie pociąga za sobą zmiany ich właściciela. Taki proceder jest zagrożony wysokimi karami pieniężnymi.

Mark Cuban to miliarder, właściciel drużyny NBA Dallas Mavericks i gwiazda telewizyjnego programu Shark Tank. Jak twierdzi, "pompowanie" cen nie dotyczy bitcoina, jest natomiast spotykane na rynkach mniejszych tokenów. Od czasu implozji giełdy FTX Cuban z nieufnością patrzy na scentralizowane podmioty, zarzucając im manipulację rynkiem.

Miliarder przewiduje, że następna implozja cyfrowych aktywów może być spowodowana odkryciem i usunięciem kolejnego "wash tradingu". - Istnieją tokeny, których nikt nie zna, a których wolumen handlowy opiewa na dziesiątki milionów dolarów, nie mówiąc już o podejrzanie dobrej płynności - ostrzega Cuban.

Zapytany o konkretne "coiny", Mark Cuban przyznał, że nie może podać żadnych nazw na poparcie swoich przypuszczeń. Dodał jednak, że większość z setek tysięcy projektów na rynku aktywów cyfrowych nie ma żadnej wartości.

Choć "wash trading" jest zabroniony przez wszystkie organy regulacyjne na świecie, to istnieją podejrzenia, że na sporą skalę jest praktykowany przez mniejsze giełdy, które ukrywają się przed wzrokiem urzędników. - Wash trading to szara strefa kryptowalut, z którą wszyscy próbują walczyć, a którą ciężko uchwycić bez popadania w paranoję - oświadczył Kim Grauer, dyrektor do spraw badań rynku w Chainalysis.

Coinbase ma kłopoty

Wielkie giełdy kryptowalutowe też nie mają czystej karty. Według amerykańskiej Commodity Futures Trading Commission, znana wszystkim giełda Coinbase w okresie od stycznia 2015 roku do września 2018 roku dostarczała opinii publicznej wprowadzających w błąd i niedokładnych raportów dotyczących transakcji związanych z bitcoinem. Działo się to na elektronicznej platformie handlowej GDAX, którą obsługiwała. Coinbase nigdy nie zaprzeczyła tym zarzutom, a sprawa zakończyła się grzywną w wysokości 6,5 miliona dolarów.

W tej chwili wiele korporacji kryptowalutowych zmaga się ze skutkami spektakularnego upadku giełdy FTX Sama Bankmana-Frieda. Niektóre duże firmy zaczęły zwalniać pracowników w celu cięcia kosztów. Zrobiła to także giełda Coinbase.

"Podjąłem trudną decyzję o zmniejszeniu naszych kosztów operacyjnych o około 25 proc. w skali kwartał do kwartału, co obejmuje zwolnienie około 950 pracowników, czyli 20 proc ogółu" - napisał na początku tego tygodnia Brian Armstrong, współzałożyciel i szef Coinbase. Poprzednia fala zwolnień wśród pracowników giełdy miała miejsce w czerwcu 2022 roku. Wtedy Coinbase zmniejszyła swój personel o 18 proc.

Brian Armstrong zapewnia jednak, że Coinbase jest "dobrze skapitalizowaną giełdą, a kryptowaluty nigdzie się nie wybierają". Wyjaśnia, że firma została zmuszona do przeprowadzenia kolejnej tury zwolnień, by utrzymać "odpowiednią efektywność operacyjną". Coinbase zamknie również kilka projektów, które charakteryzowały się "mniejszym prawdopodobieństwem sukcesu".

Jacek Brzeski

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kryptowaluta | bitcoin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »