Reklama

Drugi obieg informacji gospodarczej

Jednym z postulatów Ministerstwa Gospodarki dotyczącym usprawnienia polskiego systemu udostępniania informacji gospodarczych jest uporządkowanie funkcjonowania tzw. giełd wierzytelności. Nie da się ukryć: zapisy obecnej ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i ochronie danych gospodarczych wykorzystywane są do faktycznego prowadzenia publicznie dostępnych baz dłużników - bez jakiejkolwiek kontroli.

Wystarczy w wyszukiwarce internetowej wpisać hasło "giełda wierzytelności" lub "handel długami", aby się przekonać, że informacje o zobowiązaniach trafiają nie tylko do biur informacji gospodarczej czy BIK. Obok rzetelnych serwisów zajmujących się profesjonalnym obrotem zobowiązaniami znajdziemy i takie, które "giełdami długów" są tylko z nazwy - a w rzeczywistości głównym celem ich funkcjonowania jest udostępnianie informacji o zadłużeniu.

Reklama

Jesteśmy tańszą alternatywą dla biur informacji gospodarczych, jak KRD, InfoMonitor, ERIF - bez ogródek informuje jeden z internetowych marketów długów. Dzieje się tak w sytuacji, kiedy działalność biur informacji gospodarczej podlega ścisłej kontroli ze strony państwowych regulatorów, a same biura muszą spełniać coraz bardziej wyśrubowane wymogi. Rzecz w tym, że w polskich przepisach nie funkcjonuje pojęcie "giełdy wierzytelności" - nie zostały określone ani kompetencje, ani obowiązki tego typu podmiotów. Równocześnie publiczne zamieszczanie ofert sprzedaży wierzytelności jest wyłączone spod rygorów ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i ochronie danych gospodarczych. Wynika to z art. 4 tego dokumentu: Udostępnianie informacji gospodarczych osobom trzecim nieoznaczonym w chwili przeznaczania tych informacji do udostępniania następuje wyłącznie za pośrednictwem biura informacji gospodarczej, chyba że udostępnianie następuje w celu sprzedaży wierzytelności przez ogłoszenie publiczne lub przepisy prawa przewidują inny tryb udostępniania danych.

Wolna amerykanka

Intencja ustawodawcy była jak najbardziej zrozumiała. Nie sposób oczekiwać od wierzyciela wystawiającego dług na sprzedaż wypełnienia choćby części wymogów wynikających z ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych. Na tej podstawie funkcjonują również ogólnodostępne listy ogłoszeń o sprzedaży wierzytelności. Za niewielką opłatą wierzyciel może zamieścić w takim serwisie ofertę, której przedmiotem mogą być zarówno długi innych przedsiębiorców, jak i konsumentów. Funkcjonowanie takich giełd podlega jedynie pod... zasady ogólne, wynikające z Kodeksu cywilnego, a jedynym warunkiem umożliwiającym prowadzenie internetowej giełdy wierzytelności jest... rejestracja działalności gospodarczej. Nie trzeba się wykazać ani odpowiednim kapitałem, ani formą organizacyjną, ani nawet niekaralnością. Tymczasem w przypadku działalności prowadzonej w tak wrażliwej dziedzinie, jak gromadzenie, przetwarzanie i upublicznianie informacji o dłużnikach - niezależnie od celu tego upubliczniania - regulacje prawa cywilnego wydają się zbyt słabą gwarancją rzetelności. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy dane przetwarzane przez giełdy niewiele różnią się od tych gromadzonych w rejestrach biur informacji gospodarczej.

Kto na tym traci? Przede wszystkim, rzetelne i profesjonalne podmioty zajmujące się pośrednictwem w obrocie wierzytelnościami. Giełdy długów mogą stanowić cenny element systemu informacji o wiarygodności płatniczej. Ze zgromadzonych w nich danych mogą korzystać np. biura informacji gospodarczej, zwiększając kompletność własnych danych. Właśnie na tej zasadzie BIG InfoMonitor S.A. podjęło ostatnio współpracę z certyfikowaną przez Polski Związek Windykacji platformą obrotu wierzytelnościami dlugi.info. To jeden z tych portali, które w swej działalności kierują się wysokimi standardami rzetelności - nie tylko w stosunku do swoich klientów, ale również podmiotów, których dane zamieszczane są na giełdzie. O umieszczeniu ogłoszenia każdorazowo informowany jest dłużnik - który ma jasno określone w regulaminie portalu zasady składania reklamacji. Przewidziano również bezwzględny obowiązek usunięcia oferty w okresie trzech dni od dokonania spłaty zadłużenia.

Niestety, funkcjonowanie wielu marketów długów znacząco odbiega od wysokich standardów. Niektóre portale zajmujące się handlem długami nie wymagają ani udokumentowania istnienia wierzytelności przez ogłoszeniodawcę, ani nawet powiadomienia dłużnika o umieszczeniu oferty. Z reguły wystarczającym dokumentem jest oświadczenie wierzyciela o istnieniu zobowiązania. Równocześnie ustawodawca nie przewidział sankcji dla nierzetelnego ogłoszeniodawcy za wystawienie na sprzedaż wierzytelności nieistniejącej. Dla porównania - zgłoszenie nieistniejącego długu do biura informacji gospodarczej skutkuje karą w wysokości 30 tys. zł dla zgłaszającego. Operatorzy serwisów powołują się tu na art. 509 § 1 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym wierzyciel może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią, chyba że sprzeciwiałoby się to ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania.

Reklamacje prosimy kierować na Berdyczów

Oznacza to, że w przestrzeni publicznej przez całe lata mogą funkcjonować nieprawdziwe informacje odnośnie określonych osób - i to bez żadnej świadomości tychże osób. W takiej sytuacji nie sposób wykluczyć umieszczenia oszczerczego wpisu przez osobę niebędącą faktycznym wierzycielem - złośliwego sąsiada, zwolnionego dyscyplinarnie pracownika lub przeciwnika politycznego. Nierzetelne giełdy wierzytelności stanowią również szansę dla tych wszystkich firm, których działalność została zakwalifikowana przez organy państwowe jako niezgodna z obowiązującym prawem, a ich roszczenia zakwestionowane na przykład przez UOKiK. Przykładem mogą być tzw. serwisy pobieraczkowe, których funkcjonowanie opiera się na wprowadzaniu konsumentów w błąd i usiłowaniu egzekwowania opłat za faktycznie niewykonane usługi. Osoba niesłusznie umieszczona na takim portalu nie posiada nawet skutecznych narzędzi, by zobowiązać operatora marketu długów do ujawnienia, kto zamieścił nierzetelne ogłoszenie. Możliwość skutecznej ochrony przed nieuzasadnionym wpisem istnieje natomiast w przypadku biur informacji gospodarczej - zgłaszający dłużnika ma obowiązek do poinformowania go na 30 dni przed planowanym dokonaniem wpisu. Raport otrzymywany z biura informacji gospodarczej zawiera również informacje, kto i z jakiego tytułu dokonał poszczególnych wpisów.

Również rozpatrywanie skarg wniesionych przez osoby umieszczone na giełdzie wierzytelności zależy od wewnętrznych zasad przyjętych przez operatora takiego portalu. Prawo nie precyzuje zasad rozpatrywania reklamacji, terminów ich rozpatrzenia ani - co najważniejsze - nie zobowiązuje wprost do usunięcia z serwisu informacji ewidentnie fałszywych czy nierzetelnych. W efekcie regulamin może zawierać kompleksową procedurę reklamacyjną, gwarantującą ochronę przed niesłusznym wpisem i rzetelność danych - albo w ogóle pomijać kwestie relacji z dłużnikiem. W tym ostatnim przypadku - a nie należy on do rzadkości - zobowiązanie administratora portalu do usunięcia nierzetelnych bądź nawet ewidentnie szkalujących wpisów nastąpić może jedynie na drodze czasochłonnego postępowania sądowego. Do czasu uzyskania prawomocnego wyroku informacja może wisieć na stronie bez jakichkolwiek konsekwencji.

Markety długów a ochrona danych osobowych

Pojawia się również problem zakresu danych osobowych publikowanych na internetowych giełdach wierzytelności. Zgodnie z interpretacją stosowaną przez GIODO, samo upublicznienie fragmentarycznych danych w ogłoszeniu o sprzedaży wierzytelności nie stanowi naruszenia ustawy o ochronie danych osobowych. W interpretacji zamieszczonej na jego stronie znajdziemy następującą informację: Można zatem przyjąć, iż ujawnienie w ofercie sprzedaży wierzytelności danych osobowych dłużnika w zakresie jego imienia, nazwiska i miejscowości zamieszkania (bez podawania dokładnego adresu) jest uzasadnione, gdyż określa przeciwko komu wierzytelność przysługuje, ale nie wkracza jednocześnie zbytnio w jego prywatność. Zbyteczne i ingerujące w prywatność dłużnika byłoby natomiast podawanie w ofercie sprzedaży wierzytelności dokładnego adresu zamieszkania dłużnika.

Rzecz w tym, że stanowisko opublikowane na oficjalnej stronie GIODO nie ma mocy normatywnej, zaś określenie "dokładny adres dłużnika" można interpretować różnorako. Z tej przyczyny niektóre markety długów podają nie tylko miejscowość, ale również ulicę, a nawet numer budynku (bez numeru lokalu) z adresu zamieszkania dłużnika. Z jednej strony nie stanowi to podania "dokładnego adresu dłużnika", z drugiej zaś - umożliwia jednoznaczną identyfikację, zwłaszcza w przypadku osób posiadających nietypowe nazwiska. To przykład świadczący o tym, że celem funkcjonowania marketów długów nie jest tylko obrót wierzytelnościami. Trudno zrozumieć, jakie znaczenie dla podjęcia właściwej decyzji przez nabywcę długu miałyby takie informacje, jak ulica czy numer bloku, w którym mieszka dłużnik. Zwłaszcza iż wiele giełd wierzytelności nie podaje innych, znacznie istotniejszych informacji - takich jak podstawa prawna zadłużenia, informacja o ewentualnym przedawnieniu zobowiązania czy podjętych krokach prawnych przeciw dłużnikowi i ich skutkach.

Tak szczegółowe dane dostępne są nie tylko dla zalogowanych użytkowników - co rodzi możliwość wykorzystania nie tylko przez potencjalnych nabywców długów. Informacja o zadłużeniu może być wykorzystana np. przez pracodawcę albo w sąsiedzkich porachunkach - do zawartości giełd wierzytelności mają bowiem dostęp również osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej. Tymczasem uzyskanie przez taką osobę raportu z biura informacji gospodarczej dotyczącego innego konsumenta w żadnym razie nie jest możliwe bez zgody tego ostatniego. Niektóre BIG-i w ogóle nie udostępniają danych o dłużnikach będących konsumentami innym konsumentom, inne wymagają przedstawienia pisemnej zgody osoby, której dane mają zostać udostępnione - i to uwierzytelnionej notarialnie.

Za nierzetelną księgowość odpowiada... kontrahent

Niczym bumerang powraca również kwestia ewidencjonowania roszczeń przedawnionych. Nie jest tajemnicą, że niektóre spośród "zobowiązań przedawnionych" faktycznie nie istnieją lub dawno zostały spełnione. Dotyczy to z reguły pakietów wierzytelności upadłych bądź likwidowanych spółek, sprzedawanych przez syndyków masy upadłościowej czy likwidatorów za ułamek ich wartości. W takich pakietach zdarzają się zapisy o zobowiązaniach sprzed kilkunastu lat, przy czym jedynym dowodem niespełnienia roszczenia są niezerowe salda księgowe. Nierzadko brak zapisu stanowi wyniki chaosu w księgowości lub brak wystarczającego nadzoru nad siecią agentów i przedstawicieli handlowych, którzy nie przekazywali firmie pobranych należności. Z reguły sytuacjom takim towarzyszy bezczynność wierzyciela przez cały okres przedawnienia należności - a kontrahent o całej sprawie dowiaduje się dopiero z chwilą przekazania "długu" do windykacji lub wykrycia ogłoszenia zamieszczonego na giełdzie długów.

Umieszczenie informacji o takim spłaconym już zobowiązaniu stanowi dla rzekomego dłużnika niemały problem. Rzadko kto przechowuje wszystkie rachunki i dowody uiszczenia najdrobniejszych opłat przez kilkanaście lat, więc udowodnienie spełnienia zobowiązania po takim okresie staje się po prostu niemożliwe. Równocześnie brak skutecznych mechanizmów umożliwiających zobowiązanie internetowej giełdy długów do usunięcia ogłoszeń potwierdzających nieprawdę. Na kwestie tę zwrócił uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich w swym wystąpieniu do Ministra Gospodarki z 23 sierpnia 2013 r.: (...) z obowiązku udostępniania informacji gospodarczych osobom nieoznaczonym za pośrednictwem BIG wyłączone zostało udostępnianie informacji w celu sprzedaży wierzytelności przez ogłoszenie publiczne. Udostępnianie informacji gospodarczych w powyższym przypadku nie jest regulowane przepisami ustawy o uigiwdg, a zatem mają zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego.

Nie kwestionując zasadności prawa do dochodzenia roszczeń przysługujących wierzycielom, chciałabym zauważyć, iż przyznanie firmom windykacyjnym prawa do niekontrolowanego publicznego udostępniania informacji o dłużnikach na podstawie ustawy o uigiwdg może być wykorzystywane jako instrument przymuszający do zaspokojenia przedawnionych roszczeń.

W jakim kierunku rozwinie się sprawa giełd wierzytelności? Stworzenie nowych przepisów zaproponowało Ministerstwo Gospodarki w opracowanym pod koniec ubiegłego roku dokumencie zatytułowanym "System informacji o wiarygodności płatniczej w obrocie gospodarczym. Zielona Księga". W opinii autorów dokumentu: należy rozważyć potrzebę szczegółowego uregulowania udostępniania informacji o wywiązywaniu się ze zobowiązań w celu sprzedaży wierzytelności przez ogłoszenie publiczne.

Karol Jerzy Mórawski

Dowiedz się więcej na temat: Biuro Informacji Gospodarczej | drugi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »