Reklama

Hipermarkety szorowały po dnie przez COVID-19. Dramatyczne załamanie sprzedaży!

Spośród sklepów sprzedających żywność to hipermarkety zdecydowanie najmocniej ucierpiały w wyniku pandemii. Na przeciwległym biegunie znalazły się dyskonty, które wykorzystały nieoczekiwane zdarzenie rynkowe do umocnienia swojej pozycji.

Potwierdzają to dane Nielsena. Sprzedaż żywności w hipermarketach w Polsce (sklepy o powierzchni minimum 2,5 tys. mkw.) narastająco po marcu była wyższa o +6,9 proc. względem analogicznego okresu przed rokiem (wartościowo), jednak już po kwietniu była niższa... aż o -20,4 proc. Tak, to nie tyle wynik za kwiecień, co statystyka za pełny okres styczeń-kwiecień!

Reklama

To pokazuje, jak gigantyczna była skala tąpnięcia sprzedaży w kwietniu wynikającego z lockdownu, częściowego zamknięcia galerii handlowych - w których działa większość hipermarketów - i ograniczenia liczby klientów w sklepach do trzykrotności liczby kas. Problemem była także wyjątkowo skromna w tym roku Wielkanoc.

Dane Nielsena pokazują, że zakupy żywności na zapas realizowane były przez Polaków w marcu głównie w supermarketach, czyli sklepach spożywczych o powierzchni od 300 do 2,5 tys. mkw. W tym formacie sprzedaż narastająco po lutym była wyższa o +9,1 proc. rdr., a po marcu już aż o +24,3 proc. Jednak kwiecień także okazał się bolesny - po tym miesiącu sprzedaż żywności była w tym formacie mniejsza o -2,1 proc.

Zupełnie inaczej sprawy miały się w dyskontach. Tam sprzedaż żywności narastająco po marcu była wyższa o +17 proc. rdr., a po kwietniu o +13,6 proc. Jako jedną z przyczyn "odporności" tego formatu na lockdown można wskazać, że Polacy wybrali właśnie dyskonty na miejsce zaopatrzenia się w artykuły spożywcze na Święta Wielkanocne. Pomogła także bliskość tych sklepów (czynnik ten pomógł także niewielkim, osiedlowym sklepom).

A jak wypadł mały format? Sklepy spożywcze z salą sprzedaży rzędu 100-300 mkw. po marcu mogły się pochwalić wzrostem sprzedaży żywności o +15,2 proc., ale już po kwietniu zamieniło się to na -1,3 proc. Dynamikę sprzedaży wytraciły także placówki o powierzchni od 40 do 100 mkw. (+8,9 proc. po marcu i już tylko +0,7 proc. po kwietniu), a także najmniejsze sklepy spożywcze, czyli te o powierzchni poniżej 40 mkw. Tam sprzedaż żywności w ujęciu narastającym była wyższa po marcu o +4,5 proc., a po kwietniu mniejsza o -3 proc. rdr.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Prawdziwa katastrofa wydarzyła się natomiast w formacie kiosków. Tam dynamika sprzedaży żywności już po marcu wynosiła -19,5 proc., a po kwietniu... aż -53,6 proc. Z trudnościami musiały się zmierzyć także stacje benzynowe. W ich przypadku sprzedaż narastająco po marcu była niższa o -3,2 proc., a po kwietniu aż o -19,3 proc.

Dowiedz się więcej na temat: Supermarket | dyskont | koronakryzys

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »