Reklama

Felieton Gwiazdowskiego: O politycznych trutniach

"Danina Sasina" przetrwała niespełna dwa tygodnie. "Lex korytko" - niespełna dwa dni. Trudno już komentować na bieżąco różne wiekopomne pomysły. Tak szybko się dezaktualizują.

Ciekawi mnie tylko, kto je sufluje "najwyższemu" - jak się miał wyrazić o Jarosławie Kaczyńskim (chyba trochę złośliwie) jeden z prezesów, który miał pozostać przy "korytku" w jednej ze spółek Skarbu Państwa na kolejne pięć lat? I czy przez kolejne kilkanaście miesięcy, jakie zostały do wyborów, będzie ich coraz więcej, czy może jednak trochę mniej?

Żeby się nie zdezaktualizowało do jutra, co dziś piszę, napiszę parę rzeczy ogólnych.

Napiszę więc coś o demokracji - podobno ustroju "najlepszym z możliwych" według określenia Winstona Churchilla. Platon w dialogu "Państwo" opisał cztery ustroje - timokrację, oligarchię, demokrację i tyranię. Jego dystans do demokracji był zrozumiały, biorąc pod uwagę, jak ateński "labros stratos" (czyli popędliwy tłum) potraktował jego mistrza, Sokratesa.

Reklama

Demokracja na przedostatnim szczeblu drabiny

Platońska teoria ewolucji ustrojów politycznych ukazywała proces wyłaniania się ich kolejnych form w wyniku stopniowej degeneracji ustroju idealnego. Demokracja, o największym stopniu zróżnicowania, znalazła się na przedostatnim szczeblu drabiny, za timokracją (rządami ludzi mężnych) i oligarchią. Gorsza od niej była już tylko tyrania.

Platon przewrotnie chwalił demokrację, sprowadzając jej zalety do absurdu. Głosił, że panuje w niej wolność - co oznaczało, że każdy może robić, co chce. Jest to ustrój łagodny i pobłażliwy (dzisiaj byśmy powiedzieli - tolerancyjny). Do tego stopnia, że nawet skazani, mimo wyroku, kręcą się po mieście i nikomu to nie przeszkadza. Ceni się też w demokracji równość - wszystkich traktuje się tak samo. I mądrych, i głupich. I dobrych, i złych. Buta nazywana jest "wyższą kulturą, nierząd - niezależnością, beznadziejna rozpusta - pańskim gestem, a bezczelność męstwem". 

Młody człowiek w takich warunkach "sobie żyje z dnia na dzień, folgując każdemu pożądaniu, jakie się nadarzy. Raz się upija i upaja się muzyką fletów, to znowu pije tylko wodę i odchudza się, to znów zapala się do gimnastyki, a bywa, że w ogóle nic nie robi i o nic nie dba, a potem niby to zajmuje się filozofią. Często bierze się do polityki, porywa się z miejsca i mówi byle co i to samo robi". Skąd my to znamy?

Trutnie z żądłami stają się przywódcami

W demokratycznym społeczeństwie ludzie kierują się porywami raz takich, raz innych namiętności. Wśród nich szczególną rolę odgrywają "trutnie". Ich dominującą namiętnością jest żądza władzy. Najodważniejsi z nich - trutnie z żądłami - stają się przywódcami. Wokół nich kręci się grono słabszych i lękliwych, choć równie ambitnych - trutni bez żądeł - którzy wspierają tego z żądłem i korzystają z jego łaskawości.

Formalnie rządzi ogół obywateli - lud. Ale lud, składający się głównie z tych, "co własnymi rękami pracują, nie piastują urzędów i niewiele mają majątku", nie garnie się do władzy. Schodzi się na zgromadzenia dla podjęcia najważniejszych decyzji, ale "nie chce się schodzić, jeżeli trochę miodu nie dostanie". Dostarczycielami "miodu" za Platona byli ludzie bogaci, których własnością starają się zawładnąć trutnie: "zabierają tym, którzy mają majątek, dzielą to między lud, a najwięcej zachowują dla siebie". Konieczność zabiegania o przychylność ludu, zmusza do nakładania nieproporcjonalnie wysokich obciążeń na tych, którzy posiadają więcej od innych.

W metaforze statku lud - demos przedstawiony jest przez Platona jako głupi kapitan, który na sterowaniu statkiem mało się wyznaje, a o trzymanie steru kłócą się żeglarze (demokratyczni politycy), choć również sztuki korzystania z niego nie posiedli. Zdobywają jednak władzę nad statkiem, upijając kapitana. Wtedy sami zaczynają pić - wypijając wszystkie trunki na okręcie.

W innej metaforze - obrazie groźnej bestii - lud przedstawiony jest jak wielkie zwierzę, które najczęściej śpi, a gdy się budzi od czasu do czasu, wybucha gniewem. Demokratyczni politycy posiadają umiejętność oswajania bestii i sterowania jej nastrojami, ale nie mają pojęcia o niczym innym.

"Wśród ludu zamiast wiedzy panuje bezmyślność"

Tępy kapitan i śpiąca bestia są ilustracją demokratycznego pozoru, jakoby to lud sprawował władzę. W rzeczywistości rządzą zawodowi politycy. Nie posiadają jednak żadnej innej wiedzy niż ta, jak zdobyć władzę nad ludem. Zdobywa ją zawsze najlepszy demagog. W dialogu "Gorgiasz" Platon ukazuje mówcę, który na temat zdrowia mówił bardziej przekonywająco od lekarza. Dyskutujący z nim Sokrates wyciąga stąd wniosek, że taki mówca "na samej rzeczy znać się nie potrzebuje ani wiedzieć, jak się rzecz ma, a tylko wynaleźć jakiś środek na przekonywanie tak, żeby się człowiek wydał w oczach tych, którzy się na rzeczy nie znają, lepszym znawcą niż ci, którzy się znają". Takie przekonanie najłatwiej wzbudzić w tłumie złożonym z ignorantów. Czym jest kosmetyka w stosunku do gimnastyki, tym sofistyka w stosunku do polityki - twierdzi Sokrates. Gimnastyka to dbałość o zdrowie ciała, a kosmetyka - o zdrowia pozory. Sofistyka uprawiana przez demokratycznych polityków, w przeciwieństwie do prawdziwej polityki, to tworzenie pozorów, że chodzi o dobro państwa. Niestety pozory są bardziej przekonywające od rzeczywistości, gdyż wśród ludu zamiast wiedzy panuje bezmyślność, która nie dba o to, co najlepsze, lecz o to co najprzyjemniejsze.

Jak to napisałem, uzmysłowiłem sobie, że to wcale nie jest takie oderwane od "daniny Sasina" i "lex korytko".

Posłużę się więc jeszcze jedną metaforą Platona. Lekarza. Na określenie męża stanu mającego ludem kierować. W "Polityku" pisze co prawda jeszcze, że lekarz wiedząc lepiej od chorego, co mu dolega i co może pomóc, może zmusić go do leczenia. Ale w "Prawach" odróżnia lekarza - tyrana, który leczy siłą pacjentów - niewolników, od lekarza leczącego ludzi wolnych. Ten drugi opowiada chorym o swej sztuce, dzieli się wiedzą z pacjentami i nie wmusza żadnych lekarstw, tylko przekonuje o ich skuteczności.

Ale nie bez powodu Platon uznawany jest za utopistę.

Robert Gwiazdowski, adwokat, prof. Uczelni Łazarskiego

Autor felietonu prezentuje własne opinie i poglądy

(śródtytuły pochodzą od redakcji)

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia Messengerem o kolejnych felietonach Roberta Gwiazdowskiego kliknij tutaj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »