Reklama

Frank może testować psychologiczny poziom 3,35 zł

Miniony tydzień przyniósł osłabienie euro. Zgodnie z oczekiwaniami kurs EUR/USD naruszył strefę 1,41-1,40. Nietrudno było zauważyć, iż ponownie Grecja dawała negatywny impuls do wyprzedaży euro.

Inwestorzy zaczęli obawiać się już nie tylko o to, czy Ateny otrzymają pomoc finansową, ale czy utrzymująca się trudna sytuacja w kraju nie znajdzie negatywnego przełożenia na inne kraje peryferyjne, zagrażając przy okazji stabilności sektora bankowego największych gospodarek UE (Francji i Niemiec). Ze wglądu na duże zaangażowanie w greckie obligacje w zeszłym tygodniu na liście obserwacyjnej umieszczone zostały ratingi największych francuskich banków (BNP Paribas, Societe Generale i Credit Agricole). Dwa ostatnie dni przyniosły lekką poprawę nastrojów. Wspólna waluta zdołała odrobić część strat wobec dolara, podchodząc w okolice 1,433 USD. Optymizmu dodała inwestorom wspólna deklaracja kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy w kwestii szybkiego rozwiązania greckiego problemu przy jednoczesnym zapewnieniu o dobrowolnym udziale sektora prywatnego w nowym planie pomocowym dla Aten.

Reklama

Bieżący tydzień nie zapowiada się na spokojniejszy.

Najbliższy okres dla Grecji to przysłowiowe "być albo nie być". Od niedzieli trwa dwudniowe spotkanie ministrów finansów Unii Europejskiej. Z informacji, jakie już docierają na rynek wynika, iż nadal nie uzgodniono szczegółów przyznania drugiego pakietu pomocowego, który najprawdopodobniej wyniesie około 110 mld euro oraz nie określono jak duże będzie zaangażowanie sektora prywatnego. Potwierdzono tylko ustalenia z piątkowego spotkania przywódców Niemiec i Francji, że udział tego sektora będzie odbywał się na zasadzie dobrowolności.

Niemniej, co wydaje się kluczowe, ministrowie finansów strefy euro zapowiedzieli, że Grecja może liczyć na udzielenie kolejnej transzy pomocy finansowej w wysokości 12 mld euro do połowy lipca, choć pod warunkiem uchwalenia przez grecki parlament ustaw o ograniczeniu wydatków, przeprowadzenia reformy systemu fiskalnego i sprywatyzowania majątku państwowego. To jednak może okazać się trudniejsze niż się wydaje. Na wtorek zaplanowane jest głosowanie wotum zaufania dla greckiego rządu. Zmniejszające się poparcie dla premiera Papandreu, przy silnym oporze w parlamencie i sprzeciwie obywateli może zakończyć się wcześniejszymi wyborami. To zaś stwarza ryzyko, że nowo powstały gabinet nie będzie chciał przyjąć wypracowanych obecnie rozwiązań, a to w konsekwencji może zablokować wypłatę kolejnej transzy. Tego właśnie obawiają się inwestorzy dając temu wyraz w spadkach kursu euro/dolara.

Obawy

Ponadto, innym istotnym wydarzeniem, mogącym mieć znaczący wpływ na sytuację na rynku głównej pary walutowej, będzie zaplanowane na środę posiedzenie FOMC. Niewykluczone, że seria rozczarowujących danych makroekonomicznych z USA skłoni Fed do skorygowania prognoz wzrostu gospodarczego na ten rok.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) obniżył w piątek prognozę tempa wzrostu Produktu Krajowego Brutto (PKB) USA i przestrzegł Waszyngton oraz zadłużone kraje Europy, że "igrają z ogniem", jeśli nie podejmą natychmiastowych działań na rzecz redukcji swych deficytów budżetowych. MFW obniżył swą prognozę wzrostu PKB USA do 2,5% w 2011 roku i 2,7% w 2012 roku z odpowiednio 2,8% i 2,9% prognozowanych nie dalej, jak dwa miesiące temu. W ocenie Funduszu od kwietnia pojawiły się nowe zagrożenia dla globalnego wzrostu, w tym kryzys zadłużenia w strefie euro i oznaki przegrzania na rynkach wschodzących. Jednocześnie Fundusz podwyższył swoją prognozę wzrostu w strefie euro na 2011 rok do 2,0% z poprzednio oczekiwanych 1,6%, a na 2012 rok obniżył ją do 1,7% z 1,8%.

Jak można zatem zauważyć sytuacja euro/dolara daleka jest jeszcze od stabilnej i właściwie każdy wariant jest możliwy. W poniedziałek od rana wspólna waluta, po obronie oporu na 1,433 USD przystąpiła do ataku i obecnie testuje 1,422 USD. Jeśli trend ten miałby być kontynuowany (technicznym sygnałem będzie przebicie 1,4115 USD), to cel może zostać ustalony w okolicach 1,40-1,38 USD (silna strefa wsparcia budowana na styczniowo-lutowych zamknięciach). Jeśli jednak euro/dolar zdoła odbić się od poziomu 1,422 USD (23,6% Fibonacciego ze spadku z okresu 8-17 czerwca) i przełamać 1,434 USD (skąd nastąpiła przecena euro) pojawi się szansa na ruch w kierunku 1,438 (50%) i następnie 1,4450 (61,8%). Dalsze wzrosty kursu EUR/USD powinna powstrzymać strefa oporów pomiędzy 1,45-1,455. Biorąc jednak pod uwagę, nastroje, jakie dominują na rynkach finansowych bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz zakładający słabsze euro wobec dolara.

Złoty!

Presja wywierana na wspólną walutę znajduje odbicie w notowaniach złotego. W najbliższych dniach niewykluczony jest udany test 4,00 PLN za euro. Technicznie, kurs EUR/PLN powinien oscylować pomiędzy 3,96-4,04. W przypadku dalszego wzrostu awersji do ryzyka prawdopodobny jest powrót franka na rekordowo silne poziomy. Kurs CHF/PLN może przetestować psychologiczny poziom 3,35.

Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »