Reklama

Gaz. Horrendalne koszty transportu LNG; to nie koniec zwyżek

Drożeje już nie tylko LNG, ale i jego transport. Ceny frachtu w przypadku skroplonego gazu ziemnego wzrosły w porównaniu z wrześniem ponaddwukrotnie ze względu na kryzys energetyczny w Europie i Azji, który napędza popyt na kolejne zamówienia. Opłaty przekroczyły 200 tys. dol. dziennie na trasie przez Pacyfik i zbliżyły się do 140 tys. dol. na trasie przez Atlantyk.

Różnica cenowa w stawkach za transport LNG do Europy i Azji wynika z wyższych cen za paliwo w Azji i dużych niedoborów energii w Chinach. To sprawia, że region Azji i Pacyfiku jest bardziej atrakcyjnym miejscem docelowym dla dostawców gazu, co z kolei zwiększa popyt na tankowce na Pacyfiku. Ale także w Europie brakuje surowca. Firma Flex LNG szacuje, że niedobór gazu na Starym Kontynencie wynosi 14,5 mln ton; magazyny są tu wypełnione wciąż tylko w 77 proc.

Ceny frachtu rosną z miesiąca na miesiąc. Według danych Baltic Exchange, transport australijskiego LNG tankowcem o pojemności 180 tys. m sześc. do Tokio w październiku 2020 roku kosztował 76 tys. dol. za dobę, 28 września 2021 roku 98 tys. dol., 5 października tego roku 123 tys. dol., a 19 października aż 262 tys. dol. dziennie.

Reklama

Wzrost stawek frachtowych dla tankowców LNG jest zjawiskiem sezonowym, osiągają one szczyt na przełomie października i listopada wraz ze wzrostem wolumenów związanym z przygotowywaniem się do sezonu zimowego. Teraz dodatkowo po konserwacji wracają do użytku kolejne instalacje LNG. Podaż gazu skroplonego będzie w związku z tym w najbliższym czasie rosła. Flex LNG prognozuje ok. 19 mln ton krótkoterminowych zakupów LNG w okresie od października do marca przyszłego roku. To oznaczać będzie jeszcze większe zapotrzebowanie na statki.

Tymczasem dostępność jednostek pływających oferujących ładunki spotowe jest bardzo ograniczona, bo latem i jesienią wzrosła liczba umów na ich wieloletnie czarterowanie, by uniknąć sezonowych skoków cenowych na rynku spot. Dotyczy to nie tylko gazowców, ale też kontenerowców i tankowców. Zamiast płacić 200 tys. dol. dziennie za wynajem kontenerowca na jeden lub dwa transporty w obie strony, operatorzy wolą wydawać 40 tys. dol. dziennie za wynajęcie statków na 3-5 lat.

Do stoczni trafiają zamówienia na budowę nowych jednostek do transportu LNG, ale zakłady są już obłożone zleceniami na budowę kontenerowców, których braki były odczuwalne wcześniej. Stocznie podniosły ceny, tym bardziej, że wzrosły ceny surowców używanych przy produkcji. To kolejny dość istotny argument za utrzymaniem się wyższych cen frachtu w kolejnych latach.

Wolumen światowego handlu LNG w pierwszych dwudziestu dniach października wzrósł o 9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego miesiąca i wyniósł prawie 22 mln ton. Zakładane są dalsze zwyżki. Niewykluczone, że jeśli zima będzie mroźna, podobnie jak w minionym sezonie stawki frachtu dla tankowców LNG będą rosły dalej w grudniu i styczniu, nawet do ponad 300 tys. dol. dziennie.

- Ceny ładunków są sztywne, więc gotowość do płacenia za fracht jest bardzo wysoka - ocenia Oystein Kalleklev, dyrektor generalny Flex LNG Management. - Normalnie osiągnęłyby szczyt w drugiej połowie grudnia, ale w przypadku mroźnej zimy, która wydaje się prawdopodobna (...), stawki za fracht mogą być podwyższone do początku lutego - ocenia Kalleklev.

Monika Borkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »