Reklama

Francja: Elektrownie atomowe mają uratować od blackoutu

Do końca zimy nie będzie we Francji blackoutu - obiecała minister ekologii Barbara Pompili. Brak przerw w dostawach prądu minister uzależniła od wcześniejszego uruchomienia reaktorów jądrowych, które obecnie znajdują się w konserwacji. Pompili oficjalnie zwróciła się o ich wcześniejsze uruchomienie do koncernu energetycznego EDF.

- Chciałabym wszystkich uspokoić, że do końca zimy nie będzie powszechnego blackoutu - zapewniła wczoraj Barbara Pompili w Questions politiques (kwestie polityczne) - popularnym programie telewizyjnym we France Inter, France Info i Le Monde. - Możemy o tym zapewnić, ponieważ na uniknięcie blackoutu pozwalają istniejące przepisy - argumentowała francuska minister ekologii. Prawo pozwala m.in. na odłączanie dopływu prądu wybranym przedsiębiorstwom. - W dniach, kiedy potrzebujemy energii elektrycznej dla wszystkich, firmy te będą wyłączać prąd w godzinach przewidzianych w umowach. Otrzymają za to odszkodowanie - wyjaśniła minister. Wskazała, że podczas dużych mrozów możliwe jest też obniżenie napięcia w sieciach i dzięki temu zmniejszenie zużycia energii. 

Reklama

Aby tego uniknąć, należy wcześniej uruchomić reaktory atomowe, które zostały wyłączone do konserwacji i które miały wrócić do pracy w połowie stycznia. Pompili poinformowała, że o ich wcześniejsze ponowne uruchomienie zwróciła się już do Jean-Bernarda Levy'ego, prezesa EDF - koncernu energetycznego z większościowym udziałem Skarbu Państwa (84 proc.). - Poprosiłam pracowników EDF aby wcześniej włączyli reaktory. W ten sposób poradzimy sobie z ewentualnymi brakami - uspakajała minister ekologii i dziękowała tym, którzy będą czynili starania aby uruchomić reaktory w czasie świąt.

Barbara Pompili uzasadniła, że w przypadku niektórych elektrowni atomowych reaktory wyłączono zgodnie z ustalonym wcześniej harmonogramem, bo wymagały konserwacji. I to one miałyby wcześniej wrócić do pracy. Nie wiadomo, jak długo nie będą produkowały prądu cztery inne elektrownie jądrowe, które uległy groźnym dla bezpieczeństwa awariom. Ostatnia z nich została wykryta w zeszłym tygodniu. Technicy zauważyli pęknięcie w rurach reaktora w centrali jądrowej w Civaux, w centrum Francji.  

Na informację o złym stanie technicznym francuskich elektrowni atomowych w dobie kryzysu energetycznego zareagował rynek papierów wartościowych. W czwartek akcje koncernu EDF straciły na paryskiej giełdzie 15 proc. Eksperci obawiają się, że awarie doprowadzą do zamknięcia kolejnych elektrowni atomowych a zimą zużycie i zapotrzebowanie na prąd jest najwyższe w ciągu roku. 

Ewa Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »