Amerykański Sąd Najwyższy uznał, że prezydent Donald Trump nie miał uprawnień do nakładania ceł na podstawie ustawy IEEPA (International Emergency Economic Powers Act - Ustawa o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych). Przepisy te - stosowane głównie do wprowadzania sankcji - stanowiły podstawę prawną większości ceł nałożonych przez prezydenta USA w 2025 r.
Decyzja sądu. Stawki mogą przestać obowiązywać
W opinii cytowanego przez Business Insider Marcina Klucznika, starszego doradcy w Polskim Instytucie Ekonomicznym (PIE), decyzja Sądu Najwyższego USA w sprawie ceł oznacza, że stawki nałożone na podstawie IEEPA najprawdopodobniej przestaną obowiązywać. "Ich poziom był zróżnicowany i zależny nie tylko od danego państwa, ale też od kategorii dóbr, które miały obejmować. Ogólnie rzecz biorąc, dotychczasowe stawki dla większości towarów importowanych z UE do USA wynosiły 10-15 proc." - mówi Marcin Klucznik.
Odpowiedzią Donalda Trumpa na decyzję Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych było nałożenie na wszystkie kraje globalnego cła wynoszącego 10 proc. Prezydent powołał się na artykuł 122 ustawy o handlu z 1974 r. Pozwala ona, w ściśle określonych przypadkach, na nałożenie tymczasowej dopłaty importowej, nieprzekraczającej 15 proc. "Będzie obowiązywać przez pięć miesięcy, a po tym terminie konieczna będzie zgoda Kongresu na ich przedłużenie, co nie jest oczywiste" - zauważa rozmówca Business Insider.
10 proc. cła. Polska i UE słabo je odczują
W opinii eksperta, wpływ amerykańskich taryf celnych na polską gospodarkę - mierzony bezpośrednio oraz przez europejskie łańcuchy dostaw - nie będzie duży. "Pierwotnie, na podstawie wyższych stawek z kwietnia, szacowaliśmy, że polityka celna będzie kosztować nas 0,37 proc. PKB, ale późniejsza umowa UE-USA z końca lipca obniżyła tę ekspozycję do 0,22 proc. PKB. Zatem teraz, gdyby cła na niektóre towary miałyby nieco wzrosnąć, efekt byłby marginalny, rzędu promila PKB" - zapewnia analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Analityk PIE ostrzega, że po okresie stabilizacji z ostatnich kwartałów, świat ponownie wkracza w czas wzmożonej niepewności w sprawie ceł. Marcin Klucznik nie wyklucza, że za pięć miesięcy, gdy wygasną nałożone przez Trumpa uniwersalne stawki, powróci problem z 2025 r. Wtedy, na początku kwietnia, w "dniu wyzwolenia", prezydent przedstawił cła dla poszczególnych państw, które potem miesiącami były negocjowane. "Na przykład UE, Japonia czy Wielka Brytania rozmawiały z USA osobno. Może nas czekać powtórka z rozrywki" - mówi rozmówca BI.
Na liście produktów i surowców, których nie obejmą nowe cła znalazły się m.in. samochody osobowe, niektóre lekkie ciężarówki, autobusy oraz części do nich; produkty farmaceutyczne i ich składniki; surowce krytyczne i metale; niektóre wyroby elektroniczne oraz produkty dla sektora lotniczego, także owoce tropikalne, kawa, herbata, kakao, wołowina, pomidory i pomarańcze.












