Reklama

Gorsze nastroje w Turcji

Na rynkach wiele mówi się o Turcji, główny indeks tracił wczoraj blisko 3%. To echo konfliktu dyplomatycznego, do jakiego doszło w weekend na linii USA-Turcja. Kurs TRY/PLN po raz pierwszy w historii spadł poniżej parytetu.

Wczoraj role na akcyjnych parkietach odwróciły się. Warszawski indeks WIG20 zakończył dzień blisko istotnego poziomu 2500pkt, z zyskiem 0.8%. Być może rodzimych inwestorów wprowadziło w błąd dobre otwarcie w USA, gdzie jednak na koniec dnia odnotowano spadki wartości głównych indeksów.

Reklama

Skoro mowa o giełdach to nie sposób nie wspomnieć o parkiecie tureckim, gdzie główny indeks tracił blisko 3%. To echo konfliktu dyplomatycznego, do jakiego doszło w weekend na linii USA-Turcja.

Konflikt ten odbił się też na kursie liry tureckiej. Spośród głównych walut najwięcej zyskiwał wczoraj mocno wyprzedany funt brytyjski. Dzisiejszy kalendarz makroekonomiczny będzie ubogi. Poza porannymi doniesieniami z Wielkiej Brytanii(produkcja przemysłowa), inwestorów nie czeka nic ciekawego w kwestii danych. Dopiero w środę można spodziewać się publikacji raportu z ostatniego posiedzenia Fed. Pod tym względem ożywienia można spodziewać się dopiero w czwartek.

Wczorajsze umocnienie się dolara względem liry tureckiej wepchnęło rynek ponownie ponad środkową linię starego kanału wzrostowego. Równocześnie jesteśmy powyżej nie tylko poziomu 50 pkt na RSI ale też w obszarze jego wykupienia. Wsparciem będą okolice poziomu 3,65. Nawet jednak spadki do kolejnego wsparcia na 3.50, nie przekreślą szans na wzrosty.

Sylwester Majewski

Kurs liry tureckiej spada

Prezydent Turcji skrytykował ostatnio Stany Zjednoczone. Recep Erdogan powiedział, że najnowsza decyzja amerykańskich władz o ograniczeniu wydawania wiz jest "denerwująca".

Mało dyplomatyczne słowa Erdogana to kolejna odsłona najnowszego sporu Ankary z Waszyngtonem.

W tle jest sprawa mieszkającego w Stanach Zjednoczonych tureckiego duchownego, który jest największym politycznym wrogiem tureckiego prezydenta.

Wszystko zaczęło się w ubiegłym tygodniu, gdy tureckie władze aresztowały jednego z lokalnych pracowników amerykańskiego konsulatu w Stambule. Zarzucono mu, że wspiera przebywającego na emigracji w USA Fetullaha Gullena, którego władze oskarżają o zorganizowanie ubiegłorocznego, nieudanego zamachu stanu.

W odpowiedzi Stany Zjednoczone wstrzymały wydawanie większości wiz dla Turków. Ankara odpowiedziała tym samym, a prezydent Recep Erdogan, który jest teraz na Ukrainie, w mało parlamentarny sposób skrytykował Waszyngton. "Ta decyzja jest bardzo denerwująca. Dla nas jest bardzo denerwujące, że ambasada w Ankarze podjęła taką decyzję" - dodał Erdogan. Tymczasem media w Turcji poinformowały, że drugi lokalny pracownik ambasady także jest podejrzewany w tej samej sprawie.

Już wcześniej Turcja zaostrzyła relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Po ubiegłorocznym nieudanym puczu Ankara zażądała od Waszyngtonu ekstradycji Fetullaha Gullena, podejrzewanego o organizację zamachu. Nie przedstawiono jednak na to konkretnych dowodów, a sam Gullen, który mieszka w Pensylwanii, odciął się od zarzutów.

Od czasu puczu aresztowano w Turcji około 50 tysięcy osób, a 150 tysięcy zwolniono z pracy. Wszyscy mieli być zwolennikami Gullena.

Dowiedz się więcej na temat: TRY | Turcja | rynek walutowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »