Reklama

Energetyka wiatrowa: Ważny apel branży w sprawie "ustawy 10H"

Szefowie spółek energetyki odnawialnej podczas konferencji PRECOP 27 w Katowicach zaapelowali o nowelizację tzw. ustawy wiatrakowej. Według nich pierwsze efekty oczekiwanej przez branżę OZE liberalizacji ustawy byłyby widoczne najwcześniej za trzy lata.

Oprócz szybkiej nowelizacji tzw. ustawy 10H, blokującej obecnie rozwój energetyki wiatrowej na lądzie, branża OZE oczekuje też zmian prawnych, przyspieszających rozwój energetyki wiatrowej na morzu - chodzi m.in. korektę maksymalnej ceny energii dla energetyki wiatrowej, która nie uwzględnia obecnych realiów.

5 lipca br. rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, znoszący zasadę, zgodnie z którą nie można lokować elektrowni wiatrowych w mniejszej odległości niż 10-krotna wysokość turbiny wraz z uniesionymi łopatami (10H). Projekt, wspierany przez resort klimatu, nie został jednak dotąd przyjęty przez parlament.

Reklama

"Nie widzimy żadnego ruchu, żadnego harmonogramu, żadnej dyskusji z branżą"

- Jest to niezrozumiałe. Nie ma żadnych argumentów za tym, aby ten proces (liberalizacji ustawy - PAP) został zatrzymany. Nie widzimy tutaj żadnego ruchu, żadnego harmonogramu, żadnej dyskusji z branżą. To jest bardzo niepokojące - powiedział podczas jednej z debat PRECOP 27 prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Janusz Gajowiecki.

- Na różnego rodzaju dodatki czy upusty parlament reaguje błyskawicznie, a zwleka w sprawie technologii, która może długoterminowo, nie tylko na jedną zimę, ale też na kolejne, spowodować znaczące obniżenie cen energii i zaoszczędzenie na imporcie węgla czy gazu - dodał.

Obecnie elektrownie wiatrowe w Polsce dysponują łączną mocą ok. 8,9 gigawata. Jak mówił prezes Gajowiecki, wiatraki dają już średnio ponad 10 proc. wytwarzanej energii, zaś w wietrzne dni ich udział w krajowym zużyciu często przekracza 30 proc.

- Potencjał do tego, żeby stanowić 50 i więcej procent, a w pewne dni zimowe, jesienne, wczesnowiosenne nawet 100 proc. energii elektrycznej, jest dzisiaj zamrożony w czasie z ogromną konsekwencją dla polskiej gospodarki, przemysłu i odbiorców energii elektrycznej - ocenił prezes stowarzyszenia.

"Po odblokowaniu ustawy w zasadzie przez trzy lata się nic nie stanie"

Prezes spółki Polenergia Obrót Jarosław Bogacz zauważył, że development, czyli czas realizacji farmy wiatrowej od rozpoczęcia przygotowań do jej uruchomienia, trwa co najmniej trzy lata.

- Aktualnie na rynku praktycznie nie ma już projektów wiatrowych, które mogą być rozwijane w ramach istniejących regulacji. Jeżeli nawet w niedługim czasie zostanie uchwalona ustawa liberalizująca 10H, będziemy musieli spędzić co najmniej trzy lata, żeby te farmy zacząć budować (..). Po odblokowaniu tej ustawy w zasadzie przez trzy lata się nic nie stanie - powiedział prezes Bogacz.

Przypomniał, że w ostatnich dniach Polenergia oddała do użytku nową farmę wiatrową o mocy 27 megawatów w Kostomłotach na Dolnym Śląsku.

Po liberalizacji ustawy PGE rozpocznie realizację "zamrożonych" projektów

Również zdaniem wiceprezesa spółki PGE Energia Odnawialna Mariusza Iskierskiego, na przygotowanie i wybudowanie farmy wiatrowej potrzeba 3-4 lat. Zapowiedział, że po liberalizacji ustawy wiatrakowej, PGE zamierza rozpocząć realizację kilku "zamrożonych" obecnie projektów o łącznej mocy 150 megawatów - projekty te mają być oddane do użytku w ciągu kilku lat. - Jeżeli przepisy (liberalizujące 10H - PAP) będą, te 150 megawatów będziemy od razu budować - zapewnił Iskierski.

Obecnie - jak poinformował wiceprezes spółki PGE Energia Odnawialna - Grupa PGE dysponuje w energetyce odnawialnej mocą 2,4 tys. megawatów - to m.in. ponad 30 elektrowni wodnych, a także 20 farm wiatrowych (o łącznej mocy ponad 800 megawatów) i instalacje fotowoltaiczne, których systematycznie przybywa: obecnie działa kilka, a w przygotowaniu jest kilkadziesiąt kolejnych.

- Systematycznie, co roku ilość energii z instalacji fotowoltaicznych będzie wzrastać o kilkadziesiąt megawatów - zapowiedział Iskierski. Zwrócił też uwagę, że rozwój lądowej energetyki wiatrowej wymaga modernizacji sieci energetycznych.

- Jednostka wytwórcza to jedno, natomiast energię trzeba później rozesłać (...). Trzeba pamiętać, że gdyby na dzień dzisiejszy nastąpiła liberalizacja (zasady 10H - PAP), to tych farm wiatrowych nie byłoby gdzie podłączyć. To wymaga kilku lat na modernizację sieci. Ta modernizacja trwa - powiedział Mariusz Iskierski. Zapowiedział też realizację projektów łączących w sobie fotowoltaikę, energetykę wiatrową i wodną.

Wiceprezes PGE Energia Odnawialna przypomniał, że PGE jest obecnie najbardziej zaawansowana jeśli chodzi o projekty w energetyce wiatrowej na morzu. Pozyskano już niezbędne uzgodnienia środowiskowe dotyczące projektu Baltica-3, w ramach którego do 2026 r. ma powstać 1000 megawatów mocy, trwają też przygotowania do kolejnego projektu o mocy prawie 1500 megawatów, który ma być zrealizowany do roku 2027.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »