Reklama

Dystrybucja stali - reaktywacja

Najbardziej oczekiwanym bodźcem wzrostu rynku stali są fundusze unijne, które w drugiej połowie roku mają ożywić rynek inwestycyjny. Trudno jednak dokładniej określać terminy, bo nie wiadomo, czy wykorzystanie nowych środków nie będzie trudniejsze niż w poprzedniej perspektywie

Poprawa stalowej koniunktury w Europie będzie w Polsce dodatkowo napędzana funduszami z nowej perspektywy finansowej UE. Dystrybutorzy zacierają ręce, ale wiedzą, że będą musieli konkurować z tańszą stalą spoza Unii.

Reklama

Druga połowa ub. roku, w której powoli poprawiała się koniunktura gospodarcza i rosło zapotrzebowanie na stal, była okresem stopniowego uspokajania sytuacji i odbudowy... optymizmu. Poprawa jest już wyraźna, ale dystrybutorom daleko do entuzjazmu.

- W najbliższych miesiącach nie widać czynnika, który znacząco zwiększyłby popyt na wyroby stalowe ze strony klientów końcowych i w pierwszej połowie roku nie należy spodziewać się istotnych zmian. Rynek liczy jednak na ożywienie w drugiej połowie lub pod koniec roku i w od początku roku 2015 - mówi Marek Żołubowski, prezes Grupy Polska Stal. Na razie zwiększone obroty na rynku generują sami dystrybutorzy, starający się nieco odbudować zapasy, które po bardzo złej pierwszej połowie ubiegłego roku były na bardzo niskim poziomie.

Handlujemy inaczej

Uzupełnianie magazynów nie pociągnie za sobą dużego wzrostu obrotów, bo w ciągu ostatnich miesięcy dystrybutorzy nauczyli się funkcjonować z niskimi zapasami i wciąż starają się przygotowywać swoje firmy do działania w podobnych warunkach. Poszukiwanie najkorzystniejszych warunków zakupu w celu odbudowy zapasów magazynowych skłania do zainteresowania istniejącymi grupami zakupowymi i tworzenia nowych.

- Myślę, że w tym kierunku pójdzie rynek. Poszukiwanie jak najkorzystniejszych warunków zakupu będzie ważnym elementem w funkcjonowaniu firm. Nie spodziewamy się wielu przetasowań strukturalnych, to nie jest dobry moment na przejęcia czy inwestycje - uważa Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybucji Stali. Potwierdzeniem tego trendu może być niedawne dołączenie spółki Sambud-2 do Unii Stalowej (grupa zakupowa utworzona przez Konsorcjum Stali, Budmat, Maxstal i Serwistal).

Robert Agh, prezes Ferony Polska, już kilkakrotnie wskazywał na rozdrobnienie polskiego rynku, w porównaniu z Czechami i Słowacją, gdzie działa Ferona. Brak działań konsolidacyjnych tłumaczy m.in. sięganiem firm po takie rozwiązania jak handel stalą bez podatku VAT, co pozwala wyraźnie obniżać koszty. - Wydawało mi się, że skoro my mamy koszty na niskim poziomie i bardzo przyzwoite ceny zakupów, a musimy bardzo ograniczać koszty i zmniejszać zatrudnienie, to część firm musi wypaść, a tymczasem oni pozostali na rynku. Moim zdaniem nie wszystkie utrzymały się na rynku, posługując się uczciwymi metodami - mówi Agh.

W ramach ograniczania kosztów Ferona w ubiegłym roku musiała podjąć bardzo bolesne decyzje o likwidacji trzech biur oraz zmniejszeniu liczby pracowników o 30 proc. W tym roku ubiegłoroczny poziom sprzedaży firma chce utrzymać przy poziomie zapasów niższym o 35 proc. Będzie to rok silnego nacisku na korzystanie z zapasów czeskich, z Ostrawy i Ołomuńca.

- Trzeba więcej korzystać ze źródeł centralnych, bo tam mamy zawsze ok. 150 tys. ton w magazynach - mówi Agh. Taki scenariusz stał się realny m.in. na skutek rozwoju sieci drogowej w Polsce i budowie autostrady A1.

Zmiana w modelu zamówień, jaka nastąpiła w ostatnich latach, wpłynęła także na zmiany w firmach dystrybucyjnych. Skłonność konsumentów stali do gromadzenia zapasów jest coraz mniejsza, a w konsekwencji zmieniły się także ich oczekiwania wobec dużych składów handlowych.

- Dotychczasowe, całosamochodowe dostawy jednorodnego asortymentu, zastępowane są coraz częściej przez skomplikowane, wielopozycyjne zamówienia, które bez nowoczesnego zaplecza magazynowego i sprawnej logistyki są wyjątkowo trudne do realizacji przez dystrybutorów. Dostosowanie logistyki do oczekiwań klientów jest więc koniecznością oraz warunkiem utrzymania dotychczasowej pozycji rynkowej - mówi Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu, który w ubiegłym roku modernizował magazyn w Katowicach, a w tym zamierza zmodernizować i zwiększyć wielkość powierzchni w bazie w Dąbrowie Górniczej.

Rośniemy szybciej

Choć perspektywy wzrostu sprzedaży są umiarkowane, dystrybutorzy stali liczą na stopniową odbudowę rynku i zwiększenie aktywności sektorów stalochłonnych. - Ogromne znaczenie będzie miał również poziom wzrostu gospodarczego, tak w Polsce, jak i u naszych sąsiadów. Jeżeli spełnią się dosyć realne prognozy, Unia powinna zwiększyć zapotrzebowanie na stal o 3 proc., a Polska powinna znaleźć się powyżej tego wskaźnika - mówi Iwona Dybał.

Bernhard podziela pogląd, że zużycie jawne stali w Polsce powinno w najbliższych latach rosnąć szybciej niż w wychodzącej dopiero z kryzysu Unii Europejskiej. Optymizm średnioterminowych prognoz dla Polski jest związany z nową perspektywą budżetu unijnego, która umożliwi kontynuowanie drogowych inwestycji infrastrukturalnych, budowę i modernizację bloków energetycznych, sieci energetycznych oraz modernizację i remonty krajowych linii kolejowych.

Część firm liczy jednak także na budownictwo mieszkaniowe, które jest bardzo ważnym odbiorcą stali. Halina Białkowska, wiceprezes zarządu Vimex, szanse wzrostu także w tym segmencie widzi w rosnącej liczbie rozpoczętych inwestycji.

- Czołowi deweloperzy sprzedali w ubiegłym roku 50 proc. więcej mieszkań w stosunku do roku poprzedniego. Pozytywna tendencja powinna się utrzymać, ponieważ Polska jest krajem, w którym liczba osób przypadająca na metr kwadratowy lokalu mieszkalnego jest największa w Europie, gorsza sytuacja jest tylko w Rumunii i na Węgrzech - wyjaśnia Białkowska.

Robert Agh bardziej liczy na przemysł. Marek Żołubowski czeka na ożywienie w branży energetycznej, kolejnictwie, budownictwie przemysłowym i infrastrukturze drogowej. Iwona Dybał także uważa, że najbardziej w tym roku perspektywiczne będą budownictwo przemysłowe, energetyka i kolej. Budownictwo, jej zdaniem, bardzo powoli podnosi się z kłopotów ostatnich miesięcy.

Na szczęście ożywienie gospodarcze widać w całej Europie, a więc na tradycyjnych rynkach eksportowych ulokowanych w Polsce zakładów światowych koncernów. Na tle ożywienia aktywności gospodarczej w Niemczech i innych krajach, widoczna jest pozytywna tendencja wzrostu eksportu polskich towarów.

- Jest to dobry sygnał zarówno dla nas, jak i dla naszych klientów - odbiorców ostatecznych, których produkcja często zorientowana jest na rynki eksportowe - mówi Andrejs Aleksejevs, prezes Severstallat Silesia - firmy, która dostarcza wyroby stalowe odbiorcom z różnych sektorów, począwszy od branży AGD, transportowej i konstrukcji budowlanych, do producentów sprzętu, opakowań i innych konstrukcji stalowych.

Ruszyła maszyna...

Najbardziej oczekiwanym bodźcem wzrostu są fundusze unijne, które w drugiej połowie roku mają ożywić rynek inwestycyjny. Trudno jednak dokładniej określać terminy, bo nie wiadomo, czy wykorzystanie nowych środków nie będzie trudniejsze niż w poprzedniej perspektywie.

Druga perspektywa unijna może rozpędzać się wolniej, bo rusza w całkiem odmiennych warunkach niż pierwsza.

- Wówczas tylko nieliczne ośrodki lokalne były zadłużone, obecnie jest ich bardzo wiele, a to może utrudniać realizację kolejnych zadań. Wykorzystanie funduszy unijnych wymaga sporych nakładów własnych i wiele gmin zaciągnęło wysokie kredyty, aby uzyskać unijne dofinansowanie w ramach pierwszej perspektywy - mówi Jerzy Bernhard, dodając, że wielu inwestorom może zabraknąć środków własnych koniecznych do uruchomienia funduszy unijnych.

Zdaniem części przedsiębiorców, w tym roku inwestycje związane z tymi funduszami przejdą dopiero fazę projektowania i realnie pojawią się na rynku w przyszłym roku, bo dopiero wówczas stal zacznie być potrzebna.

- Nikt nie wiedział, ile pieniędzy dostaniemy, więc uważam, że w tym roku nastąpi dopiero projektowanie i prawidłowe kosztorysowanie, a więc nie będzie on pełnym rokiem wykorzystania tych funduszy. W pełni zaczną one być zużywane w latach 2015 i 2016 - mówi Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognora.

Wyrwę między dwiema transzami unijnych funduszy mają wypełnić inwestycje kolejowe, które są jeszcze prowadzone ze środków z pierwszej perspektywy.

- PKP już rozstrzygnęło kilka przetargów z tej perspektywy unijnej, np. na modernizację linii kolejowych między Warszawą a Katowicami, Warszawą a Krakowem czy Warszawą a Wrocławiem. To pociąga za sobą duże zużycie stali i nie chodzi tylko o nowe szyny, ale wiadukty, mosty, elementy sieci - mówi Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Sztuczkowski także spodziewa się po kolejowych inwestycjach poprawy popytu na stal, która jest podstawą kolejowej infrastruktury. Nie jest jednak przekonany, czy ten "czarny koń" stalowego rynku ruszy tak szybko, jak się tego spodziewa branża. - Wiem, że kolej chce szybko inwestować, ale te projekty też są dopiero w fazie projektowej. Moim zdaniem, także te pieniądze nie pojawią się w roku 2014, bo bez zatwierdzonych projektów, dokumentacji, biznesplanu nikt nie będzie w stanie po nie sięgnąć - mówi prezes Cognora.

Nadchodzą Turcy

Przy okazji otwierania nowych przetargów pojawił się także inny problem. Nie tylko polskie firmy wiedzą, jak duże pieniądze pojawią się na europejskim rynku. Podnoszenie cen przez europejskich producentów, a więc także dystrybutorów, sprawia, że rośnie różnica między ich cennikami a ofertami importerów spoza Unii Europejskiej.

Przykładem może być listopadowe otwarcie przetargu na dostawę rur do budowy kolejnego odcinka polskiej sieci gazociągowej, do jakiego stanęło 15 firm, wśród których tylko co trzecia opierała swoją ofertę na stali wyprodukowanej w UE.

Zdaniem wielu przedsiębiorców, taka sytuacja wymaga wykorzystania w większym stopniu możliwości, jakie daje Prawo zamówień publicznych, dla ochrony własnego rynku, aby środki unijne napędzały gospodarkę unijną, w tym polską gospodarkę.

Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa i startujące we wspomnianym przetargu na rury firmy Ferrum i Izostal starają się o bardziej powszechne wykorzystanie artykułu 138c ustawy PZP. Mówi on, iż w przypadku zamówienia na dostawy można odrzucić ofertę, w której udział towarów pochodzących z państw członkowskich Unii Europejskiej lub państw, z którymi Wspólnota Europejska zawarła umowy o równym traktowaniu przedsiębiorców, nie przekracza 50 proc. Obie firmy wysłały w tej sprawie pisma do Janusza Piechocińskiego, wicepremiera i ministra gospodarki, wnioskując o wykorzystanie tego zapisu podczas tworzenia Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia. "Naszym zdaniem, należy wyeliminować sytuację, gdzie pieniądze z budżetu UE, które stanowią ok. 30 proc. finansowania ww. inwestycji, płynęłyby w kierunku producentów spoza Europy" - piszą Marek Mazurek, prezes zarządu, i Michał Pietrek, wiceprezes zarządu Izostalu.

"Podobne rozwiązania są powszechnie stosowane przez inne kraje jako zabezpieczenie interesów producentów zatrudniających pracowników miejscowych oraz płacących podatki w miejscu wytwarzania produktów. Dodatkowo wyrównywane są szanse producentów europejskich w stosunku do podmiotów z krajów o istotnie odmiennych kosztach związanych z ochroną środowiska czy też logistyką transportową" - czytamy w piśmie podpisanym przez Konrada Miterskiego, prezesa zarządu, i Włodzimierza Kasztalskiego, członka zarządu Ferrum.

Kliknij i pobierz darmowy program PIT 2013

W warunkach umiarkowanej poprawy zapotrzebowania na stal i kruchego wzrostu cen ochrona własnego rynku nabiera większego znaczenia. W tym wypadku przedsiębiorcy wzywają do stosowania mechanizmów istniejących już w polskim i europejskim prawie. Zaczynając tą batalią, teraz walczą już także o poprawę swojej pozycji w kolejnych przetargach, które pojawią się wraz z inwestycjami nowej perspektywy środków unijnych.

Piotr Myszor

Więcej informacji w portalu "Wirtualny Nowy Przemysł"

Dowiedz się więcej na temat: fundusze unijne | stal | hutnictwo | huty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »