Reklama

Gwałtownie rośnie liczba zatrzymań unijnych imigrantów

Organizacja pomagająca imigrantom na Wyspach alarmuje: gwałtownie rośnie liczba przybyszów z Unii zatrzymywanych i przewożonych do centrów imigracyjnych. Bail for Immigration Detainees (BID) ostrzega, że wielu z tych ludzi nie złamało prawa, a pozostają tam nawet przez kilka miesięcy.

Celia Clarke z BiD, organizacji charytatywnej pomagającej imigrantom walczyć na drodze prawnej z takimi zatrzymaniami oraz z deportacjami, nie kryje niepokoju. Zwraca uwagę, że według oficjalnych danych brytyjskiegogo MSW, w 2009 roku liczba zatrzymań wyniosła 768, a w 2015 - 3699. - Nasi pracownicy od dłuższego zauważali ten trend: liczba unijnych obywateli rosła - mówi Polskiemu Radiu, dodając, że "na celowniku znaleźli się na przykład bezdomni, choć wielu z nich ma pracę i ma prawo pobytu. Organizacja informuje, że wielu z tych ludzi nie popełniło żadnego przestępstwa, a powodem ograniczenia wolności było na przykład zgubienie dowodu tożsamości.W archiwum BiD znajdziemy też przykład Polaka, który do ośrodka trafił za urządzenie w parku urodzinowego przyjęcia.

Reklama

Zamykanie ludzi w centrach dla imigrantów różni się od aresztu.Zamiast pozwolenia sądu potrzebna jest administracyjna decyzja Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Podobnie jak w przypadku czasowego wydalenia z kraju, które może być dalszym krokiem. Nie istnieją limity czasowe zatrzymania, cudzoziemcy mogą więc pozostawać w centrach miesiącami.

Dziennik "The Independent" pisze o sprawie innego Polaka, zatrzymanego za spanie na ulicy. Spędził w centrum ponad pięć miesięcy. Sprawa trafiła do sądu. Polak wygrał.

Na pytanie Polskiego Radia, czy to rodzaj nieformalnego pozbywania się imigrantów albo zniechęcenia ich do tego, by zostali na Wyspach, Clarke odpowiada: - Taki wniosek trzeba wyciągnąć. Te liczby są porażające. Bardzo możliwe jest, że stoi za tym zmiana podejścia służb, może nawet podświadoma, w kontekście zmieniającego się stosunku opinii publicznej do imigrantów.

Oburzenie tą sytuacją wyraził lider Liberalnych Demokratów Tim Farron. Do premier Theresy May o wyjaśnienia zwróciła się w tej sprawie Yvette Cooper, która w lewicowym gabinecie cieni zajmuje się sprawami wewnętrznymi. Caroline Lucas stwierdziła, że "działania premier May nie pokrywają się z jej stwierdzeniami, że imigranci unijni, którzy żyją na Wyspach są tu mile widziani".

W oświadczeniu przesłanym dziennikowi "The Independent" brytyjskie MSW zaznacza, że regulacje dotyczące zatrzymań są zgodne z prawem unijnym i brytyjskim oraz że pozwalają na walkę z cudzoziemcami popełniającymi drobne, ale uciążliwe wykroczenia.

Pobierz darmowy: PIT 2016

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »