Reklama

Europejczycy podzieleni w sprawie gazu łupkowego

Europejczycy głęboko podzieleni w sprawie gazu łupkowego. W Brukseli opublikowano wyniki konsultacji społecznych, w których wzięły udział ponad 22 tysiące osób.

- Jedna trzecia uczestników zakończonych niedawno konsultacji społecznych popiera wydobywanie gazu z łupków w UE, jedna trzecia wskazuje na konieczne zabezpieczenia, a jedna trzecia jest przeciwna. Najwięcej pozytywnych opinii pochodzi z Polski.

W piątek w Brukseli zaprezentowano wstępne wyniki konsultacji społecznych ws. gazu z łupków, które Komisja Europejska prowadziła od grudnia ub.r. do 23 marca br. W trakcie konsultacji zarejestrowano 22,8 tys. opinii obywateli, z czego 53 proc. pochodziło z Polski.

Ze wstępnych rezultatów konsultacji wynika, że najbardziej pozytywne opinie pochodzą z Polski, a najbardziej negatywną postawę wobec łupków wykazują Francuzi i Rumuni. Bardziej sprzyjające wydobyciu gazu z łupków w UE są także Słowenia, Litwa, Portugalia i Węgry, mniej sprzyjające kraje to również Szwecja, Austria, Irlandia i Hiszpania.

Reklama

Ok. jedna trzecia indywidualnych respondentów uważa, że niekonwencjonalne paliwa (m.in. gaz z łupków) powinny być rozwijane w Europie, jedna trzecia wskazuje, że powinny być rozwijane tylko jeśli będą odpowiednie zabezpieczenia dla zdrowia ludzi i środowiska, a jedna trzecia, że w ogóle nie powinny być rozwijane.

"Badania nie dają żadnej jasnej odpowiedzi. Dlatego będą podatne na polityczne interpretacje. Europejczycy są w równych częściach (ok. 30 proc.) podzieleni na tych, którzy popierają wydobycie gazu niekonwencjonalnego, oczekują nowych unijnych regulacji w tym obszarze oraz tych, którzy sprzeciwiają się temu wydobyciu" - skomentował eurodeputowany PiS Konrad Szymański.

Dodał, że badanie pokazuje, że w sprawie wydobycia gazu z łupków "podzielone są nie tylko państwa członkowskie, ale także społeczeństwa". "Pozytywny aspekt badań polega na tym, że oponenci wydobycia gazu łupkowego wskazują na problemy stosunkowo łatwe do pokonania - brak informacji oraz związany z tym brak akceptacji społecznej. Wyraźnie widać oczekiwania wprowadzenia nowego prawa w tym obszarze, także na poziomie europejskim" - dodał Szymański. Jego zdaniem istniejące prawo jest wystarczające.

"Jak można przewidywać, Polacy byli najbardziej entuzjastycznie nastawieni do łupków. Jak podkreślał przedstawiciel Komisji Europejskiej (podczas prezentacji wstępnych wyników konsultacji - PAP) podstawowy wniosek z konsultacji brzmi jednak: Europejczycy chcą, by Komisja coś zrobiła, opowiadają się za nowymi uregulowaniami" - skomentowała eurodeputowana PO Lena Kolarska-Bobińska.

Jak dodała taka postawa jest dla niej zrozumiała, "ponieważ zwykle, gdy obywatele boją się katastrof, zagrożeń ekologicznych czy zatruwania wody, domagają się lepszej ochrony przez instytucje państwowe bądź europejskie". "Pytanie tylko, czy rzeczywiście istniejące obecnie regulacje nie są wystarczające, na co wskazuje wielu ekspertów" - zaznaczyła.

Tymczasem KE jeszcze w tym roku może wyjść z propozycją nowych przepisów regulujących wydobywanie gazu z łupków w UE. Wyniki konsultacji mają posłużyć KE jako wkład do debaty o ewentualnych nowych regulacjach środowiskowych w zakresie poszukiwań i wydobycia gazu z łupków w UE.

We wrześniu ub.r. na zlecenie KE powstał raport, z którego wynikało, że wydobycie gazu z łupków może spowodować więcej szkód środowisku niż konwencjonalne wydobycie i że w obecnym prawie UE istnieją luki, m.in. w unijnej dyrektywie o ocenie oddziaływania na środowisko.

Wątpliwości ekologów budzi metoda wydobywania gazu z łupków, tzw. szczelinowanie. Polega ono na wpompowaniu pod ciśnieniem w głębokie odwierty (do 4 km) dużej ilości wody z niewielką domieszką substancji chemicznych, by rozsadzić skałę łupkową i uwolnić gaz.

Polska uważa, że unijne regulacje dotyczące wydobycia gazu z łupków nie są potrzebne - powiedziała w piątek w Luksemburgu wiceminister gospodarki Hanna Trojanowska po posiedzeniu ministrów energii państw UE.

"Stoimy na stanowisku, że kolejne czy bardziej szczegółowe regulacje dotyczące łupków nie są konieczne. Ale oczywiście czas pokaże, jak ta sprawa będzie się rozwijała" - powiedziała Trojanowska dziennikarzom. Propozycje regulacji UE dotyczące gazu łupkowego ma przedstawić do końca roku Komisja Europejska.

Zdaniem Trojanowskiej podejście w UE do niekonwencjonalnych źródeł energii, jakim jest gaz z łupków, "jest przefiltrowane przez kwestie bezpieczeństwa energetycznego". Dowodem tego mogą być piątkowe wnioski z posiedzenia ministrów energii. Uznali oni, że tzw. rodzime źródła energii, do jakich zaliczany jest m.in. gaz łupkowy, "odgrywają ważną rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa i niezależności energetyczne oraz pobudzaniu wzrostu gospodarczego".

Podkreślili też m.in. prawo państw członkowskich do kształtowania swojego bilansu energetycznego, zastrzegając, że decyzje z tym związane ograniczać do minimum ewentualne negatywne skutki dla państw sąsiednich.

Te postanowienia odzwierciedlają i wzmacniają postanowienia majowego szczytu UE, który uznał m.in., że decyzja o składzie koszyka energetycznego należy do krajów członkowskich UE, a częścią tego koszyka może być też gaz łupkowy. Na takich decyzjach zależało Polsce.

Ze stanowiskiem Polski zgadza się Litwa, która od 1 lipca obejmie na pół roku przewodnictwo w UE. Polityka energetyczna będzie jednym z priorytetów litewskiej prezydencji.

"Uważamy, że kwestie wydobycia gazu z łupków są wystarczająco dobrze uregulowane na poziomie narodowym. Nie widzimy potrzeby rozmów o tym, by powstało unijne prawo w tym zakresie" - powiedział polskim dziennikarzom litewski minister energii Jarosław Niewierowicz.

"Państwa UE mogą mieć różne zapatrywania na to, czy warto wydobywać gaz łupkowy, czy też nie. Pozostaje jednak faktem, że kształt koszyka energetycznego jest wyłączną kompetencją państw członkowskich" - dodał.

W UE gaz z łupków to wciąż kontrowersyjny temat ze względu na obawy, czy eksploatacja złóż oraz wykorzystywane w tym procesie chemikalia są bezpieczne dla środowiska i wód gruntowych. Jednak wydaje się, że wysokie ceny energii w Unii oraz kryzys gospodarczy wymusiły zmianę podejścia do tej sprawy. W USA ceny energii są znacznie niższe niż w UE, głównie za sprawą rozwoju wydobycia w tym kraju gazu z łupków.

W trakcie piątkowego posiedzenia unijnych ministrów UE pojawił się też ważny dla Polski temat nieplanowanych przepływów energii elektrycznej. Takie przepływy mają miejsce na granicy polsko-niemieckiej i polsko-czeskiej. Nadwyżki prądu z niemieckich elektrowni wiatrowych na północy przesyłany jest na południe za pośrednictwem sieci energetycznych w Polsce i Czechach, co grozi destabilizacją systemów przesyłowych.

Według Trojanowskiej państwa Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry) wspólnie wystąpiły w tej sprawie do Niemiec i Komisji Europejskiej, która zadeklarowała pomoc w rozwiązaniu problemu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »