Reklama

Dziś kolejny strajk w Belgii

Dziś kolejny z całej serii zapowiadanych strajków w Belgii. To protest przeciwko polityce oszczędnościowej rządu.

Związkowcy wybrali 4 prowincje, w których będą strajkować, między innymi prężną Antwerpię, gdzie znajduje się jeden z największych portów w Europie. Zamknięte mogą być niektóre sklepy i urzędy publiczne, podróżowanie transportem miejskim też będzie utrudnione. Sparaliżowane mają być lotniska w Antwerpii i Charleroi.

Skutki strajku odczują również mieszkańcy Brukseli, bo odwołana została część pociągów nie tylko krajowych, ale i międzynarodowych. Koleją z belgijskiej stolicy do Strasburga, na rozpoczynającą się dziś sesję plenarną, nie dojadą urzędnicy Parlamentu Europejskiego. Przygotowano już dla nich autobusy. Kolejne, belgijskie prowincje będą strajkować w przyszły poniedziałek, a także tydzień później. Strajk generalny w całym kraju zaplanowano na 15.grudnia.

Reklama

Strajki w proteście przeciwko reformom planowanym przez nowy belgijski rząd spowodowały w poniedziałek utrudnienia w transporcie kolejowym w Belgii. Sparaliżowany został także port w Antwerpii, drugi co do wielkości w Europie.

Strajkują związkowcy w czterech prowincjach Belgii: Antwerpii, Limburgii, Luksemburgu i Hainaut. Nie kursuje część pociągów i autobusów, a przed zakładami pracy związki zawodowe zorganizowały pikiety. Do strajków przystąpili pracownicy administracji, a także niektórych szpitali.

Jak podaje francuskojęzyczne radio i telewizja RTBF, około 200 związkowców zablokowało dojazd do lotniska w Charleroi, skąd operują głównie tanie linie lotnicze. Całkowicie wstrzymano prace portu w Antwerpii. Dostęp do portu blokują pikiety strajkujących.

Poniedziałkowa akcja to pierwszy z trzech zapowiedzianych na najbliższe tygodnie strajków regionalnych. 15 grudnia w Belgii ma się odbyć strajk generalny przeciwko reformom, planowanym przez nowy rząd premiera Charlesa Michela.

Związkowcy sprzeciwiają się planom rządowym dotyczących m.in. podniesienia wieku emerytalnego z 65 do 67 lat, począwszy od 2030 roku. Nie podoba się im również, że od 2015 r. płace i świadczenia społeczne nie będą jak dotąd co roku indeksowane, co przyczyni się do wzrostu kosztów utrzymania. Są też przeciwni planom przewidującym niższe dodatki na dziecko, droższą edukację i opiekę nad dziećmi, a także droższy transport publiczny i wyższe ceny energii.

Przeciwko tym reformom ok. 100 tys. Belgów manifestowało na ulicach Brukseli 6 listopada, doszło wówczas do starć z policją.

Charles Michel stoi na czele rządu, w którego skład weszły trzy partie flamandzkie: nacjonaliści z Nowego Sojuszu Flamandzkiego (N-VA), chrześcijańscy demokraci z CD&V, liberałowie z OpenVLD oraz jedyna partia frankofońska - Ruch Reformatorski (MR).

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »